Opowieści ciąg dalszy

Redakcja
WŁADYSŁAW A. SERCZYK

Znad granicy

WŁADYSŁAW A. SERCZYK

Znad granicy

Próba oparcia stosunków wzajemnych o chłodną kupiecką kalkulację musiała kiedyś nastąpić

Świat przestał się interesować Rosją. Znalazły się nowe tematy: proces młodocianych morderców neonazistów w Niemczech, zwycięski strajk rybaków we Francji, kolejne akcje terrorystyczne ETA w Hiszpanii czy błyskawiczna wyprawa Clintona do Afryki i Ameryki Południowej. Jutro na pierwszych stronach gazet przeczytamy wiadomość o całkiem świeżej sensacji. Tymczasem w Rosji nadal ciekawie.
 To prawda, że "Kursk" nadal leży na dnie morza, na wieży w Ostankinie trwają prace porządkowo-remontowe, a z Czeczenii dochodzą komunikaty przypominające te zapamiętane przez najstarsze pokolenia, że "na froncie toczyły się drobne walki o lokalnym znaczeniu" i że niewielu kojarzy je z codziennymi stratami - śmiercią kolejnych: jednego, dwóch czy dziesięciu młodziutkich żołnierzy, którym nikt nie zdążył nawet powiedzieć, po co ich wysłano w góry Kaukazu i co mieli w nich tak ważnego do zrobienia, że musieli ryzykować własnym życiem. W czarnobylskim sarkofagu coraz bliżej katastrofy - skażenia wód gruntowych, Prypeci i Dniepru. Co wtedy powiedzą władze Ukrainy? Czy zachowają się jak rosyjska generalicja po katastrofie atomowej łodzi podwodnej?
 Przełamanie stereotypów w postępowaniu i myśleniu jest rzeczą niesłychanie trudną do wykonania. Od października 1917 roku minęło lat przeszło osiemdziesiąt i przez cały ten czas co najmniej cztery pokolenia nie tylko były pozbawione rzetelnej informacji o tym, co dzieje się na świecie i we własnym kraju, ale także poddawano je niesłychanemu, zakrojonemu na ogromną skalę praniu mózgów. Najstarsi, być może, temu się nie poddawali, bowiem zawsze mogli porównać to, co było, z tym, co przyniosła, a raczej - co zabrała nowa władza. Następne generacje nie miały nawet tej możliwości. Osaczone przez gazety, opatrzone co prawda różnymi winietami, ale zawierające jednakową treść, przygłuszone radiowęzłowym bełkotem, wiecowaniem na rozkaz i wiwatowaniem na komendę - nigdy nie zetknęły się z informacją wolną od cenzury. Sądziły, że świat, w którym żyją, jest jedynym możliwym modelem realizowania się człowieka. "Masy pracujące miast i wsi" nie mogły wypowiedzieć się na temat smaku wyszukanych potraw przeznaczonych dla ludzkiego umysłu, bo nawet nie wiedziały, że takie potrawy istnieją.
 Obrazowo rzec można, że rewolucja, którą zaczął Gorbaczow, miała rozszerzyć menu, ale nie dopuszczała do wyboru restauracji. Co najwyżej można było zrezygnować z korzystania ze stołówki nr 1 i przenieść się do stołówki nr 2 na sąsiedniej ulicy. Kryzys informacyjny związany z katastrofą "Kurska" pokazał, że w tej mierze władze nie są jeszcze gotowe do zmian.
 Ale Putin szybko otrząsnął się z poniesionej niedawno propagandowej porażki i przeszedł do kontrnatarcia. Kilka dni temu zaskoczył wprowadzeniem wewnętrznych wiz dla obywateli krajów wchodzących w skład tzw. Wspólnoty Państw Niepodległych. Jest to jeden z niezbędnych kroków prowadzących do generalnego uporządkowania gospodarki. Członkowie Wspólnoty zdawali sobie doskonale sprawę ze strategicznego dla Rosji znaczenia ich uczestnictwa w tym układzie i sądzili, że dzięki temu zawsze znajdować się będą w sytuacji uprzywilejowanej, że np. niewywiązywanie się z płatności za dostarczane surowce lub półprodukty będzie traktowane ulgowo.
 Poza tym, z punktu widzenia obywateli wielu dawnych republik radzieckich, nic się przecież nie zmieniło. Przejeżdżali przez wewnętrzne granice WPN niekiedy nawet nie zauważając tego faktu, a jednocześnie korzystali z okazji, jaką stwarzały różnice kursu walutowego oraz cen na towary powszechnego użytku (nie wspominając już o ich większej lub mniejszej dostępności). Drobne naruszenia prawa prowadziły wprost do wielkich afer, o których wspomnieli ostatnio Rosjanie przy okazji omawiania przebiegu nowego rurociągu paliwowego do Niemiec.
 Obecna próba oparcia stosunków wzajemnych o chłodną kupiecką kalkulację musiała kiedyś nastąpić. Putin dokonał wyboru. Uznał, że właśnie teraz jest moment ku temu najlepszy. Dzięki podjętej decyzji Rosja nie tylko może liczyć na odniesienie korzyści gospodarczych, ale jednocześnie zwraca uwagę, że chwilowy kryzys nie spowodował jej osłabienia i że w każdym wybranym przez siebie momencie gotowa jest przypomnieć, kto w tej grze "trzyma bank". Nie ulega wątpliwości, że takie postępowanie mieści się w dawnym modelu zachowań i polepszy samopoczucie Rosjan, nadal przekonanych o mocarstwowej roli odgrywanej przez ich kraj; sojuszników z WPN zmusi do zastanowienia się nad ich rzeczywistym miejscem w tym nierównym sojuszu, a specjalistom przygotowującym reformy w gospodarce Rosji doda odwagi niezbędnej w ich planowaniu.
 Niestety, nie będzie to miało wpływu na zmianę sposobu myślenia znacznej części obywateli. Można nawet sądzić, że wielu odnoszących korzyści z ruchu bezwizowego tylko brzydko zaklnie. Ale za przygotowanie nowego kształtu państwa trzeba płacić. Zaproponowana cena nie jest wcale wysoka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie