Ołeksij Dytiatjew z Cracovii nie odpuszcza nikomu, bo jest obrońcą

Jacek Żukowski
Ołeksij Dytiatjew (Cracovia)
Ołeksij Dytiatjew (Cracovia) Andrzej Banaś
Cracovia sposobi się do meczu z Jagiellonią Białystok (niedziela godz. 18). To kolejne wyzwanie „Pasów” na drodze do wyrównania klubowego rekordu w liczbie kolejnych zwycięstw.

A ta seria to 7 wygranych meczów w 1948 roku. W sezonie, w którym krakowianie sięgnęli po mistrzostwo Polski.
- Nawet nie wiedziałem, ile spotkań wynosiła rekordowa seria – mówi obrońca „Pasów” Ołeksij Dytiatjew. - Uważam, że teraz nie należy koncentrować uwagi na naszej serii. Trzeba skupić się na naszej grze. Jeśli będziemy wypełniać założenia naszego trenera, tak jak w poprzednich meczach, to spokojnie możemy tę serię przedłużyć i wciąż podnosić się w klasyfikacji, coraz wyżej i wyżej.
„Pasy”, które miały ogromne kłopoty na początku sezonu z wygraniem meczu, dokonały tego dopiero w dziewiątej kolejce (3:1 z Wisłą Płock), teraz zadziwiają wszystkich. Ostatnio ograły mistrza Polski – Legię Warszawa na jej boisku (2:0), mając kontrolę nad meczem.
- Nie wiem, co się stało, że jest lepiej – mówi defensor „Pasów”. - Bardzo ciężko pracujemy na treningach, na każdych zajęciach dajemy z siebie wszystko. Wszyscy piłkarze chcą stale się doskonalić i notować coraz lepsze rezultaty.

Cracovia niesamowicie polepszyła grę w defensywie. Nie traci wielu bramek. Szczególnie w Warszawie wręcz paraliżowała poczynania Legii. 22 stracone gol, to oprócz Legii właśnie, która ma takie same straty i Lechii (18) najlepszy wynik w lidze.
- Cóż, naszym zadaniem jako obrońców jest nie odpuszczać nikomu – mówi rosły defensor z Ukrainy. - A ofensywni zawodnicy mają strzelać. Chcemy podtrzymać taką grę, chcemy zakończyć ligę z jak najlepszym bilansem bramkowym, mieć bardzo mało straconych goli. Taka jest moja rola, staram się to robić, bo z tego jestem rozliczany.

„Pasy” są na 8. miejscu w tabeli. Ich kibice liczą na to, że zostaną w górnej połowie tabeli, a potem, w dodatkowej części sezonu jeszcze zadziwią.
- Nie chcę dywagować, co się wydarzy – mówi Dytiatjew. - Nie wiem, które miejsce zajmiemy na koniec sezonu, ale wiem, że stać nas na bardzo dużo. Liga jest ciężka, trudno zgadywać, co będzie jutro. Szczególnie ostatni mecz pokazał, że możemy zagrać bardzo dobrze i jesteśmy w stanie poprawić jeszcze to, co szwankuje w naszej grze.

A szwankują choćby stałe fragmenty. Cracovia nie strzela po nich goli, co było jej mocną bronią jeszcze w ubiegłym sezonie. Wtedy bramki strzelał Michał Helik, absorbował obrońców Miroslav Covilo, którego już nie ma w zespole, bramki z rzutów karnych, z którymi teraz „Pasy” mają takie problemy (zmarnowały cztery z pięciu) zdobywał Krzysztof Piątek.
- Jest nad czym pracować, na razie nam nie wychodzi nam, ale na każdym treningu ćwiczymy stałe fragmenty gry – mówi defensor.

Dytiatjew ma stałe miejsce w jedenastce Probierza. Opuścił tylko cztery mecze, z czego jeden ze względu na pauzę za kartki. Zaczynał sezon w parze z Michałem Helikiem, potem jego partnerem na środku defensywy był Niko Datković. Teraz znowu grają razem z Helikiem.
- Jest dobra atmosfera, gra mi się dobrze zarówno z jednym, jak i z drugim kolegom z zespołu – mówi Dytiatjew. - Nie ma większej różnicy. Moim zadaniem jest to, by pokazać, że zasługuję na miejsce w składzie.

W niedzielę Dytiatjew będzie miał zapewne pełne ręce roboty. Do Krakowa przyjeżdża Jagiellonia, wicemistrz Polski, trzeci zespół w tabeli.
- To zespół, który ma bardzo zbilansowany skład, zawodnicy długo grają ze sobą – przypomina defensor. - Jego rezultaty pokazują, że to nie jest przypadkowa drużyna.

Podobnie jak Cracovia, z wieloma obcokrajowcami.
- Tak, ma też w składzie Ukraińca, byłego – poprawia się Dytiatjew, mając na myśli Tarasa Romanczuka, który ma już tylko polskie obywatelstwo, a do lutego ubiegłego roku miał ukraińskie. Zresztą z nim wiąże się afera z ostatniego meczu „Jagi” z Wisłą Płock, gdy Dominik Furman obraził go nazywając ponoć „banderowcem”. Sprawę wyjaśnia policja białostocka, postępowanie wszczął też Rzecznik Dyscyplinarny PZPN. Dytiatjew będzie musiał w niedzielę powstrzymać na boisku Romanczuka.
- Znam go, ale nie mogę nic o nim powiedzieć – ucina temat obrońca Cracovii. - Nie patrzę kto jest, a kogo nie ma w Jagiellonii, skupiam się na własnej grze.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Materiał oryginalny: Ołeksij Dytiatjew z Cracovii nie odpuszcza nikomu, bo jest obrońcą - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3