Ofermowe?

Redakcja
BRUNO MIECUGOW

 KAWALERSKO SZANOWNY PANIE REDAKTORZE!
Obaj jesteśmy w wieku nieco już pozaśredniem, pamięć jednak jakoś nam dopisuje, obaj więc pamiętamy, jak to ongiś w naszym kraju bywało. Ponieważ jednak większość mieszkańców III Rzeczpospolitej, a zatem i naszych Czytelników, wieku emerytalnego
- na swoje szczęście - nie osiągnęła, przeto nie mogą zbyt dobrze pamiętać wszystkich zwyczajów i przepisów obowiązujących w czasach peerelowskich. Proszę tylko nie myśleć, że chcę dziś poświęcić naszą korespondencję nostalgicznym wspominkom z lat młodości. Rzecz w tym, że punktem wyjścia dzisiejszych moich - jak najbardziej współczesnych i aktualnych - rozważań będzie pewien przepis z dawnych lat, muszę więc go nieco szerzej omówić.
 Otóż w latach pięćdziesiątych istniał w naszym kraju pewien szczególny podatek, zwany potocznie "bykowym". Nazwa była nieco frywolna, ale niewątpliwie trafna, podatek ten ściągano bowiem tylko od obywateli płci męskiej, którzy mimo przekroczenia pewnego wieku (o ile dobrze pamiętam, było to 30 lat) pozostawali w stanie bezżennym. Władze wychodziły z założenia, że skoro budżet państwa obciążony jest różnymi dodatkami rodzinnymi, część tego ciężaru powinni przyjąć na siebie ci, którzy rodziny nie zakładają, mają więc mniejsze wydatki niż żonaci i dzieciaci. Podatek ten nie był tak do końca sprawiedliwy, bo płacić go musieli zarówno ci, którzy - ceniąc sobie uroki stanu kawalerskiego - żenić się nie chcieli, jak i ci, którzy z różnych przyczyn, często od ich woli niezależnych, po prostu założyć rodziny nie mogli. No, ale czy w ogóle istnieją sprawiedliwe podatki?
 Wspominam o tym nie dlatego, bym postulował przywrócenie "bykowego" (choć mówiąc nawiasem, byłby to rodzaj tak modnego dziś podatku "prorodzinnego"), chciałbym natomiast zgłosić propozycję wprowadzenia całkiem nowego podatku, w pewnym stopniu dość zbliżonego. Otóż - jak powszechnie wiadomo - pewien odsetek poborowych (z roku na rok zresztą wzrastający), jak może, tak wykręca się od służby w wojsku. Jedni symulują różne choroby, drudzy załatwiają sobie lewe świadectwa lekarskie, jeszcze inni szukają protekcji wpływowych polityków itd. W rezultacie do szeregów wciela się coraz mniejszą liczbę młodych ludzi, a co gorsza - nie są to bynajmniej ci, którzy odznaczają się najlepszą kondycją fizyczną czy wyższym poziomem wykształcenia. Trendu tego nikt zahamować nie potrafi, należałoby więc poszukać innego rozwiązania problemu.
 Nic chyba nie stoi na przeszkodzie, by uchwalić podatek, który płacić by musiał każdy, kto nie odbył zasadniczej służby wojskowej, bez względu na to, czy uznano go za zdolnego czy niezdolnego do jej pełnienia. Być może zyskałby potoczną nazwę "ofermowego", jako że niezbyt nadających się na żołnierzy nazywano dawniej ofermami. Może ktoś uznać, że nie byłoby to sprawiedliwe wobec tych, którzy naprawdę do wojska się nie nadają, ale po pierwsze - jak już się rzekło - nie ma sprawiedliwych podatków, a po drugie wiadomo, że zwolnienia od służby uzyskują na ogół chłopcy z rodzin
lepiej sytuowanych, bo biedakom trudniej się wykręcić. Można by więc powiedzieć, że jest zgodny z zasadami sprawiedliwości społecznej. Oczywiście w wyjątkowych wypadkach - przy ewidentnej niesprawności - od podatku tego można by zwalniać, generalnie jednak płaciłyby go wszystkie ofermy.
 Pieniądze pochodzące z takiego podatku byłyby chyba niemałe i winny być w całości przeznaczone na dofinansowanie naszej armii, cierpiącej przecież na chroniczny brak środków. Czyż nie jest ze wszech miar słuszne i sprawiedliwe, by ci, którzy nie wzmacniają naszej obronności osobistym wysiłkiem, czynili to wkładem pieniężnym? Pojawić się może jeszcze jeden zarzut, taki mianowicie, że nie jest to zgodne ze standardami NATO, bo w żadnym z krajów członkowskich takiego podatku się nie stosuje. Odpowiedź jednak jest tu oczywista: a w ilu dziedzinach nasze wojsko odpowiada ściśle i dokładnie atlantyckim normom? Powiem więcej - właśnie pieniądze pochodzące z takiego podatku pomogłyby i przyspieszyły dochodzenie naszych sił zbrojnych do natowskiego poziomu!
 Podsumowując niniejsze wywody, powiedzieć muszę, że chociaż - ogólnie rzecz biorąc - podatków mamy w Polsce za dużo i w większości są one zbyt wysokie, to ten podatek byłby wyjątkowo słuszny i uzasadniony. Żyjemy w czasach, gdy niemal wszystko przelicza się na pieniądze, czemuż by więc nie przeliczyć na nie tak niemodnego dziś i zapomnianego pojęcia, jak zaszczytna służba w obronie ojczyzny?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie