Ostra jazda po Europie

Redakcja
Sport

Krakowianin Maciej Steinhof ostro walczy na europejskich torach. Na jedną eliminację przed końcem międzynarodowego Pucharu Volkswagen Scirocco R Cup ma szansę na zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.

– Zjada Cię trema?

– Oczywiście, od niej nie da się uciec. Trzymam jednak nerwy na wodzy. Staram się maksymalnie koncentrować na sporcie i nie rozpraszać. Moim celem jest wygranie Pucharu Volkswagen Scirocco R Cup.

– To nie będzie łatwe zadanie. Po ostatnim wyścigu na niemieckim torze Oschersleben jesteś trzeci w klasyfikacji generalnej.

– Mam jednak duże szanse na wygraną. Muszę wygrać ostatnią eliminację, która odbędzie się 16 października na niemieckim torze Hockenheim. Jestem optymistą, w tym roku ścigaliśmy się już na Hockenheim i wygrałem ten wyścig.

– W zeszłym roku wygrałeś puchar wyścigowy Volkswagena Polo…

– Tak, i też nie było łatwo. Walczyliśmy do ostatniego wyścigu. Niemieccy kierowcy, którzy dominują w tej serii, są jak piłkarze Bundesligi – nie odpuszczają do ostatnich metrów. Trzeba być naprawdę szybkim i skoncentrowanym.

– Co dało Ci zwycięstwo w pucharze Polo?

– Przede wszystkim zdobyłem zaufanie Volkswagena. To niezmiernie ważne, gdyż wsparcie tak wielkiego koncernu jest kluczowe w sportach motorowych. Zostałem objęty programem Volkswagen Junior, który wspiera młodych, utalentowanych zawodników w ich drodze sportowej. Dzięki temu m.in. startowałem w zeszłym roku w wyścigach w Japonii i Republice Południowej Afryki.

– Mówisz, że niemieccy kierowcy nie spuszczają nogi z gazu. Trudno się przebić Polakowi? Nasze wyścigi nie należą do najlepszych.

– Nie jest łatwo. Poziom wyścigów w Niemczech jest bardzo wysoki. W serii startują zawodnicy z innych krajów, głównie z Europy, ale także zza oceanu – w tym sezonie jeździ Hindus, w zeszłym sezonie miałem rywala z Ameryki Południowej. W takiej stawce trzeba umieć się szybko odnaleźć. Nikt tu na nikogo nie czeka, nikt nikogo nie przepuści bez walki.

– Co jest kluczowe, by odnieść sukces?

– Praca i determinacja. W seriach wyścigowych, w których startowałem, wszyscy mieli identyczne maszyny. Volkswagen dbał o to, by kierowcy mieli wyrównane szanse. Nie liczy się sprzęt, tylko umiejętności. To mi się podoba, gdyż premiuje dobrych kierowców. Trzeba także wyznaczyć sobie cel i go konsekwentnie realizować. Należy podporządkować swoje życie sportowi.

– W tym roku Twoimi rywalami są nie tylko młodzi, utalentowani kierowcy. W klasyfikacji legend ścigają się także doświadczeni sportowcy, byli zawodnicy Formuły 1 czy Rajdowych Mistrzostw Świata.

– To nie są emeryci, lecz bardzo szybcy kierowcy! Pokazał to choćby zaproszony przez Volkswagena Krzysztof Hołowczyc, który zajął miejsce na podium. Ściganie się z takimi talentami, jak Carlos Sainz, Martin Brundle czy Rene Rast jest doskonałą lekcją sportowej jazdy. To świetny pomysł Volkswagena.

– Jakie masz dalsze plany?

– Moim celem jest wygranie pucharu Volkswagena Scirocco R. Jeśli to mi się uda, będę chciał wskoczyć do szybszej serii i ścigać się np. w Porsche. Tam potrzeba jednak dużego budżetu. Mam nadzieję, że triumf w Scirocco zwróci na mnie uwagę – Volkswagena i potencjalnych sponsorów. Będę walczył do końca. Trzymajcie kciuki 16 października, kiedy odbędzie się ostatni wyścig na torze Hockenheim!

Rozmawiał: (RS)

Strona Maćka: www.msteinhof.com
Szukajcie Maćka na Facebooku

R E K L A M A

Wideo

Dodaj ogłoszenie