Och KRAKÓW!

Redakcja
Marcin Baran

Miasto Kraków przyciąga, bo jest takie bardziej kieszonkowe, ale wcale nie zaściankowe. Wszędzie blisko, wszędzie znajome twarze, wszędzie korki, ale jednocześnie – miasto cesarskie i miasto królewskie! A w korkach można czytać, np. wiersze.

Miasto Kraków przyciąga, bo jak się idzie jesiennym wieczorem uliczkami wokół Rynku, to melancholia cudownie splata się z energetycznymi wibracjami!

Miasto Kraków przyciąga, bo tu w samym sercu pradawnej aglomeracji mamy do dyspozycji największą miejską łąkę Europy – Błonia (48 hektarów!), na których nie ma nic, prócz trawy, krecich dziurek i psich pamiątek. Nie ma nic, i to jest piękne w swej naturalnej nienaturalności.

Miasto Kraków przyciąga szerokim gestem, bo jego najcentralniejsze centrum stanowi Rynek Główny, największy rynek Europy (4 hektary!), na którym nie ma prawie nic, oprócz Sukiennic, Wieży Ratuszowej, kościółka św. Wojciecha i Adama Mickiewicza. Oraz incydentalnych, acz częstych grilli oraz jarmarcznych koncertów.

Miasto Kraków przyciąga kilkuset barami, knajpami, pubami, klubami (niektóre bardzo sprytnie ukryte po piwnicach i bramach) rozrzuconymi między Starym Miastem a Kazimierzem (oraz ostatnio, jeszcze nieśmiało, Podgórzem).

Miasto Kraków przyciąga niezwykle wprost wysoką średnią estetyczną żyjących tu kobiet. Czy przyciąga też jakimiś walorami mężczyzn – przez skromność nie wspomnę – ale wykluczyć się tego nie da.

Miasto Kraków przyciąga każdego czym innym. A jeśli kogoś nie przyciąga (załóżmy, że to możliwe), to magazyn „Magnes Miasta” postara się to zmienić.

Bo Miasto Kraków, to miasto–magnes…

R E K L A M A

Wideo

Dodaj ogłoszenie