Ocalona od zapomnienia

Redakcja
Udostępnij:
- Około 1880 roku ziemia gorlicka była trzecim na świecie obszarem, po Stanach Zjednoczonych i Rosji, pod względem obfitości wydobycia ropy naftowej. Dlatego też staramy się wszelkie ślady po pionierach tutejszego kopalnictwa, kolebce polskiego przemysłu naftowego, ocalić od zapomnienia. To nasz obowiązek, nasza życiowa pasja i misja - twierdzi Tadeusz Pabis. - Gdy przyjedzie czas odejść, całą schedę przejmie wnuczka Karolina z mężem Pawłem, absolwentem AGH. Oni tego nie zmarnują!

LIBUSZA. Małżeństwo Pabisów w swoim prywatnym muzeum zgromadziło kilka tysięcy eksponatów i dokumentów z historii przemysłu naftowego na Podkarpaciu

Unikalna kolekcja, jedyna w Polsce

   - To, co robicie, jest godne najwyższego uznania, wieki przeminą, a owoc waszego trudu pozostanie - powiedział w minioną sobotę, ks. Józef Przybycień, syn naftowca z Domikowic, poświęcając odsłonięty przy domu Pabisów pomnik upamiętniający 150. rocznicę założenia pierwszej na świecie kopalni ropy naftowej w "Pustym Lesie". Unikalna, jedyna w Polsce, kolekcja uległa kolejnemu wzbogaceniu.
   - To ostatni Mohikanie, takich ludzi już coraz mniej - mówią o Pabisach sąsiedzi z Libuszy. - Każdy grosz przeznaczają na zakupy wynajdywanych w różnych dziwnych miejscach przedmiotów, a jeżdżąc z prelekcjami po szkołach i klubach czynią to całkowicie społecznie, proszą jedynie o podesłanie samochodu, bo z uwagi na zaawansowany wiek podróżowanie sprawia im pewną trudność.
   Muzeum to cały dom, budynek gospodarczy, ogród i przyległe pole. Czego tu nie ma? Kamienne galony na ropę, narzędzia wiertnicze, dokumentacja starych kopalń, mapy, zdjęcia, pamiętniki, kartoteki 500 naftowców, próbki rdzeni i minerałów, kufer podróżny pioniera wiertnictwa senatora Władysława Długosza, dziedzica Siar, pochowanego w mauzoleum w Sękowej. Na podwórzu, wokół chałupy, stoją tak charakterystyczne dla ziemi gorlickiej sprzed stu lat wiertnice, trojaki i kiwony.
   - Sporo cennych rzeczy otrzymujemy nieodpłatnie, niektórzy z naszych gości powracają tu po miesiącach z wyszperanymi gdzieś na strychach okazami, swojego akcję promocyjną na rzecz naszego muzeum zorganizował na uczelni rektor AGH profesor Tadeusiewicz.
   Do Libuszy przyjeżdżają, często z zagranicy, potomkowie XIX-wiecznych inżynierów i techników. Gdy odnajdują na pożółkłych fotografiach podobizny swoich przodków, ich legitymacje służbowe, pisane odręcznie dzienniki kopalniane - płaczą ze wzruszenia.

Przed

Łukasiewiczem

   Anna Pabisowa pokazuje kropielnicę z pierwszej kopalni na świecie - "Pusty Las" w podgorlickich Siarach, z 1852 r.
   "Pusty Las" to już legenda. W tym majątku dworskim książe Stanisław Jabłonowski założył kopalnię oleju skalnego. Sprowadził ze śląska górników obeznanych z kopaniem szybów. W pobliskiej Kobylance uruchomił równolegle fabryczkę asfaltu odnosząc na ówczesne czasy inżynierski sukces: uzyskując z ropy naftowej płyn, który zapalił się czystym, pięknym płomieniem wypalając się doszczętnie. To była pierwsza "oczyszczona ropa"!
   - Dopiero wtedy tym odkryciem zainteresował się Ignacy Łukasiewicz przyjeżdżając naprędce ze Lwowa do Gorlic, jesienią 1953, udoskonalił kobylańską lampę i jej kolejny prototyp postawił na Zawodziu w 1954, była to pierwsza na świecie uliczna lampa naftowa.
   Książe Jabłonowski w lipcu 1852 r. wydobył w "Pustym Lesie" szybem kopanym "Stanisław" z głębokości 12 sążni kilkanaście tysięcy ton ropy. W ciągu następnych 25 lat Gorlickie Kopalnictwo Naftowe zatrudniało już 2 tys. pracowników i było największą tego typu korporacją w Europie. Na obszarze administracyjnej działalności Gorlickiego Kopalnictwa Naftowego wykonano łącznie 3,4 tys. odwiertów kopanych i wierconych. Z tzw. Fałdu Gorlickiego wydobyto 1,7 mln ton ropy naftowej i znaczne ilości gazu ziemnego. Fachowcy gorliccy jechali w daleki świat, pracowali w Peru, Baku, Indiach Holenderskich, na Sumatrze.

Pan Tadeusz,

pani Anna

   Pabisowie wywodzą się z rodzin nafciarskich. Anna urodziła się w Libuszy. Pracowała w kopalnictwie naftowym. Oprócz 10 tomików poezji wydała kilka książek m. in. "Ciernistą drogę" i "Libuskie ballady". Często jeździ na spotkania literackie z młodzieżą szkolną, z kuracjuszami w Wysowej i Wapiennem. Występowała w telewizji i na antenie radia.
   Pan Tadeusz, rocznik 1930, rodem z Dominikowic, ma w ręku wiele fachów. Po wojnie był czeladnikiem krawieckim w gorlickiej spółdzielni "Nasza Praca", w wojsku służył jako radiotelegrafista na samolotach szturmowych, skakał ze spadochronu do Bałtyku.
   Ale zgodnie z rodzina tradycją posłano go do Technikum Naftowego w Krośnie, w szkole uzyskał dyplom technika-wiertnika.
   - Pracowałem w Zakładzie Poszukiwań Nafty i Gazu w Jaśle - opowiada Pabis. - Jako nafciarz przeszedłem wszystkie szczeble zawodowe, od pomocnika szybowego do kierownika kopalni.
   Od wielu lat zajmuje się pisarstwem. Jest m. in. autorem książek: "Wspomnienia nafciarza", "Śladami gorlickich naftowców". Pabisowie wydali do tej pory ponad 20 książek, napisali ok. 200 artykułów do czasopism krajowych i regionalnych. Przed rokiem związek literatów uhonorował ich prestiżowymi "Złotymi Piórami".
   - W jednym życiu przeżyłem wiele - mówi pan Tadeusz. - Podczas wojny chodziłem głodny, w lichym odzieniu. Aż trudno dziś uwierzyć. W jednej ze swoich książek pt. "Moje lata młodości" przywołuję ówczesny klimat Gorlic i okolic od zapomnienia. Dla przykładu: w Gorlicach przed wojną były tylko trzy prywatne taksówki - Chudzika, Czajki i Padoła z Ropicy, którzy nie narzekali nigdy na brak pasażerów. Kto nie miał grosiwa jeździł furmanką albo chodził pieszo, często na bosaka.

Pierwsza szkoła, pierwsze pismo

   Młodzież z gorlickich szkół dowiaduje się od Pabisów różnych rewelacji. O tym, że w pobliskim Krygu powstała pierwsza w Europie szkoła wiertaczy, tu wydawano pierwsze na świecie pismo naftowców "Górnik" oraz o tym, że ożeniony z Polką Kanadyjczyk William Mac Garvey założył warsztaty naprawy sprzętu wiertniczego w Gliniku Mariampolskim (dały one początek istniejącym do dziś dwóch dużym zakładom: Fabryce Maszyn Górniczych "Glinik" i Rafinerii "Glimar").
   Pionierzy nafciarstwa - Skrzyńscy, Jabłonowscy, Haluchowie, Tenerowicze, Rachele, Sternale, Lewińscy, Biechońscy, Długoszowie i wielu innych - wydzierali ziemi jej wielkie bogactwo - olej skalny, orali drzemiące od wieków roponośne pokłady utworzone chyba na początku świata ze szczątków dinozaurów i przedpotopowej roślinności.
   Kiedyś naftowe pola - pokryte stalowymi wieżami - tętniły życiem, szumem motorów.
   - Praca, choć rzeczywiście ciężka, zapewniała byt wielu rodzinom, oddalała widmo galicyjskiej biedy - mówi częsty gość u Pabisów wójt Lipinek Czesław Rakoczy, którego ojciec przepracował na kopalni "Królówka" wiele lat. Dziś ropa ledwie siąpi, nafciarzy ubywa. - Kończy się coraz wyraźniej wydobywanie ropy naftowej w Gorlickiem. "Królówka" kiedyś eksploatowała aż 160 odwiertów, dziś kilkanaście.
   Gorliccy nafciarze, gorlickie kopalnie nie odejdą jednak w niepamięć. Pozostaną w Libuszy, w muzeum Pabisów. Ocalone od zapomnienia.
Jerzy Leśniak

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska będzie potentatem zielonego wodoru?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie