O'Neill chce pozyskać Kuszczaka, a Wenger ciągle ufa Fabiańskiemu

Redakcja
POLSCY BRAMKARZE. Menedżer Aston Villi Martin O'Neill chce pozyskać rezerwowego bramkarza Manchesteru United Tomasza Kuszczaka, a menedżer Arenalu Londyn Arsene Wenger wciąż ufa rezerwowemu golkiperowi swego zespołu Łukaszowi Fabiańskiemu.

Dwa tygodnie temu - w finale Pucharu Ligi Angielskiej, w którym MU pokonał Aston Villę 2-1 - O'Neill mógł się przekonać naocznie o klasie Kuszczaka. Po ostatniej deklaracji Polaka, który mówił, że ma dość siedzenia na ławce rezerwowych (w tym sezonie zaliczył 14 występów) i chce wreszcie na stałe stanąć między słupkami, O'Neill jeszcze bardziej wierzy, że uda mu się go pozyskać.

Podstawowy bramkarz Aston Villi, Amerykanin Brad Friedel 18 maja skończy już 39 lat, a drugi golkiper, jego rodak, 26-letni Brad Guzan nie posiada wystarczających umiejętności, by go na dłużej zastąpić. O'Neill liczy, że Kuszczak przyjdzie na Villa Park, gdy Friedel odejdzie do innego klubu (kontrakt obowiązuje go do 2011 roku) lub zakończy karierę.

W jeszcze trudniejszej sytuacji niż Kuszczak jest Fabiański, któremu po wpadkach w wyjazdowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z FC Porto trudno będzie wrócić do bramki "Kanonierów". Menedżer drużyny wciąż jednak ufa Polakowi i wierzy w jego możliwości. - To bramkarz światowej klasy. Będę to powtarzał dzień w dzień, aż zobaczycie, że miałem rację - powiedział Wenger. Jego zdaniem, wyeliminowanie "Smoków" bardzo pomogło "Fabianowi". - Gdybyśmy odpadli po meczach z FC Porto, miałoby to dla niego niekończące się konsekwencje. Konsekwencje mentalne, gdyż jest to bardzo sumienny, inteligentny i wrażliwy chłopak - przyznał Wenger.

Nie, nie jest zbyt wrażliwy, wrażliwość to zresztą zaleta. Łukasz umie dostrzec i wyczuć rzeczy, których inni nie widzą. Poczucie winy może być jednak wadą i negatywnie wpłynąć na pewność siebie. On wciąż czeka na swoją szansę, ale to element współzawodnictwa - zaznaczył menedżer Arsenalu, podkreślając, że najważniejszy jest fakt, iż jego drużyna awansowała dalej w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

(FIL)

Szamotulski puścił 7 goli

Bramkarz DAC Dunajska Streda Grzegorz Szamotulski puścił 7 goli w wyjazdowym meczu ligi słowackiej ze Spartakiem Trnava, przegranym przez jego zespół 0-7 (0-3). DAC doznał najwyższej porażki w swej historii. W 3 meczach rundy wiosennej przegrał tyleż razy, nie zdobywając ani jednego gola i tracąc aż 11. Szamotulski przeszedł do niego zimą po rozwiązaniu kontraktu z Jagiellonią Białystok. W tabeli po 22. kolejkach zespół Polaka zajmuje 10. miejsce (trzecie od końca) z dorobkiem 22 punktów. Spartak jest szósty (31 pkt).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie