Ogniki poprzez zabawę uczą się, jak zostać prawdziwymi ratownikami

Barbara Ciryt
Spotkanie małych strażaków z grupą WOPR. Archiwum Ogniki
Czernichów. Czteroletni strażak? To możliwe. Jest drużyna strażacka, do której przyjmowane są kilkuletnie dzieci. Mają tu pełne ręce roboty. Uczestniczą w pokazach gaszenia ognia, ratownictwa wodnego, zajęciach z pierwszej pomocy. A jeśli trzeba, zaprzyjaźnią się ze smokiem.

Czernichowska Drużyna Ogników działa od roku. Należy do niej 40 osób z całej gminy. To inicjatywa matek. Chciały zorganizować miejsce spotkań i zabaw dla dzieci, a przy okazji - integracji rodziców. Są tu dzieci z Czernichowa, Wołowic, Zagacia, a nawet z Krakowa.

- W wioskach nie ma tak wielu atrakcji jak w mieście, a my nie zawsze możemy pojechać z dziećmi do Krakowa, więc postanowiłyśmy zorganizować coś interesującego na miejscu - mówi Małgorzata Wójcik-Sęk, mama 7- letniego Stasia i 2,5-letniej Hani. - Strażacy, zaoferowali nam remizę jako miejsce spotkań i w ten sposób stworzyliśmy Drużynę Ogników - dodaje.

Ogniki uczestniczą w spotkaniach ze swoimi mamami, a często także z młodszym rodzeństwem. W organizację spotkań i różnego rodzaju atrakcji mocno angażują się: Małgorzata Wójcik-Sęk, Róża Bocheńska, Marzena Urbańczyk-Boroń, Gabriela Sijka, Agnieszka Urbańczyk, Katarzyna Stawowiak-Zajgner, Ewa Nadzieja.

Formalnie w skład drużyny wchodzą dzieci w wieku 4 - 8 lat, ale włączają się nawet roczne maluchy. - Właściwie nie ma ograniczeń wiekowych, organizujemy różne zajęcia. Zabawy plastyczne, bale przebierańców, ale także spotkania dotyczące bezpieczeństwa - mówi Marzena Urbańczyk-Boroń, mama 5-letniej Madzi. - Uczymy dzieci, jak się zachować gdy widzą ogień albo dym w domu. Starsze potrafią nawet udzielić pomocy. Wiedzą, że trzeba wezwać pogotowie albo straż. Mało tego, jako matki także dowiadujemy się sporo przydatnych rzeczy na temat pierwszej pomocy - mówi.

Punktem honoru Drużyny Ogników był udział w zajęciach związanych z bezpieczeństwem. Czernichowscy druhowie robili dla małych strażaków pokazy gaszenia ognia. Był rodzaj kursu z pierwszej pomocy. - Dzieci zobaczyły fantomy, dowiedziały się, do czego one służą i po co uczymy się ratownictwa. Nawet kilkulatki potrafią sobie przyswoić pewną wiedzą dotyczącą bezpiecznego zachowania - podkreśla pani Małgorzata.

Matki czernichowskich Ogników chcą wyrobić w maluchach nawyki reagowania, jeśli widzą, że komuś dzieje się krzywda, że źle się czuje. Zawiozły dzieci katowickiego Centrum Edukacji Bezpieczeństwa do tzw. Małej Strażnicy. Zorganizowały spotkanie z przedstawicielami Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i możliwość pływania łodziami. W planach jest też spotkanie z policjantami. - Mali chłopcy często marzą, by zostać strażakiem, ratować ludzi, ale przekonaliśmy się, że takie zainteresowania mają też dziewczynki - mówi Róża Bocheńska, mam 8-letniego Dominika i 1,5-rocznego Mikołaja.

Opiekunowie Ogników dbają o to, żeby dzieciom się nie nudziło. - Dlatego nie możemy im wbijać do głowy tylko tego co związane z bezpieczeństwem. Mówić, co wolno, a co nie - zaznacza pani Małgosia. A Róża Bocheńska dodaje, że wraz z nauką właściwych zachowań dzieci, dla rodziców ważna jest troska o rozwój pociech i dobrą zabawę. - Dlatego przychodzimy na spotkania z coraz nowymi pomysłami. Spotykamy się przy ogniskach, na zajęciach florystycznych, robimy ozdoby np. z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka - mówi pani Róża.

Z okazji walentynek Ogniki brały udział w akcji charytatywnej i robiły serduszka dla chorej Justynki. Niezwykłym wydarzeniem był również wyjazd na spotkanie z kardynałem Stanisławem Dziwiszem. A ostatnio cała grupa jest zaangażowana w robienie smoka, bo Ogniki mają zamiar uczestniczyć w krakowskiej Paradzie Smoków.

Zgodnie z wytycznymi organizatorów - tworzenia smoków z różnych stron świata - mali strażacy nazwali swojego smoka Ognikus Afrykanus. Spotykają się kilka razy w tygodniu, żeby stwór powstał na czas. Jedni zajęli się konstrukcją, inni zdobywali styropian, folie, butelki i gąbki do budowy smoka.

- Smok będzie na kółkach, niczym wóz strażacki. Musi być lekki, żeby dzieci mogły go pchać podczas parady - mówi Małgorzata Wójcik- Sęk, u której w garażu smok ma teraz siedzibę. Mamy Ogników napisały o nim bajkę. Mówi ona, że początkowo stwór mieszkał przy wałach wiślanych. Był znany jako Florek. Miano Ognikusa Afrykanusa zyskał, gdy zasłużył się podczas akcji gaszenia wielkiego pożaru. Wówczas wszyscy zaczęli się nim interesować. Okazało się, że pochodzi z Afryki. Za ugaszenie wielkiego ognia władze gminy nadały mu obywatelstwo Czernichowa. Podobno na jego cześć dzieci, tworząc drużynę strażacką, nazwały się Ognikami.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie