Odkryjmy tajemnicę gwiazdy betlejemskiej

Redakcja
FOT. PAWEŁ STACHNIK
FOT. PAWEŁ STACHNIK
ROZMOWA KRONIKI z dr. ADAMEM MICHALCEM z obserwatorium astronomicznego w Niepołomicach o pierwszej gwiazdce zwiastującej narodziny Jezusa Chrystusa

FOT. PAWEŁ STACHNIK

- Zanim zasiądziemy do wigilijnej wieczerzy, szukamy na niebie pierwszej gwiazdy. Która z nich pojawi się pierwsza i gdzie należy jej szukać?

- Jeśli tylko niebo nie będzie zachmurzone, to polecam szukać około godziny 16 na kierunku południowo-zachodnim. Pojawi się stosunkowo nisko nad horyzontem. Zobaczymy planetę Wenus. To trzeci pod względem jasności obiekt na niebie, po słońcu i księżycu.

- To właśnie Wenus była Gwiazdą Betlejemską, która zwiastowała narodziny Jezusa?

- Dokładnie nie wiadomo. Wprawdzie rozwój komputerów i możliwości technologiczne pozwalają już rozeznać sytuację na niebie w czasie, w którym miał urodzić się Chrystus, ale są pewne problemy. Chodzi o precyzyjną datę tych narodzin. Ustalono ją dopiero w VI wieku naszej ery. Rachuba lat opierała się o datę objęcia władzy przez jakiegoś bogatego króla, czy wybranie nowego papieża. Papież Jan I w VI wieku powiedział jednak, że nie godzi się chrześcijanom liczyć lat od panowania cesarzy. Zlecił więc zakonnikowi Dionizjuszowi Małemu ustalenie daty narodzin Jezusa. Opierając się na wielu tekstach chrześcijańskich, obliczył on, że Chrystus urodził się 25 grudnia 753 roku od założenia Rzymu. Ta data została przyjęta za początek ery chrześcijańskiej, ale później okazało się, że zakonnik się pomylił o 5 - 9 lat. Post factum astronomowie zaczęli szukać jakichś obiektów na niebie, które odpowiadałyby opisowi biblijnemu.

- Czyli szukali jasnej gwiazdy z warkoczem prowadzącej trzech mędrców do Betlejem. To mogła być kometa?

- W późniejszym czasie tak to przedstawiali malarze i tak się trochę utarło. Tymczasem dokładnie nie wiadomo. Opisy powstały bowiem grubo po narodzinach Chrystusa. A w czasach, gdy Jezus był już na ziemi i nauczał, apostołowie nie dbali o ustalenie, jak wyglądały jego narodziny. Oddawali w biblii jedynie to, czego nauczał. Stąd braki w chronologii. Ale z dużą dokładnością można dziś ustalić pewne zdarzenia, które w tamtym okresie miały miejsce na niebie. Na przykład 12. roku przed naszą erą pojawiła się kometa Haleya. Dochodziło też do koniunkcji, czyli "złączeń" bardzo jasnych planet na niebie, np. Wenus i Jowisza.

- Gwiazda Betlejemska mogła być więc zjawiskiem astronomicznym?

- Mogło tak być. Ale mogła też rozbłysnąć gwiazda supernowa. Tak uważał m.in. Johannes Kepler, słynny niemiecki astronom z XVII wieku. W astronomii termin supernowa określa kilka rodzajów kosmicznych eksplozji, powodujących powstanie na niebie niezwykle jasnego obiektu, który już po kilku tygodniach bądź miesiącach staje się niemal niewidoczny.

- Czy ta wiedza może wpłynąć na naszą tradycję?

- W kulturze chrześcijańskiej kwestia dokładności daty narodzin Chrystusa nie ma obecnie większego znaczenia. Nie potrzeba rewidować kalendarza. Z dużym prawdopodobieństwem możemy przyjąć, że od narodzin Chrystusa upłynęło już prawie 2020 lat, a rozważania i spory nie wpływają na stosowaną rachubę lat.

Moim zdaniem powinniśmy zostać wierni tradycji i w czasie Wigilii popatrzeć na pierwszą gwiazdę. Księżyc pojawi się znacznie później, więc z całą pewnością nie przeszkodzi nam w obserwacjach. Wtedy w gronie rodzinnym przełammy się opłatkiem i zaśpiewajmy najpiękniejsze polskie kolędy.

Rozmawiała ANNA AGACIAK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie