Oddał wszystko dla Polski

Redakcja
Wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski (z kotylionem) w porcie w Gdyni FOT. ARCHIWUM
Wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski (z kotylionem) w porcie w Gdyni FOT. ARCHIWUM
Udostępnij:
30 grudnia 1888 * W Krakowie rodzi się Eugeniusz Kwiatkowski * wybitny ekonomista, minister skarbu, twórca portu w gdyni, po wojnie odsunięty od wpływów przez komunistów

Wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski (z kotylionem) w porcie w Gdyni FOT. ARCHIWUM

ROZMOWA z dr. Markiem P. Deszczyńskim, historykiem z UW

- Postać Eugeniusza Kwiatkowskiego jest kojarzona z działalnością na polu gospodarki. Tymczasem w młodości przyszły wicepremier zapisał też piękną kartę działalności niepodległościowej.

- Istotny wpływ formacyjny na młodego Eugeniusza Kwiatkowskiego, urodzonego 30 grudnia 1888 r., wywarło słynne Gimnazjum Ojców Jezuitów w Bąko-wicach pod Chyrowem, którego był absolwentem. Była to znakomita szkoła, prowadzona w bardzo nowoczesny sposób, otwierająca wychowankom wszystkie drogi intelektualne w świat. Drugi istotny czynnik, który go uformował, to członkostwo w "Zecie", czyli Związku Młodzieży Polskiej. Historia tej organizacji to temat na osobną opowieść. Warto jednak przypomnieć, że "Zet" dał narodowi polskiemu i odradzającej się Rzeczypospolitej rzeszę ludzi, którzy realizowali ideę obowiązku pracy dla ojczyzny dla zapewnienia rozwoju cywilizacyjnego szerokich warstw społecznych.

Wracając jednak do Kwiatkowskiego: po odebraniu wykształcenia średniego studiował na Politechnikach Lwowskiej i Monachijskiej, gdzie wykształcił się na chemika i uzyskał tytuł inżynierski. Był czynny w organizacjach niepodległościowych - Organizacji Młodzieży Niepodległościowej "Zarzewie", a potem w Polskich Drużynach Strzeleckich. Po wybuchu I wojny światowej wstąpił do tworzonego we Lwowie Legionu Wschodniego. Legion na skutek różnic wśród polityków galicyjskich został rychło rozwiązany, a Kwiatkowskiemu do Legionów Polskich udało się wstąpić dopiero wiosną 1916 r. Uzyskawszy nominację na chorążego, służył w Departamencie Wojskowym Naczelnego Komitetu Narodowego, gdzie był podwładnym ówczesnego pułkownika Władysława Sikorskiego. Fakt ten - ze względu na znany antagonizm między Piłsudskim a Sikorskim - sprawił, że Kwiatkowski ani wtedy, ani później, w II Rzeczypospolitej, nie zaliczał się do kręgu tych, którzy byli blisko Komendanta. Na przełomie lat 1918/1919 brał udział w działaniach na Podlasiu. Potem pracował w sekcji chemicznej Głównego Urzędu Zaopatrzenia Armii. Wojsko opuścił w 1921 r. w stopniu porucznika rezerwy.

- W latach 20. ub. w. Kwiatkowski zaczął pracować w Fabryce Związków Azotowych w Chorzowie, gdzie poznał chemika prof. Ignacego Mościckiego. Jak ta znajomość wpłynęła na jego późniejszą karierę?

- Kwiatkowski rzeczywiście podjął pracę jako dyrektor techniczny w chorzowskiej fabryce, później zaś został dyrektorem koncernu Państwowych Fabryk Związków Azotowych obejmujących zakład w Chorzowie oraz drugi w Mościcach. Przyszły wicepremier był samoukiem jeżeli chodzi o zarządzanie, ale wykazał w tej kwestii duży talent. Obie wytwórnie pod jego kierownictwem osiągały bardzo dobre wyniki. Dodajmy, że produkcja nawozów sztucznych w kraju, w którym gros produktu narodowego wytwarzało rolnictwo, a dwie trzecie społeczeństwa żyło z pracy na roli, miała wielkie znaczenie. Przez cały czas Kwiatkowski interesował się zagadnieniami gospodarczymi, czytał fachowe piśmiennictwo, rozmawiał z ekonomistami. W ten sposób sam również stał się ekonomistą, wprawdzie niedyplomowanym, ale dobrze radzącym sobie w praktyce, w niełatwych warunkach Polski międzywojennej.
Co zaś do Mościckiego, to stał się on po prostu patronem politycznym Kwiatkowskiego. To on zarekomendował go w 1926 r. na stanowisko ministra przemysłu i handlu w drugim rządzie Kazimierza Bartla. Kwiatkowski był szefem tego resortu w siedmiu gabinetach przez ponad cztery lata. W jego rękach skupiał się wtedy nadzór nad dużą częścią gospodarki, poza rolnictwem, komunikacją (ale za to ze sprawami morskimi) oraz finansami.

- Mało znanym epizodem jest konflikt Kwiatkowskiego z marszałkiem Piłsudskim. Co było jego powodem?

- Takich konfliktów między starzejącym się Marszałkiem a jego współpracownikami było w połowie lat 30. kilka. Piłsudski jakoby istotnie poróżnił się z Kwiatkowskim, a przyczyna sporu nie jest do dziś w pełni jasna. Wówczas spraw takich nie opowiadało się prasie, uznawano, że powinny pozostać sekretem obozu rządzącego. Po śmierci Piłsudskiego ludzie niechętni Kwiatkowskiemu zaczęli do tego dorabiać legendę, twierdząc że ten utracił zaufanie Marszałka. Wydaje się jednak, że nie ma podstaw, by tak twierdzić.

- Kwiatkowski wrócił do rządu po śmierci Piłsudskiego, obejmując jeszcze wyższe stanowisko: został wicepremierem i ministrem skarbu. Jaki był jego realny wpływ na politykę gospodarczą Polski?

- Kwiatkowski z poręczenia Mościckiego wszedł do wąskiego kręgu decydentów kierujących państwem składającego się z prezydenta, generalnego inspektora sił zbrojnych marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza i szefa dyplomacji Józefa Becka. Jego pozycja nie była oczywiście równorzędna z nimi, ale faktycznie silniejsza niż np. pozycja szefa ostatniego rządu gen. Felicjana Sławoja Składkowskiego. Do Kwiatkowskiego wszakże, mimo że trzymał rękę na kasie państwa, nie docierały ważne informacje, znane innym członkom kolegium władzy. Bywał też pomijany w procesie podejmowania decyzji. Jego działania niejednokrotnie rozmijały się z tym, czego oczekiwały kręgi wojskowe. Wiosną 1936 r. kierownictwo sił zbrojnych zorientowało się, że Polsce może grozić - naprawdę w niedługim czasie - wojna. A skoro tak, to zamierzenia gospodarcze obliczone na wiele lat winny ustąpić pierwszeństwa sprawom ściśle związanym z ob-ronnością. Krótko mówiąc, wojsko domagało się coraz większych kwot na zbrojenia.

Dzisiaj gros wydatków państwa idzie na transfery socjalne: emerytury, renty itd., wówczas główną pozycją była armia. Przeznaczano na nią ok. 40 proc. budżetu, a gdyby policzyć sumy ukryte w wydatkach innych ministerstw, to nawet połowę. W trudnej i złożonej sytuacji, po zakończonym właśnie Wielkim Kryzysie Kwiatkowski próbował uruchomić kompleksowe procesy modernizacyjne oraz doprowadzić do wyrównania różnic między Polską wschodnią, centralną i zachodnią. Wicepremiera łączy się powszechnie z powstaniem Centralnego Okręgu Przemysłowego, nazywając go inicjatorem tego projektu. Nie jest to ścisłe. Najstarsze próby umieszczenia w widłach Wisły i Sanu okręgu przemysłowego to początek lat 20., zaś na Kielecczyźnie takie zagłębie powstało jeszcze w XIX w. Kwiatkowski ani nie dostarczył większości funduszy na ten cel, bo pochodziły one z pożyczki francuskiej, ani też nie mógł zdecydować, jak w całości środki te zostaną wydane.
Wicepremier był wprawdzie "twarzą" COP, ale nie on w istocie pociągał za sznurki. Na tle kierunków rozwoju Okręgu i wydatkowania pieniędzy dochodziło do sporów między Kwiatkowskim a hierarchią sił zbrojnych. Zdarzało się też, że generałowie żądali dodatkowych kwot na zbrojenia, a on sprzeciwiał się temu, uzasadniając to potrzebą dbania o równowagę finansową państwa. Dlatego można spotkać się z poglądem, że wicepremier ponosi część odpowiedzialności za niedostateczne przygotowanie Polski do obrony. Ale przecież spoczywał na nim obowiązek ochrony waluty, zapewnienia harmonijnego rozwoju gospodarki oraz realizacji inwestycji, zanim niebezpieczeństwo wojny nie stanie się oczywiste.

- A jaki był jego udział w budowie portu w Gdyni?

- Potocznie nazywa się go "ojcem Gdyni", co też nie jest do końca ścisłe. Gdy w połowie 1926 r. Kwiatkowski mógł zająć się sprawami Gdyni, to odziedziczył ideę, plan i zrealizowany jego pierwszy etap (port został uruchomiony już w 1923 r., powstała pierwsza kolej łącząca go bezpośrednio z wnętrzem kraju, a wieś właśnie przekształcała się w miasto). Ale gdyby nie zdynamizowanie budowy przez Kwiatkowskiego, to inwestycja ta musiałaby trwać znacznie dłużej. Minister, a później wicepremier bardzo dobrze rozumiał wagę tego zagadnienia. Sprawy gdyńskie miały u niego priorytet, a wiązały się z całą ideą "Polski morskiej" i rozbudową marynarki handlowej, która z paru statków na początku lat 20. rozrosła się do z górą stu jednostek w 1939 r. Wicepremier położył tu niedające się przecenić zasługi i to nie tylko w kwestii zakupu taboru, ale także uruchomienia jego produkcji w kraju.

- Jakie były powojenne losy Eugeniusza Kwiatkowskiego?

- W nocy z 17 na 18 września 1939 r. znalazł się w Rumunii i został tam internowany. Później wyraził gotowość wstąpienia do służby wojskowej, bądź podjęcia pracy w administracji tworzonej na uchodźstwie, ale rząd gen. Sikorskiego nie był tym zainteresowany. W lipcu 1945 r. wrócił do Polski. Stanęła przed nim trudna decyzja: czy podjąć współpracę z nowymi władzami, czy emigrować. Zgodnie z formacją odebraną w "Zecie" wybrał pierwsze rozwiązanie. Otrzymał stanowisko pełnomocnika rządu ds. Wybrzeża. Zważywszy na długość linii brzegowej i liczbę portów oraz ich znaczenie przy odbudowie kraju, było to ważne i odpowiedzialne stanowisko; z gospodarczego punktu widzenia nie wahałbym się nazwać go newralgicznym. Na tym polu Kwiatkowski również osiągnął niepospolite sukcesy, tak duże, że w pewnym momencie zaczął władzom przeszkadzać.

Jego zbyt liberalny stosunek do polityki gospodarczej, która zaczynała właśnie stawać się jednym z narzędzi panowania dyktatury komunistycznej, a także niepożądane skojarzenia z czasami przedwojennymi sprawiły, że został odsunięty. W 1948 r. otrzymał dymisję i nakaz opuszczenia pasa nadmorskiego. Zamieszkał w Krakowie. Zasiadał w Sejmie Ustawodawczym i przez pewien czas wykładał na UJ. W 1952 r. wysłano go jednak na emeryturę. Stał się osobą prywatną, choć pod Wawelem znaną i szanowaną. Utrzymywał kontakty z metropolitą Karolem Wojtyłą. Pisał o chemii i polityce morskiej. Na początku lat 70. zaczął poważnie podupadać na zdrowiu. Miesiąc przed śmiercią Uniwersytet Gdański nadał mu doktorat honoris causa. Zmarł 22 sierpnia 1974 r. i został pochowany na cmentarzu Rakowickim.

Rozmawiał: Paweł Stachnik

CV

* Dr Marek P. Deszczyński, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, autor książki "Ostatni egzamin. Wojsko Polskie wobec kryzysu czechosłowackiego 1938-1939" i biogramu Eugeniusza Kwiatkowskiego w "Wielkiej Księdze Patriotów Polskich".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie