Odcinek 14. OBYŚMY ZDROWI BYLI! Z Zygmuntem Nowakowskim w poszukiwaniu krakowskiej „humanitas”…

Paweł Chojnacki
„…Komorowski był także prezesem Towarzystwa Sportowego Wisła w 1914 roku”
„…Komorowski był także prezesem Towarzystwa Sportowego Wisła w 1914 roku” blog „Wiślackie ulice”
Udostępnij:
Felieton Pawła Chojnackiego z cyklu: Z Zygmuntem Nowakowskim w poszukiwaniu krakowskiej „humanitas”…

W Toruniu, w lipcu, w archiwum londyńskich „Wiadomości”, poznałem świeże źródło – listy do przyjaciela, „Mietka” Grydzewskiego (dużo…). Znów jedna z nowalijek wzbogaci komentarz – 17 stycznia 1948: „Przesyłam Ci gawędę o lekarzach krakowskich. Rzecz może niżej poziomu gawęd krakowskich Strońskiego albo lwowsko-wiedeńskich Badeniego, ale ufam, że znajdzie łaskę w Twoich oczach”. W naszych też – znajduje! Esej „Cracovia medicorum” – na kanwie wycięcia wyrostka robaczkowego przed 35 laty – przynosi niejedną rewelację.

„Pierwszy lekarz, z którym zetknąłem się w życiu, był to Bolesław Komorowski, znany raczej jako »Bolcio«. Był królem tego przedmieścia, którego królową była Mańka z wodewilu Krumłowskiego. Lekarz-omnibus, a praktyka ogromna, z cygarem olbrzymim w ustach, bardzo lubiany przez cały Zwierzyniec, a raczej przez tzw. »Półwsie Zwierzynieckie«”. Tu przerwie nawiasem: „(Cóż to za dziwny termin: »Półwsie«!)”.

Ale… „Przyszedł do nas do domu i badał starszego brata, ja zaś hałasowałem, czym zniecierpliwiony »Bolcio« wyłożył mnie na kolano i dał sporo klapsów, nie żartując bynajmniej. Ale wybaczyłem mu to, gdy zaś jakieś czterdzieści lat później umarł, wyrżnąłem ogromny nekrolog w »Ikacu«, domagając się od rady miejskiej, aby jakąś ulicę na Półwsiu nazwać ulicą Bolesława Komorowskiego. Rajcy posłuchali.

Krakowski świat lekarski miał mi bardzo za złe ten nekrolog. Dowiedziałem się, że Komorowski był okropnie zawistny. Że nikogo nie dopuścił na Zwierzyniec, że był nielojalny. I że był erotomanem wyjątkowej miary. Przyszła do niego pacjentka, skarżąc się na ból np. ucha, on zaś kazał się jej najpierw rozebrać od a do d. […] Taki to był ten »Bolcio«!

Wymogłem nazwę ulicy…”. (Nie, nie zapytam w tym miejscu – kto JEGO ULICĘ wymoże?!)

Skromnie puentuje: „E, to głupstwo! Przecież ja – nie żartuję – zbudowałem […] klinikę laryngologiczną”. Stoi jeszcze przy ul. Śniadeckich, zanim nam Wesołej nie uczynią betonową, bez zieleni – smutną. O tym budowaniu jednak – przy innej okazji.

Cytaty: Archiwum Emigracji w Toruniu: Archiwum „Wiadomości”/CCXXVI/6; „»Cracovia medicorum«”, „Wiadomości” nr 7 (98), 15 lutego 1948.

Źródło zdjęcia: blog „Wiślackie ulice”, portal „Historia Wisły”

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie