Odcinek 28. JESIEŃ Z JASKRĄ

Paweł Chojnacki
Thomas Mann podczas pobytu w Warszawie. Powitanie na dworcu: Thomas Mann (w środku), Juliusz Kaden-Bandrowski (drugi z prawej), Ferdynand Goetel (pierwszy z prawej), 1927. Koncern „Ilustrowany Kuryer Codzienny” Archiwum Ilustracji, NAC
Thomas Mann podczas pobytu w Warszawie. Powitanie na dworcu: Thomas Mann (w środku), Juliusz Kaden-Bandrowski (drugi z prawej), Ferdynand Goetel (pierwszy z prawej), 1927. Koncern „Ilustrowany Kuryer Codzienny” Archiwum Ilustracji, NAC
Udostępnij:
Felieton Pawła Chojnackiego z cyklu: Z Zygmuntem Nowakowskim w poszukiwaniu krakowskiej „humanitas”…

Londyn 1953, „Znużenie”: „Zwierzał mi się kiedyś pewien wychodźca, człowiek wybitny i w środowisku polskim popularny, że myśl o samobójstwie chodzi za nim jak cień. W jednym z felietonów Zygmunta Nowakowskiego czytaliśmy o rodakach, którzy noszą ze sobą truciznę «na wszelki wypadek». W walizce niejednego polskiego kombatanta leży przemycony […] pistolet, gwarantujący możność zgłoszenia ostatniego protestu przeciw temu co się z nami stało i nieodmiennie trwa”.

Dziwnym trafem przy listopadowej depresze pada tylko to nazwisko. Może go odwiódł? Czyżby właśnie ten „wychodźca, człowiek wybitny i popularny” rewanżował się organizując za dwa lata pomoc dla kolegi: „Ferdynand Goetel dał mi rękę i słowo honoru, zapewniając uroczyście, że nie przeczyta mego dzisiejszego felietonu. Właściwie to czcza formalność, bo znakomity autor czytać już od pewnego czasu nie może. Choruje na »jaskrę« czyli na »glaukomę«. Paskudna choroba”.

Ileż podobieństw ich splata – nie tylko miasto dzieciństwa! Przedwojenna literacka sława – i emigracyjny smutek. Tajna korespondencja z bliskimi w kraju (Goetel pierwszy raz podpisał się w liście do Haliny Winowskiej 2 października 1956, Nowakowski w poczcie do Celiny Otowskiej – 10 sierpnia tego roku). Łączą ich i bracia. Ferdynanda kusił do powrotu Walery, Zygmunta – Tadeusz (Tempka). Obaj w PRL-u dali sobie radę.

„Apel za dwoma nawrotami przyniósł trochę grosza i sprawił, że przez pewien czas Goetel mógł żyć nie »z dnia na dzień«” – opowiadał przywołując tytuł najlepiej znanej powieści „podopiecznego”. „Stracił wzrok a na wszystko patrzył z niezwykłą ostrością spojrzenia. I choć ślepy od dawna, przecież widział doskonale całą przeszłość i całą teraźniejszość i trafne stawiał horoskopy na przyszłość”. Czy to nie marzenie – również prawie ociemniałego – pisarza? Dziś 61. rocznica śmierci świadka Katynia. Nie musimy dodawać, kto przemówił nad jego mogiłą. Trwa listopad…

Cytaty: F. Goetel, „Znużenie”, „Wiadomości” nr 44 (396), 1 listopada 1953; Z. Nowakowski, „Jaskra”, „»Z dnia na dzień«”, „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza” nr 172, 1955; 1 grudnia 1960; K. Polechoński, „Pisarz w czasach wojny i emigracji. Ferdynand Goetel i jego twórczość w latach 1939–1960”, Wrocław 2012.

Senior w sieci - Internet nie tylko dla młodych KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie