Odcinek 3. Goły beton podwórca. Z Zygmuntem Nowakowskim w poszukiwaniu krakowskiej „humanitas”…

Paweł Chojnacki
Kraków. Państwowe Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego
Kraków. Państwowe Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego Narodowe Archiwum Cyfrowe
Felieton Pawła Chojnackiego z cyklu: Z Zygmuntem Nowakowskim w poszukiwaniu krakowskiej „humanitas”…

Trwały matury, i duże, i małe; przekwitną kasztany na Plantach… O drzewach tych będzie jeszcze, na pewno! Pan Zygmunt przywoła w 1962 roku sztubacki czas: „Emil Zegadłowicz w powieści pt. Zmory nie zostawił suchej nitki na gimnazjum wadowickim […]. Ja, przeciwnie, w mojej powieści pt. Rubikon oddałem wiele pochwał krakowskiemu gimnazjum św. Jacka, choć gmach był nadzwyczaj posępny”.

Lubi tę szkołę, lecz cóż z tego, gdy „z powodu skrajnych przekonań politycznych” musi ją opuścić: „Gdy mnie stamtąd wylano, po pokonaniu pewnych trudności dostałem się do gimnazjum im. Sobieskiego. Brzydka, nowoczesna, jak na ową zamierzchłą epokę, kamienica i także drzewka lub zieleni ani na lekarstwo. Goły beton podwórca. Dyrektor dał na mszę a całe ciało pedagogiczne odetchnęło z ulgą, gdy po maturze opuściłem ten zakład. Uczciwie muszę przyznać, że byłem wychowankiem nieznośnym ponad wszelki wyraz, nie dziwię się więc, że gdy […] gimnazjum z racji stuletniego jubileuszu wydało księgę pamiątkową, przysłano mi ją ze złośliwą, jak mi się wydaje dedykacją «Niezapomnianemu uczniowi». Musiałem się dać we znaki, skoro pamiętają do dziś dnia”.

Egzamin dojrzałości? „Nie było rzezi. Na pierwszy ogień poszła […] łacina. Mieliśmy przetłumaczyć opis pożaru Rzymu z Tacyta. Właściwie dosyć łatwy kawałek. W pogodnej, życzliwej atmosferze odbyła się także reszta matury piśmiennej i cała ustna. Nie oblał nikt. Potem odbył się t.zw. «komers», na który poszliśmy już w cywilnych ubraniach […]. Tradycyjne, dyletanckie pijaństwo, właściwie zupełna fuszerka. Dużo, byle jak i prędko”. Innym razem, wyliczając spotkanych „w realu” bohaterów Wesela zawoła: „Czepiec? Znałem go tylko z widzenia, ale chodziłem do gimnazjum z jego synem, Walentym, i maturę zdawaliśmy razem. Siedział w przedostatniej ławce i ledwo się w niej mieścił, bo też bary miał ogromne. […]. Gdyby, jak ojciec, huknął w pysk… Ale on był cichy i dyskretny, i bardzo pański, w bójkach nie brał udziału, bo może wiedział, że jest zbyt silny w porównaniu z nami, ciarachami miejskimi. Jakoś, niedługo po maturze, zawinął się szybko i umarł. Na gruźlicę”.

Cytaty: Mała Polska nad Tamizą, „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, 11 października 1962, „Wiadomości” nr 21 (164), 22 maja 1949; Rumak Światowida, „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza” 21 czerwca 1962; Złota podkowa, „Wiadomości”, nr 15 (106), 11 kwietnia1948.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie