Odcinek 13. ÓSMY CUD ŚWIATA. Z Zygmuntem Nowakowskim w poszukiwaniu krakowskiej „humanitas”…

Paweł Chojnacki
Lecznica dra Apolinarego Tarnawskiego. Kuracjusze podczas gimnastyki. Widoczny dr Tarnawski (stoi na przedzie bliżej środka z lewej), Kosów Huculski k. Kołomyi, 1927
Lecznica dra Apolinarego Tarnawskiego. Kuracjusze podczas gimnastyki. Widoczny dr Tarnawski (stoi na przedzie bliżej środka z lewej), Kosów Huculski k. Kołomyi, 1927 Koncern „Ilustrowany Kuryer Codzienny” Archiwum Ilustracji, NAC
Udostępnij:
Felieton Pawła Chojnackiego z cyklu: Z Zygmuntem Nowakowskim w poszukiwaniu krakowskiej „humanitas”…

W korespondencji do redaktora Mieczysława Grydzewskiego z 23 sierpnia 1947 roku czytamy, że zaharowany współpracownik „Wiadomości” planuje zaszyć się nad morzem. Znów w pensjonacie „The Logs”, w South Lancing: „Chcę tam posiedzieć kilka dni, jak zawsze bez wódki i tym razem niemal bez roboty. […] O ile wyjadę”.

Wyjechał, gdyż następny – niedatowany i odręczny – list zainicjowany jest preambułą „Kosów, środa”. Kosów? Sprawdźmy w kalendarzu – musiał być to 27 sierpnia. Już z wcześniejszej o rok poczty możemy wnosić, że szybko w kurorcie tracił poczucie czasu. W nagłówkach znikają daty – pojawiają się tylko dni tygodnia. W środę uściśla: „Jedzenie – Kosów”.

Wyjeżdżał kiedyś z Krakowa do Taorminy (gdzie – jak twierdził – narodził się jako felietonista), później z Londynu – na Teneryfę, czy do Cap d’Antibes („i tak będę musiał napisać co najmniej cztery kawałki”). Kurował się także w Bad Reichenhall, choć od czasów wojny – Niemiec nie znosił. Stamtąd właśnie, w czerwcu 1963, na cztery miesiące przed śmiercią, dzielił się słodko-gorzkim wspomnieniem; „Siedząc w bogatym, niemieckim kurorcie, z rozrzewnieniem wspominam polskie »bady«, z których chyba najbardziej prymitywny ale zarazem najmądrzej urządzony był Kosów dra Tarnawskiego. O takim zbytku, jak elektryczność ani słychu-dychu, ba, nawet o naftowej lampie mowy nie było i kuracjusze zadawalali się zwykłą świeczką, którą musieliśmy gasić o dziewiątej wieczorem”.

Dzięki panującemu reżymowi człowiek odzwyczajał się „automatycznie od palenia i picia oraz właściwie od jedzenia. Bo i cóż się tam jadło, nawet nie odbywając głodówki? Chleb razowy bez masła, jakaś serwatka, owoce, sałata, lecz broń Boże, bez octu i nawet bez cytryny, którą zastępował sok z wyciśniętych, niedojrzałych porzeczek. […] To było bardzo dowcipnie pomyślane i wszyscy spaliśmy jak susły, żadnych środków nasennych nie używając”.

„Taki to był ten Kosów dra Tarnawskiego!”.

Przywołuje Szczawnicę, Krynicę i wycieczkę dla delegacji zagranicznych literatów – przełomem Dunajca pod Czorsztynem: „Przecież to ósmy cud świata!”. I jego też już nie ma.

Cytaty: Archiwum Emigracji w Toruniu: Archiwum „Wiadomości”/CCXXVI/5; „Listy Zygmunta Nowakowskiego do Róży Celiny Otowskiej z lat 1959–1963”, wstęp, oprac. J. Dużyk, „Rocznik Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie” 1994, R. 39, [list z 13 sierpnia 1961]; „Szlachetne zdrowie”, „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, 6 czerwca 1963.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie