On się doczeka

WALD
Jeszcze niedawno Józef Grzyb dzierżył pełnię władzy w Płomieniu Jerzmanowice: kierował zarządem i... obroną, w której zajmował najważniejszą pozycję stopera. Teraz oddał obie funkcje innym: w zarządzie objął stanowisko sekretarza, na boisku zaś... No cóż: po 21 latach nieprzerwanych występów wypadało już dać sobie spokój, tym bardziej że pięćdziesiątka coraz bliżej.

Jerzmanowice

Jeszcze niedawno Józef Grzyb dzierżył pełnię władzy w Płomieniu Jerzmanowice: kierował zarządem i... obroną, w której zajmował najważniejszą pozycję stopera. Teraz oddał obie funkcje innym: w zarządzie objął stanowisko sekretarza, na boisku zaś... No cóż: po 21 latach nieprzerwanych występów wypadało już dać sobie spokój, tym bardziej że pięćdziesiątka coraz bliżej.

   Jeśli ktoś zna Jerzmanowice, musi wiedzieć, że Płomień i Grzyb - to jedno. Józef Grzyb reaktywował w 1970 r. działalność klubu po dwuletniej przerwie - był wtedy uczniem I klasy Technikum Hutniczo-Mechanicznego - i jak w 1977 został wybrany na prezesa, tak sprawował rządy do ubiegłego roku. Złożył funkcję dobrowolnie; uznał po prostu, że sponsor, którzy łoży poważne sumy na klub, powinien mieć prawo decydowania o sposobie wydatkowania swoich pieniędzy.
   Sportowi, Płomieniowi poświęcił niemal połowę życia (ma teraz 48 lat). Nie dorobił się na tej działalności; ręce ma czyste, nikt mu niczego nie ma prawa zarzucić. A jeśli - to najprędzej żona: że za mało czasu spędzał w domu, że za wiele wolnych od pracy zawodowej chwil poświęcał na działalność społeczną. Ale... Coś jednak z tego klubu uszczknął dla siebie: dostał otóż miejsce na tablicy pamiątkowej umieszczonej w gmachu, w którym mają siedziby dwie najprężniejsze jerzmanowickie organizacje: Ochotnicza Straż Pożarna i Ludowy Klub Sportowy. Wypisano na niej jego nazwisko - w towarzystwie tych, którzy włożyli najwięcej sił i serca w budowę...
   Przez wiele lat Płomień pałętał się na niskim szczeblu rozgrywkowym, aż w sezonie 1991/92 przyszedł wyczekiwany triumf: drużyna - z Grzybem, rzecz jasna, w składzie - awansowała po raz pierwszy do klasy A. Takie święto powtórzyło się jeszcze raz. Po roku występów na tym szczeblu piłkarze zaznali degradacji, ale zmobilizowali się natychmiast - i jak w 1994 r. ponownie wygrali rywalizację B-klasową, tak w najwyższej "lidze literowej" wojują do dziś. Zmieniło się tylko tyle, że w formie protestu przeciwko polityce działaczy z Krakowa przenieśli się do podokręgu olkuskiego, gdzie panują o wiele zdrowsze - ich zdaniem - obyczaje. Głównie poszło wtedy o sędziów: w pięciu meczach klasy B mieli związkowego rozjemcę tylko w jednym; pod tym względem Olkusz prowadzi rozgrywki o wiele poważniej...
   Przez lata działacze i zawodnicy Płomienia kontentowali się pewnym miejscem w klasie A, cieszyli, gdy kariery w profesjonalnym futbolu robili ich wychowankowie i koledzy - by wspomnieć bodaj Skrzypków, Pawła i Wojciecha - i pracowali nad stworzeniem bazy, umożliwiającej pracę na odpowiednim poziomie. Dużym i ważnym sukcesem była budowa - prowadzona w latach 1983-85 - klubowego skrzydła przy remizie. Wielką rolę w realizacji tego przedsięwzięcia odegrał Włodzimierz Ganiewski, który wykorzystał swoją obecność w Radzie Nadzorczej Krakowskiego Banku Spółdzielczego do wyjednania w tej instytucji finansowego wsparcia dla Płomienia. Powodem do dumy działaczy jest wciąż świadomość, że w 3/4 ich budynek powstał dzięki pracy społecznej i pomocy banku.
   Ostatnio Płomień wyprowadził się z centrum Jerzmanowic. Boisko koło remizy, na którym rozgrywano mecze, nie było najlepsze, budowa nowego stawała się coraz pilniejszą potrzebą. No i udało się: w Łazach, 4 km od poprzedniego, urządzono odpowiedni plac - płyta odpowiada regulaminowym wymaganiom, są już dwie pakamery, pełniące funkcję szatni, są ławeczki dla kibiców. Grzyb obiecuje, że powstanie tam kompleks piłkarski z prawdziwego zdarzenia. Już teraz porządkowany jest teren pod boisko treningowe, trwają starania o doprowadzenie wody i prądu, a planuje się budowę trybun - nawet dla 300 widzów.
   Równolegle do zdobyczy "terytorialnych" przygotowywany jest sportowy awans. Dzięki wsparciu sponsorów - głównie prezesa Zdzisława Rośka i wiceprezesa Jerzego Bronikowskiego - Płomień zyskał solidne podstawy finansowe, zgromadził grupę zawodników z ligowym doświadczeniem - i zamierza powalczyć o wysokie cele. W zeszłym roku przełamano historyczną barierę: po raz pierwszy zaangażowano zawodowego trenera - Jerzego Pesta. Pracował rok, rozstanie nastąpiło w przyjacielskiej atmosferze.
   Pieniądze sponsorów nie są przejadane, lecz przeznaczane na stworzenie silniejszej niż dotychczas drużyny i... szkółki piłkarskiej. Płomień zamierza bowiem wychowywać sobie narybek; stworzyć coś na wzór szkółki wiślackiej, ze statutem, jasnymi regułami postępowania. Może dzięki temu doczekają się następców Skrzypków, chłopaków, którzy zrobią jeszcze większe kariery?
   Józef Grzyb wierzy, że i to nadejdzie. Jest cierpliwy, tego nauczył go sport. A bez sportu, bez Płomienia nie wyobraża sobie życia. Wszystkie mecze są dla niego ważne: i te A-klasowe seniorów, i juniorów młodszych, rywalizujących od 2001 r. w rozgrywkach krakowskich, i trampkarzy, od tego samego roku wojujących w lidze olkuskiej... A zresztą - z jego powodu dla całej rodziny piłka stała się sprawą pierwszoplanową! (WALD)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie