Ogrody za klasztornymi murami otworzyły się tylko w czasie ŚDM [ZDJĘCIA, WIDEO]

Marzena Rogozik
Marzena Rogozik
U Dominikanów, w maleńkim ogrodzie działała kawiarenka, z której korzystały tłumy pielgrzymów Fot. Dawid Grześkowiak OP
ŚDM. Przez tydzień z klasztornej zieleni mogli korzystać młodzi z całego świata. A mieszkańcy znów część ogrodów będą oglądać przez szparę w płocie.

O zamkniętych na cztery spusty klasztornych ogrodach, z których nie mogą korzystać mieszkańcy, zrobiło się głośno pięć lat temu, kiedy artyści w ramach festiwalu ArtBoom chcieli stworzyć trasę ich zwiedzania. Większość klasztorów odmówiła, tłumacząc, że to ich prywatny teren do kontemplacji.

Autor: Marzena Rogozik

Za wysokimi murami ,w mocno zabudowanym i zabetonowanym ścisłym centrum Krakowa chowają się ogromne połacie zielonych ogrodów. W samym centrum ten obszar dochodzi do 15 hektarów.

Trzy lata temu radni wysłali nawet list do zakonów z propozycją otwarcia ogrodów, ale ich działanie nie przyniosło skutku. Tylko do kilku z nich można obecnie wejść przy okazji zwiedzania muzeum i po wcześniejszym umówieniu się.

W ostatnim tygodniu wszystko się jednak zmieniło. Większość klasztornych ogrodów otworzyła swoje bramy ale nie dla mieszkańców, tylko dla młodych z całego świata, którzy przyjechali na Światowe Dni Młodzieży.

Niewiele mają, ale dają

Od poniedziałku rozpoczynającego ŚDM, brama od ul. Stolarskiej prowadząca do klasztornego ogrodu Dominikanów była otwarta przez osiem godzin dziennie dla każdego. - Choć przestrzeń naszego ogrodu jest niewielka, dla pielgrzymów i mieszkańców otworzyliśmy wszystko, co mamy - mówi brat Marcin Słowik OP. Powstała w nim kawiarnia pod namiotem, która była czynna codziennie od 10 do 18 aż do soboty. W kawiarence nigdzie nie było cen kawy, herbaty, zimnych napojów, ciastek czy jogurtowych deserów. Można było ich skosztować za dobrowolny datek.

- Na co dzień ogród jest zamknięty i dostępny wyłącznie na użytek braci - tłumaczy brat Dawid Grześkowiak OP. - Wychodzą na niego cele starszych ojców. Podkreśla, że nawet jeśli byłby taki pomysł, by częściej otwierać ogród, to organizacyjnie jest to zbyt duże przedsięwzięcie, by ustawiać kawiarenkę i przygotowywać teren co niedzielę. ŚDM to jeden więc z niewielu dni, poza corocznymi śniadaniami wielkanocnymi dla bezdomnych, gdy bramy ogrodu Dominikanów są otwarte dla mieszkańców. - Teraz namiot był wypełniony po brzegi głównie pielgrzymami, tak, że trudno było wetknąć zapałkę - śmieje się brat Dawid.

Tymczasem mieszkańcy z ogrodu korzystają chętnie, siadają na ławce, albo na drewnianych skrzynkach, piją kawę i odpoczywają od ulicznego zgiełku. - Jest to szczególne miejsce i dobrze, że zostało otwarte w te wyjątkowe dni - twierdzi Łucja Śrubarska, mieszkanka centrum Krakowa, która odwiedziła ogród. Specjalnie na ten czas bracia malowali nawet skrzynki, na których w ogrodzie mogli wygodnie rozsiąść się pielgrzymi.

Msze i obiad w ogrodzie

W klasztorze Sercanów przy ul. Saskiej znajduje się zadbany ogród, a w nim drzewa, ozdobne krzewy i kwiaty, a nawet oczko wodne i mini wodospad. Specjalnie na Światowe Dni Młodzieży została również odnowiona i nowocześnie zaprojektowana alejka z ławeczkami, pasami wysypanymi drobnymi kamykami i rabatami pełnymi kwiatów.

Na terenie ogrodu podczas ŚDM - oprócz gości, którzy nocowali w klasztorze i w Domus Mater - we wtorek i czwartek ponad 250 pielgrzymów spożywało obiad. W innym dniu na zielonych terenie przyklasztornym była odprawiana msza polowa dla grupy fińskich pielgrzymów, bo w kościele i kaplicy klasztornej zabrakło już miejsca.

Oprócz tego, że ogród wykorzystywany był do modlitwy, służył również młodym m.in. z USA, RPA, Finlandii, Włoch czy Niemiec do wypoczynku. Zakonnicy zapewniają, że nie chcą, by był to wyjątek. - Myślę, że parafianie wiedzą, że nie jest to teren całkowicie niedostępny - mówi jeden z ojców Sercanów.

Jednak by się do niego dostać trzeba wcześniej zgłosić to w Domus Mater i po uzyskaniu zgody można zostać wpuszczonym do ogrodu. Na jego terenie od czasu do czasu odbywają się specjalnie poświęcone matkom z dziećmi spotkania zwane „Matecznikiem”. Sercanie podkreślają, że ogród jest przede wszystkim miejscem kontemplacji i modlitwy duchownych, więc czas udostępniania tego terenu dla innych musi być ograniczony.

Wszystko dla pielgrzymów

Ogrodową zieleń udostępnili dla przybyłych z całego świata także m.in. Cystersi z Mogiły, gdzie ponad 5 tys. czeskich pielgrzymów miało swoje Narodowe Centrum.

Cystersi wyznaczyli strefy dla pielgrzymów a nawet drogi ewakuacyjne oraz miejsca do spowiedzi w ustronnej i cichej przestrzeni za drzewami. Był także ołtarz, na którym odbywały się msze św., koncerty, czy katechezy.

Proboszcz parafii w Mogile o. Wincenty Zakrzewski podkreśla, że otwarcie ogrodu to również łamanie stereotypów, że ta przestrzeń jest udostępniana tylko raz w roku na najważniejszy mogilski odpust podwyższenia krzyża. Z ogrodu podczas ŚDM pielgrzymi mogli korzystać do woli, a klasztor nie zamknął się też przed innymi wiernymi.

Podobnie otwarci dla młodych z całego świata okazali się Salezjanie. Na terenie salezjańskiego seminarium duchownego w olbrzymim ogrodzie wyrosło pole namiotowe. - Wojsko pomogło nam rozkładać te namioty - wspomina salezjanin ks. Andrzej Gołębiowski. Na terenie należącym do Salezjan nocują m.in. Włosi, Francuzi, Koreańczycy, Syryjczyczy czy Libańczycy.

- To nic nowego dla naszej wspólnoty. Salezjanie udostępniają swoje zielone tereny na spotkania różnych grup młodzieżowych i studenckich. Otwarty na wszelkie inicjatywy jest również Park Edukacji Rozwojowej ”Globalna Wioska” przy naszym zgromadzeniu - wyjaśnia ks. Gołębiowski.

Bramy otwarte na tydzień

Na co dzień zamknięty i niedostępny dla mieszkańców, czy turystów ogród w Zgromadzeniu Księży Misjonarzy został, jak poinformował nas jeden z księży otwarty, ale tylko na czas przebywania na tym terenie zgromadzenia pielgrzymów.

- Przyjmujemy młodych m.in z Ukrainy i Madagaskaru. Mogą korzystać z przestrzeni ogrodowej, ale żadne wydarzenia, koncerty czy msze się w ogrodach nie odbywają - podkreśla jeden z księży misjonarzy.

Bramy klasztornego ogrodu otworzyły się również na tydzień dla Włochów i Argentyńczyków stacjonujących na terenie klasztoru Bernardynów pod Wawelem. W ogrodzie pojawiły się nawet kosze na śmieci opatrzone napisami w języku włoskim. Alejkami mogli spacerować młodzi i modlić się w zaciszu ogrodu. W klasztorze podczas ŚDM nie zastaliśmy jednak nikogo, kto mógłby udzielić informacji, czy jest szansa, by przepiękny i zadbany ogród przy Bernardyńskiej 2 został udostępniony również mieszkańcom.

Tylko dla wybranych

Tymczasem w opactwie Benedyktynów w Tyńcu ogromny trzypoziomowy ogród na czas Światowych Dni Młodzieży zwiedzać mogą tylko pielgrzymi, którzy są goszczą w Domu Gości działającym na zasadzie hotelu. W nim zatrzymała się m.in. grupa z Monako, Holandii i Słowacji i to oni mogli korzystać z klasztornej zieleni.

- Ogród jest dla goszczących u nas pielgrzymów otwarty, poza pierwszym poziomem tzw. ogrodem górnym, który rezerwujemy dla braci na spokojną modlitwę - tłumaczy benedyktyn ojciec Włodzimierz. - Do średniego i dolnego ogrodu można wejść przez Dom Gości - podkreśla i dodaje, że pielgrzymi, którzy przychodzą tylko zwiedzić klasztor, a w nim nie nocują, nie mogą wejść na teren ogrodu.

To zabytkowy ogród tarasowy. Jego najniższa część jest bardzo zaniedbana. Benedyktyni twierdzą, że plan zagospodarowania tego ogrodu pod okiem konserwatora zabytków to dla nich spory koszt.

Myślą jednak o rewaloryzacji ogrodu. - Być może jeśli uda nam się go odnowić i jakoś zagospodarować wprowadzimy np. „dni otwarte” dla zwiedzających na przykład dwa razy w roku - mówi ojciec Włodzimierz. Przed renowacją nie ma na razie na to szans.

W wyjątkowej sytuacji podczas ŚDM był z kolei klasztor Franciszkanów przy pl. Wszystkich Świętych. - Jesteśmy zbyt blisko kurii, więc ze względów bezpieczeństwa nie mogliśmy niczego na naszym terenie zaaranżować - tłumaczy o. Jan Maria Szewek.

Franciszkanie założyli więc swoją wioskę do wspólnej modlitwy u Kapucynów. Ci ostatni odmówili nam komentarza na temat ich własnego terenu.

Przyklasztorne ogrody mają ogromną wartość zwłaszcza w ścisłym, mocno zabudowanym centrum dlatego ich otwarcie byłoby cennym darem dla mieszkańców Krakowa. Zakonnicy zdobyli się na ten krok dla zagranicznej młodzieży. Wszystko wskazuje na to, że na ten sam gest w ich kierunku jeszcze długo będą musieli poczekać krakowianie.

marzena.rogozik@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
antyPO

Nie lubię PO, ale idiotyczne ma Pan porównanie.
Prywatny człowiek ma sieć hosteli (kupił, odziedziczył, dostał w prezencie, nie istotne, bo ktoś w to zainwestował swoje własne pieniądze). Może z nimi robić co chce. Kościół inwestuje w ogrody pieniądze moje, Pani Redaktor i Towarzysza Krakusa. Więc niech każdy z nas może z tego skorzystać.
A wracając do polityki to jeśli biznesmen zostaje radnym to ja jestem na tak. Umie zarządzać biznesem to będzie umiał zarządzać miastem. Jest zarobiony - jeszcze lepiej, nie będzie chciał robić przekrętów w mieście.

gośc

nie muszą cały czas otwierać, niech też maja trochę prywatności, ale tak raz w tygodniu, zwłaszcza w lecie to by im nie zaszkodziło. Po co trzymać to za murami, niech chociaż dzieci skorzystają

k
krakowianin

Kościól chcetnie korzysta z publicznych pieniędzy, ale ogrodów publicznie otwierać nie chce. Gdzie tam motłoch będzie się szlajał, nasze i basta, chyba że coś jest wasze, to wtedy i nasze.

k
krakowiaczek

Chętnie cudze chcą rozdysponować , swojego nie ruszają ! Toż to bolszewia w całej krasie ta grupa inicjatorów !

g
gosc

Porównanie idiotyczne gdyż redaktorka nie dostaje kasy z publicznych pieniedzy, a kościół ciągnie ile moze

t
turysta

Komunisci doprowadzili do tego ze klasztory sie pozamykaly i tylko zato im mozna POdziekowac' .Inaczej by nawet tych Ogrodow nie bylo tylko POzabudowywali je swojimi willami nowo bogatcy ! A te ploty na ul.Mazowieckiej i Litewskiej -Grotgera - Kazimierz Wielkiego to czyje!

K
Krakus

Jak ma pani działkę, to proszę podać adres, chętnie bym sobie pogrillował.

k
krk

Moglyby zostac otworzone chocby na weekendy. To dobre rozwiazanie. Do kulturalnego odpoczynku. A w tygodniu niech beda zamkniete

k
klick

tatatłajstwa tam nie potrzeba; odczepcie sie od ogrodów klasztornych, macie parki, o ktore wcale nie dbacie - przykładem niedawno zalożony ogród Łobzów, który po hucznym otwarciu zarósł pokrzywami

P
POpierdek

Tow.Redaktorka nie che oglądać ogrodów przez "szparę",chce tam grillować.Ona by chciała z kościołow zrobić synagogi ,meczety,no ostatecznie muzea ateizmu.

K
Krakus

Cały medialny szum z otwarciem ogrodów klasztornych podniósł pan radny z PO który jest m.in. właścicielem sieci hosteli. Czy ten pan mógłby dać przykład i udostępnić swoje obiekty bezpłatnie turystom?

k
krakowianin

Jeszcze by tego brakowało aby ogrody klasztorne otworzono na co dzień i aby zadomowili się w nich lewacy, alkoholicy i chuligani i -o zgrozo-artyści szydzący z Kościoła !! Niech artyści udostępnią swoje prywatne ogrody , chętnie skorzystam !

Dodaj ogłoszenie