Odcinek 29. Trwa listopad

Paweł Chojnacki
Scena z przedstawienia „Faust” w Staatstheater des Generalgouvernements – Teatrze Państwowym Generalnej Guberni mieszczącym się w zamkniętym Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, 1944. Wydawnictwo Prasowe Kraków–Warszawa, NAC
Scena z przedstawienia „Faust” w Staatstheater des Generalgouvernements – Teatrze Państwowym Generalnej Guberni mieszczącym się w zamkniętym Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, 1944. Wydawnictwo Prasowe Kraków–Warszawa, NAC
Udostępnij:
Felieton Pawła Chojnackiego z cyklu: Z Zygmuntem Nowakowskim w poszukiwaniu krakowskiej „humanitas”…

Wiem, że już grudzień, lecz gdy wystukuję te słowa – trwa listopad. Pozostańmy więc jeszcze przy okolicznościowej melancholii przemijającego miesiąca. W ubiegłym tygodniu spojrzeliśmy – przez szkła okularów pilota tej wyprawy – na Ferdynanda Goetla. Dokładnie dziś też – kolejna rocznica odejścia bliskiego mu człowieka. Siedemdziesiąta pierwsza – Leona Wachholza, ofiary Oranienburga.

„Idzie o utrwalenie pewnych postaci, a postać profesora medycyny sądowej […] kojarzy się w mej wyobraźni […] z »Faustem«” – napisze w 1943 roku. Dlaczego? „Pono Faust […] studiować miał także w murach krakowskiej wszechnicy”. Dlaczego (po raz drugi)? „Mniemam, że tylko w Krakowie może się zdarzyć coś podobnego” – słynny lekarz-patolog tłumaczy arcydzieło Goethego. Dlaczego (raz trzeci)? „Raczej działała tu atmosfera Krakowa, w pewnym sensie jedyna, wyjątkowa, pełna czegoś, co najlepiej, choć niezbyt ściśle, dałoby się określić mianem jakiegoś rozpylonego, prężnego humanizmu”.

Rozsnuwał to dawniejsze, żywe do lat trzydziestych tło: „Ciągle […], na przekór prymatowi stolicy, rodziła się w Krakowie, jakaś myśl szersza, w pewnych wypadkach przodująca, i taka, która wybiegała poza Planty, poza rogatki krakowskie. Ale było też coś ściśle krakowskiego, było ukochanie Krakowa, jego tradycji, jego kultury…”. My – tęsknimy za „myślą szerszą”, a on inne osoby przywoła w wojennym cyklu utraconych.

„Grudka ziemi” – o prawniku i historyku Józefie Krzyżanowskim: „Czasami jestem sentymentalny. Zdarzają mi się te napady zawsze, gdy widzę coś z Polski”. „Bomby gorszące” – po wieści o śmierci Odona Bujwida: „Z tej kuźni wyszło wielu, wielu ludzi wartościowych i jeszcze więcej myśli gorących oraz faktów, które szły z myślami w parze”. A na koniec – „Na zgon cygana” o zagubionym malarzu Kasprze Żelechowskim: „Bajecznie kolorowa »Cracovia artificum« z przełomu dwóch wieków […]. Nie liznąłem nawet tej epoki, będąc w szkołach jeszcze. Gdy Wyspiański umarł byłem w siódmej klasie…”. I od tego zdania zaczniemy następnym razem.

Cytaty: „Cracovia artificum”, „Wiadomości Polskie” nr 41 (187), 10 października 1943; „Grudka ziemi”, nr 14 (160), 4 kwietnia 1943; „Bomby gorszące”, nr 28 (174), 11 lipca 1943; „Na zgon cygana”, nr 15 (109), 12 kwietnia 1942.

Bezpłatne szczepienia przeciw grypie w całej Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie