reklama

Oksymoron

RedakcjaZaktualizowano 
JANUSZ KORWIN-MIKKE: Na własną odpowiedzialność

   Poeci - a i publicyści - używają czasem chwytu polegającego na niespodziewanym zestawieniu sprzecznych cech - np. "Zapanowała głośna cisza" albo: "Jego wzniosła niepozorność". Niektóre oksymorony przechodzą do historii - np. śp. Jerzego Orwella: "Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze" - ale jest to bardzo ryzykowna zabawa, bo część ludzi zaczyna uważać człowieka używającego oksymoronów za pozbawionego piątej klepki.
   Nie jest więc dobrze, gdy oksymoronów używają twórcy prawa - a jeszcze gorzej: twórcy konstytucji. Tymczasem na samym początku obowiązującej w Polsce konstytucji znajduje się sformułowanie: "Polska jest demokratycznym państwem prawa"...
   Równie dobrze można by tam napisać: "Prawo jest w Polsce szanowane bardzo, ale w niewielkim stopniu".
   Państwo d\\\kratyczne - to państwo, w którym rządzi l\d. Jak l\d chce kogoś powiesić - to wiesza. Jak chce kopnąć - to kopie. Na tym polega d\\\kracja.
   Natomiast prawo to wędzidło nakładane l\dowi - i w ogóle każdemu władcy. L\d chce sflekować Kowalskiego - a aparat państwa mówi l\dowi: "Sorry, drogi l\du, ale prawo nie pozwala...". No, to wściekły l\*d każe swoim przedstawicielom zwanym posłami, by to nieludzkie prawo zmienili, a aparat państwa mówi: "Sorry, prawo sobie zmienić możecie, ale prawo nie działa wstecz - więc Kowalskiemu nie da się dokopać...".
   I to samo działo się za monarchii. Co prawda król na ogół nie miał tak głupich i okrutnych pomysłów jak l\*d, ale też się zdarzało... I właśnie wtedy interweniowało prawo, chroniące nas przed genialnymi pomysłami tyranów.
   W państwach socjalistycznych nie lubiano prawa, uważając właśnie, że hamuje ono postęp. Zamiast więc sędziów odzianych w togi, Adzio Hitler wolał Volksgerichten - i podobnie czynił Lenin (co jest o tyle dziwne, że był... adwokatem; tyle że nigdy podobno nie udało mu się wygrać żadnej sprawy, więc obraził się na prawo). Natomiast konserwatyści mówią o Rechtsstaat - państwie prawa.
   Zwolennicy d\\\kracji zachwalają jej zalety na różne sposoby. W Polsce przedrozbiorowej przed władzą ustawodawczą chroniło poddanych "liberum veto" zwane powszechnie "źrenicą wolności". Na ten temat trwały pewne polemiki - jednak na 100 publicystów pięciu wariatów chciało wprowadzenia d\\\kracji, a 95 chciało żyć w normalnym państwie. Dzięki wszak cenzurze nałożonej przez masonerię, która - w Polsce przynajmniej - opanowała wydziały historii na uniwersytetach, znamy tylko argumenty pierwszych; druzgocące zapewne argumenty zwolenników "liberum veto" nigdy nie są pokazywane uczniom w szkołach (ani nawet studentom na uniwersytetach!).
   Dzięki temu wiemy jednak, jak idiotyczne były te pierwsze. Taki np. Szymon Konarski zachwalał d\\\*krację w ten sposób (cytuję z pamięci): "Przegłosują wprawdzie raz ciebie - ale za to ty dwa razy z innymi przegłosujesz tamtych".
   W tym właśnie tkwi istota d\\\kracji. Jeśli Jaś, Staś i Zdziś znajdą się na bezludnej wyspie i zaprowadzą tam d\\\krację, to najpierw Jaś i Staś dokopują Zdzisiowi, ale Zdziś nie powinien się martwić, bo potem wraz z Jasiem dokopie Stasiowi, a wraz ze Stasiem - Jasiowi!
   I wszyscy powinni się cieszyć - bo przecież "lepszego od d\\\*kracji ustroju nikt jeszcze nie wymyślił"...
   Otóż nomokracja, czyli rządy prawa, jest d\\\*kracji zaprzeczeniem. Dzięki prawu p. Kowalska śpi spokojnie w domu z mężem i dwojgiem dzieci, nie obawiając się, że Wiśniewska, mająca dwóch konkubentów i siedmiu synów (każdy z innym), uchwali rano "prawo", że Kowalska z rodziną ma się, w imię "sprawiedliwości społecznej" - wynosić. Wiśniewska ma za sobą większość - no nie?
   Powtarzam te banały, bo niedawno wziąłem udział w zorganizowanej przez "Gazetę Prawną" dyskusji pt. "Czy potrzebny jest kodeks pracy". Byłem akurat jedynym twierdzącym, że nie jest potrzebny - i spędziłem dwie i pół godziny, waląc łbem o mur kompletnej bezmyślności pięciu jakichś działaczy związkowych.
   Gdyby to była "Trybuna L\du" , to mój głos zostałby pominięty całkowicie. W pismach hołdujących d\\\kracji poświęcono by mi 1/6 miejsca. Ale w "Gazecie Prawnej" (łudziłem się) połowa miejsca będzie na argumenty "za" - a połowa na racje "przeciw". Bo w sądach jednak argumentów się nie liczy, ale się je waży.
   A gdzie tam!
   Z moich argumentów nie zostało nic (za to P.T. Autor streszczenia włożył łaskawie w moje usta dwa własne sformułowania...) - a mych oponentów było pięć razy więcej (ich słowa zresztą - bo "myślami" tych sloganów nie sposób nazwać - też zostały powyrywane).
   W ten sposób "Gazeta Prawna" stanęła w szeregu pism postępowych, budujących eurosocjalizm, ale czegoś jej jeszcze brakuje: powinna zmienić nazwę na: "Przyjaciel L\*du".

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3