Oni wciąż są i robią swoje...

Redakcja
Udostępnij:
Przez dzieje wielkich kłamstw XX wieku przewija się nazwisko "Kriwoziercew", często przekręcane na "Kriwoziercow". Nosiło je dwóch Rosjan, mieszkających w latach II wojny światowej nieopodal Katynia. Iwan, częściej występujący jako Kriwoziercew, po wkroczeniu Wehrmachtu zeznał, że masakra polskich oficerów była dziełem NKWD. Michaił w 1952 roku podpisał na NKWD papier, że zbrodnię popełnili Niemcy.

Anna Zechenter: NIEPRZEDAWNIONE

Iwan zaprowadził Niemców do grobów katyńskich i sam kopał, żeby pokazać zwłoki. Skąd o nich wiedział? Wcześniej wywiezieni przez Niemców na roboty Polacy znaleźli tam swoich oficerów, rozstrzelanych przez NKWD w 1940 roku. Iwan pracował wtedy w kołchozowych inspektach, widział codziennie stację kolejową w Gniezdowie. Niemcom powiedział, że pociągi z Polakami przychodziły ze Smoleńska w kwietniu oraz marcu 1940 roku i że bolszewicy mordują ludzi w lesie od 1918 roku. Przywożą, strzelają, zakopują. Ale dopiero w 1931 roku teren zamknęli.
Lato 1943 roku chyliło się ku końcowi. Panowanie III Rzeszy również; z daleka słychać było huk sowieckich armat. Iwan uciekł z cofającymi się Niemcami. Kiedy znalazł się na Zachodzie, żołnierze z amerykańskiego posterunku chcieli przekazać go Sowietom, bo nie rozumieli, o co mu chodzi.
Wtedy drugi raz uciekł. Tułał się po Europie, wreszcie wysłuchali go Polacy w dowództwie II Korpusu we Włoszech. Gdzieś po drodze spotkał Józefa Mackiewicza, piszącego słynną później książkę "Katyń w świetle dokumentów". Mackiewicz wyjaśniał na jej kartach: "...nie mogę mówić, ani gdzie, ani w jakich okolicznościach spotkałem Iwana Kriwoziercewa, który właśnie w dniach, gdy zbrodnia katyńska znalazła się na wokandzie sądu w Norymberdze, opowiadał mi jej dokładny przebieg, w tajemnicy przed stróżami ładu publicznego".
Iwan znienawidził bolszewików, kiedy zobaczył swojego ojca "kułaka" po kilku latach łagru. Za cara rodzina miała - jak powiada - dziewięć dziesięcin ziemi. Przez mgłę pamiętał ojca za stołem w towarzystwie sąsiadów, uśmiechniętą matkę. "Z jednej strony ciągnęły się długie wsie, z drugiej - wielki las. Wyrosłem, na ten las patrząc. Nazywał się katyńskim. Należał wtedy do pana Koźlińskiego, Polaka" - mówił Mackiewiczowi. Bolszewicy zostawili im sześć hektarów. W 1929 roku zaczęły się nieszczęścia: to ojca zamykali, to go zwalniali. Aż przepadł na zawsze.
Po rozmowie z Mackiewiczem Iwan znalazł wreszcie schronienie w Londynie.
W 1990 Marceli Łoziński przyjeżdża pod Smoleńsk kręcić dokument Las katyński. Michaił Kriwoziercow, stary człowiek w czapce z daszkiem przesłaniającym twarz mówi niechętnie przed kamerą: "Nie chcę do tego wracać. Co było, przepadło. Oni wciąż są i robią swoje. Ich nikt nie ruszy. Chlapniesz, szybko cię sprzątną". Każde słowo długo waży. W 1952 roku Komisja Kongresu USA do zbadania zbrodni katyńskiej przedstawiła raport obwiniający ZSSR. W tym samym roku Michaił zeznał na NKWD, że polskich oficerów zamordowali Niemcy.
Rozmowniejsza jest jego córka. "No, wyduś z siebie, jak to było. Kogo się boisz?" - namawia ojca. I sama zaczyna wspominać "Tam był piękny las, my, dzieci chodziliśmy na jagody, na grzyby. I nagle zrobili strefę zastrzeżoną. Ogrodzili. A my, jak to dzieci, wchodziliśmy za druty. Więźniów zwozić zaczęli przed wojną, kogo - nie wiedzieliśmy, Polaków czy innych. Na stację wciąż podjeżdżały pociągi z zakratowanymi oknami. Więźniowie schodzili na rampę, wsiadali do cziornych woronów, jak nazywamy te samochody. Zachowałam to w pamięci przez wszystkie te lata".
Tłumaczy ojca: "Kiedy Stalin żył jeszcze, w 1952 roku, przyjeżdżali po ojca, i pytali. Pani wie, co to znaczy u nas: pytać?" - zwraca się do obecnej przy rozmowie córki zamordowanego polskiego oficera. - Pytali tak, żeby usłyszeć to, co chcieli, a nie to, co było. Żeby dowieść całemu światu, że nie Stalin to zrobił. Tato, sam wiesz, że kłamałeś. Życia zostało ci mało, powiedz całą prawdę" - prosi.
Staremu drżą usta, milczy - i nagle wybucha potokiem słów: "Wezwali mnie do Katynia, ma się rozumieć, nocą. Całą noc spędziłem na tych kłamstwach. Śledczy sam napisał, potem nam przeczytał, nikt nie miał prawa poprawiać śledczego. To nie było proste... wzięli dziewiętnastu świadków. Co powiedział pierwszy, to potwierdził ostatni. Znaczy, ten sam tekst podpisał. I tak to było".
"Ale ojca można zrozumieć. On przez to wszystko przeszedł" - po chwili milczenia dorzuca córka.
Michaił musi jednak dokończyć: "Wiedzą o tym wszyscy miejscowi, że zrobili to bolszewicy - widać, że mówienie przychodzi mu z wysiłkiem. - Wszystkich gad wystrzelał. Dziwne, że nie wystrzelał nas - świadków. Przez pomyłkę, pewno potem żałował, głupiec. To się tu dzieje od dawien dawna. W lesie katyńskim zawsze rozstrzeliwali. Tu zakopani są ludzie z różnych stron: Cyganie, Rosjanie, Polacy, Łotysze, wszyscy. Znajdziesz, kogo tylko zechcesz".
To samo usłyszał Mackiewicz od Iwana: "Sprawy te były znane wszystkim w okolicy, ale jak to u nas - wszyscy milczeli". Iwan Kriwoziercow został znaleziony przez Anglików 30 października 1947 roku. Wisiał w lesie na drzewie.
Autorka jest pracownikiem krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie