Od narodowców, przez Liroya, po Morawieckiego. Drużyna Kukiza rusza do boju o nową Polskę

Dorota Kowalska
Listy Pawła Kukiza można by nazwać różnorodnymi. Sporo na nich narodowców, ale też liberałów, pojawiają się także osoby o lewicowych poglądach. Nie wszyscy wytrzymali ciśnienie.

Uff, Paweł Kukiz szczęśliwie zamknął listy wyborcze. W każdej partii ten proces budzi sporo emocji, ale u Kukiza było niemal dramatycznie. Co rusz ktoś do niego dołączał, ale za chwilę ktoś inny odchodził. Nerwy, wzajemne oskarżenia, stres. Nic więc dziwnego, że sondaże dają dzisiaj artyście i ludziom wokół niego skupionym marne sześć procent poparcia. Marne, bo w wyborach prezydenckich na Kukiza chciał głosować co piąty uprawniony do tego wyborca.

- Po długim czasie udało nam się te listy skonstruować i to jest jeden z najwspanialszych dni mojego życia, że ten proces uważam za zakończony - powiedział Paweł Kukiz dziennikarzom w Katowicach. I cierpliwie tłumaczył, że na listach są osoby o bardzo różnych poglądach, przekonaniach, doświadczeniu życiowym, podejściu do wiary i w różnym wieku.

- Jedno ich łączy z pewnością, interes Rzeczypospolitej Polskiej i troska o przyszłość dzieci i wnuków - tłumaczył Paweł Kukiz, który od zawsze podkreśla, że walczy o lepszą Polskę przede wszystkim dla młodego pokolenia.

W doborze kandydatów pomagała Kukizowi powołana do tego celu Rada Społeczna, która razem z nim przepytywała chętnych na listy wyborcze. Co brali pod uwagę? Ponoć najważniejsze było "zaangażowanie, miłość do ojczyzny, chęć zmiany ustroju państwa i społeczne zaangażowanie".

Do Pawła Kukiza przyszło około czterech tysięcy osób, które chciały reprezentować jego komitet w Sejmie i Senacie, ale sporo z nich musiał odrzucić, bo wystawić mógł jedynie dziewięćset osób, co oczywiście w charakterystyczny dla siebie sposób skomentował.

- Nie wiem, jak można nazywać demokratycznym system, w którym kilka osób: Kukiz, Kaczyński, Kopacz czy ktokolwiek inny, decyduje o selekcji "ty się nadajesz, a ty się nie nadajesz". To nie jest demokracja - powiedział szef nowego ruchu.

Demokracja czy nie Paweł Kukiz ma powód do zmartwienia, bo wprawdzie listy zamknięte, ale zwolenników coraz mniej.

- Problem leży w samym Pawle Kukizie. Jest artystą, może i dobrym, ale nie czuje polityki - uważa prof. Kazimierz Kik, politolog. I tak charakteryzuje Kukiza: Wieczny narzekacz. Kontestuje wszystko i wszystkich. A na dodatek człowiek bezideowy, bo, zdaniem prof. Kika, świadomość ideowa Kukiza jest zerowa. Jest też trochę próżny, zarozumiały, niepozbawiony pychy. - Kukiz chciał ożenić swoje wyobrażenie o polityce z polityką, co musiało się skończyć właśnie tak. Na dodatek spotkał w polityce ludzi ideowych, którzy chcą wykorzystać szansę, a konkretnie jego. On sam myślał, że ludźmi można grać, ale - jak widać - nie do końca - ocenia prof. Kik. - W polityce potrzebne są wiedza, mądrość, idea, Kukiz tych rzeczy nie ma. Trafił we właściwy czas, czas na kontestację, a nie w oczekiwanie na Kukiza. Ludzie czekali na polityka, a dostali artystę po przejściach - dodaje profesor.
Podobne spostrzeżenia ma Wiesław Gałązka, doradca polityczny. - Bycie showmanem nie oznacza, że ktoś się zna na polityce. U Pawła Kukiza widać, z jednej strony, że chce rządzić, z drugiej, że nie wie, jak to robić. Na dodatek Kukiz nie potrafi budować relacji, nie umie postępować z ludźmi - opowiada Wiesław Gałązka.

Ale znajomi bronią Kukiza. Tłumaczą: "On naprawdę wierzy, że może zmienić Polskę. Jest trochę narwany, trochę naiwny, ale to uczciwy facet. Tyle że inni go wykorzystują, żeby na jego plecach wejść do Sejmu".

Pewnie tak jest, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że sam Kukiz wszystkiego nie ogarnia. W jego otoczeniu wciąż coś się dzieje. Kilka dni temu Kukiza opuścił Miłosz Lodowski związany ze stowarzyszeniem KoLiber, który był rzecznikiem sztabu Pawła Kukiza w wyborach prezydenckich. Lodowski miał napisać list do Kukiza. "Od trzech miesięcy wszystkie tragiczne i niefortunne decyzje idą na moje konto. Tak odbierają to ludzie, gdy tymczasem kompletnie ograniczono wszelkie moje kompetencje w innych materiach poza faktycznym rzecznikowaniem - czyli dawaniu twarzy i stwarzaniu przykrywki dla tego wszystkiego, co było jednym, wielkim chaosem. (...)" - napisał Lodowski.

Tłumaczył, że projekt, w który wierzył "miał być stworzony przez najwartościowszych młodych antysystemowców - przerodził się w groteskę, ze sporami na podobnym poziomie patologii co w najgorszych partiach politycznych. Proces podejmowania decyzji i odpowiedzialności za nie jest całkowicie nietransparentny i niezrozumiały. Przez wiele miesięcy prosiłem, błagałem, znosiłem to, jak nazywaliście wszystkie moje fachowe uwagi histeryzowaniem (...)". I jeszcze: "Za skalę niekompetencji, która powstała na skutek amatorszczyzny działań osób przez Ciebie wyróżnianych i wyróżnionych, zapłacę ja. Zawodowo i profesjonalnie, rodzinnie i wizerunkowo. Przyjaźń to lojalność, ale i zaufanie. Ale to nie usprawiedliwia nieodpowiedzialności i braku profesjonalizmu".

Trochę wcześniej z Kukizem pożegnał się Janusz Sanocki, który od lat walczy o JOW-y. Sanocki także napisał list otwarty do muzyka. Bo ludzie w otoczeniu Kukiza jakby ze sobą nie rozmawiali, informują się o swoich decyzjach listami albo wpisami na Facebooku.

Więc Sanocki zaapelował w liście o rozwiązanie Komitetu Wyborczego Wyborców "Kukiz '15" i odwołanie startu w wyborach. Tłumaczył, że ogłoszenie częściowych list wyborczych podzieliło skupionych wokół Kukiza, bo nie da się wszystkich zadowolić, nie wszyscy po prostu się na tych listach znajdą. "I oni, Pawle, i Ciebie, i mnie oskarżą o to, że to my jesteśmy winni tego, żeśmy nie spełnili ich oczekiwań. Już to zresztą robią. Dlatego doszedłem do wniosku, że może błędem było, żeśmy do tego wyborczego szamba w ogóle weszli" - pisze Sanocki. I sugeruje, że jedynie wycofanie się z wyborów pozwoli uniknąć Pawłowi Kukizowi obelg i wyzwisk.

Ale też listy Pawła Kukiza to wiele niespodzianek i polityczny miszmasz. Znalazło się na nich sporo narodowców, ale też ludzi środka i takich o bardziej lewicowych poglądach. Tyle tylko, że takie pomieszanie idei rodzi sporo emocji. I tak zwolennicy JOW-ów nie chcą narodowców, narodowcy - muzyka Liroya, który ma być jedynką na listach Kukiza w Kielcach, Kornel Morawiecki, założyciel Solidarności Walczącej - liberałów z KNP i KoLibra.

Najwięcej emocji budzą oczywiście narodowcy, którzy dzisiaj kłócą się już między sobą. Marian Kowalski, były kandydat na prezydenta, po tym, jak oświadczył, że nie będzie startował z list Kukiza, przestał być wiceprezesem Ruchu Narodowego. Kowalski, który w strukturach Ruchu Narodowego reprezentuje Obóz Narodowo-Radykalny, był w ogóle przeciwnikiem sojuszu narodowców z Kukizem. Na listach komitetu wyborczego muzyka znaleźli się jednak narodowcy: Krzysztof Bosak i Robert Winnicki. To właśnie ten drugi, czyli Winnicki, miał podziękować Kowalskiemu za współpracę.

"Ledwie złożyłem oświadczenie, że nie będę kandydował z list Kukiza, a ten sypnął atrakcyjnymi miejscami na liście działaczom RN. Kornel Morawiecki w wywiadach akcentuje, że RN został wzięty do Kukiza ze względu na posiadane struktury, ale podkreśla, że listy i tak można zmienić, a te się jemu nie podobają. Traktowanie narodowców jak chłopców do czarnej roboty i trwałość przekonań Kukiza ciągle stawiają całość projektu pod dużym znakiem zapytania" - napisał Kowalski na Facebooku
Ale koniec końców z kandydowania zrezygnował także sam Bosak.
"Od dłuższego czasu miałem poważne wątpliwości, czy udział w tej inicjatywie jest właściwym wyborem, lecz ze względu na pełnione role w ramach RN nie dzieliłem się nimi publicznie" - to z kolei jego wpis na Facebooku. I dalej: "Komitet Wyborczy Pawła Kukiza przybrał w sierpniu formę, której ani od strony politycznej, ani od strony organizacyjnej nie mogę zaakceptować.

Gdy w czerwcu rozmawialiśmy z Pawłem Kukizem o współpracy, mowa była o skupieniu wokół niego wszystkich środowisk »antysystemowej« prawicy. Gdy wreszcie zaprezentowano ich częściowy rezultat, pojawiły się na listach kontrowersyjne osoby, o których podczas negocjacji w ogóle nie było mowy. Podważyło to powagę całego projektu, która jest znacznie istotniejsza niż względy propagandowe, którymi żyje otoczenie Pawła".

Wcześniej Kukiz rozstał się z samorządowcami, którzy wspierali go w kampanii prezydenckiej. Nie odpowiadała im radykalizacja Kukiza, sam Kukiz nie znalazł czasu na "spotkanie ostatniej szansy", do którego w sumie nie doszło. Owi samorządowcy w poprzednich wyborach startowali z list Bezpartyjnych Samorządowców na Dolnym Śląsku, z tej właśnie listy do sejmiku dostał się w ubiegłym roku Paweł Kukiz. Co to za ludzie? Między innymi prezydent Lubina Robert Raczyński czy były szef sztabu Kukiza Patryk Hałaczkiewicz.

Roszady w otoczeniu Kukiza są więc spore. Koniec końców skład list muzyka jest dość egzotyczny. Można by zaryzykować stwierdzenie, że oto mamy przekrój społeczeństwa.

Podczas ostatniego wywiadu z Pawłem Kukizem zapytałam, czy nie boi się, że do Sejmu z jego list wejdą jacyś dziwni, szemrani ludzie, którzy nigdy nie powinni się w nim znaleźć, odpowiedział: "Wśród tych, którzy byli tak bardzo sprawdzeni, pojawili się: Nowak, Sawicka, Hofman, Lipiec. Mam pani wymieniać dalej? O co mnie pani pyta?".

Nie bał się także, że jego współpracownicy, zaplecze polityczne może szybko wejść w układ na przykład z PiS. "Będziemy popierać każdą ustawę, jeśli wejdziemy do parlamentu, która będzie służyła Rzeczypospolitej Polskiej. Każdą, niezależnie od tego, czy tę ustawę wniesie Prawo i Sprawiedliwość, czy Platforma Obywatelska. Jakie to ma znaczenie? Nie startuję w konkursie piękności, tylko o Polskę się biję. O ojczyznę się biję, o przyszłość dzieci i wnuków. Proszę zobaczyć, jak się nasz system zdeformował, te pani pytania: z kim wejdę w koalicje, czy mnie jakaś partia pochłonie, czy nie pochłonie? Idę walczyć o Polskę, o zmianę konstytucji przede wszystkim. I poprzemy każdą ustawę, która służy Polsce" - stwierdził w wywiadzie.

Ten marsz po nową Polskę nie jest dla Kukiza łatwy. Puszczają mu nerwy. Ostatnio przerwał program publicystyczny w Telewizji Republika i wyszedł ze studia. Miał też obrazić prowadzącą program Katarzynę Gójską-Hejke, nazywając ją "PiS-owską k...ą". Miłosz Lodowski, wtedy jeszcze rzecznik Kukiza, przyznał potem, że rzeczywiście takie słowa padły, jednak zaznaczył, że nie były skierowane do dziennikarki.

- Paweł jest emocjonalnym człowiekiem i ma emocjonalne reakcje. Jest punkowcem, więc tego typu słowa pojawiają się w jego słowniku - podkreślał Lodowski. I dodał, że obraźliwy zwrot tyczył się całej stacji, a nie konkretnie przepytującej go dziennikarki.

Cóż, emocje nie służą polityce. Pytanie, czy Paweł Kukiz potrafi nad nimi zapanować.

Wideo

Materiał oryginalny: Od narodowców, przez Liroya, po Morawieckiego. Drużyna Kukiza rusza do boju o nową Polskę - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Czy znasz sposób na wyłowienie ludzi rzetelnych i uczciwych, którzy nie pragną niczego dla siebie? Takich jest jakiś znikomy procent, ale oni naprawdę dla siebie nie chcą nic, nawet władzy i dlatego nigdy nie zechcą kandydować, choć ich wiedza i mądrość mogłaby być pożyteczna.

s
spokojny

Niby to miał być taki szlachetny i antysystemowy ruch czystych rycerzy w białych rękawiczkach
a tak naprawdę chodzi im o to samo co wszystkim: kasa i stanowiska.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3