Oto opowieść o Heródku z Lipnicy. Człowieku, którego wybrały anioły

Katarzyna Kachel
Rzeźbę z kolekcji Muzeum w Rabce trzyma Maja Kubacka. Obok archiwalna fotografia Karola Wójciaka ze skrzypkami
Rzeźbę z kolekcji Muzeum w Rabce trzyma Maja Kubacka. Obok archiwalna fotografia Karola Wójciaka ze skrzypkami Klaudyna Schubert
Udostępnij:
Chodził w starym wojskowym płaszczu i gumofilcach. Na szyi miał kilka krawatów, a w głowie archanioły bez skrzydeł. I Matki Boskie, że strach brał niektórych. Tak wnikliwie patrzyły. Żaden ksiądz nie chciał jego świętych w kościele. Bo jakże takie gnotki przed ołtarzem stawiać?

Coś mu cały czas gadały, szeptały. I on też z nimi rozmawiał. Z Chrystusem Zmartwychwstałym, Matką Boską i janiołami. „Z Panami” - powtarzał, jakby instynktownie czuł, że swoim rzeźbieniem wkracza w sferę sacrum. Mało go kto rozumiał. Bełkotał coś niezrozumiale i uśmiechał się tak, jak tylko uśmiechać się może człowiek prosty i czysty. „Wioskowy dziwak” - mówili sąsiedzi. Ale taki, co to ludziom towarzyszy na każdym etapie życia, od narodzin, poprzez wesela i pogrzeby.

- Ktoś porównał go do słońca, które wędruje po niebie „po różnych porach życia” - przypomina sobie Maja Kubacka, aktorka i reżyserka zafascynowana osobą Karola Wójciaka, zwanego Heródkiem, i jego rzeźbami. Charakterystycznymi, totemicznymi, w których chęć uchwycenia wizerunku świętych łączy się zawsze z intencją. Bo też każda z postaci rzeźbiona była po coś. - I to jest wyjątkowe w tej twórczości - nie ukrywa etnograf Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka, adiunkt w Muzeum Orkana w Rabce-Zdroju, które może się pochwalić największą liczbą świątków Wójciaka, rzeźbionych z polan drewna, zwanych w Lipnicy Wielkiej na Orawie gnotkami.

Nie wiadomo od kogo dostał ten przydługi wojskowy płaszcz, w kieszeniach którego chował swoje skarby. Skrzypeczki, zepsute zegarki, krawaty, skrawki noży i ołówki, co to nimi rysował te wielkie, charakterystyczne oczy. Maja Kubacka dopatrzyła się w nich wzorów i kolorów motyli, które można podpatrzeć w okolicach Babiej Góry.- Nie znam nikogo, kto przejdzie obok nich obojętnie - zapewnia Grzegorz Graff, kustosz Muzeum Etnograficznego im. S. Udzieli w Krakowie.

- Są głębokie, wyraziste, inne niż te, które tworzyli twórcy uznani za naiwnych, ludowych. Tak jak i smutek świątków jest jakością zupełnie odrębną, mieszczącą się w granicach nurtu Art Brut, sztuki surowej, niezafałszowanej - porównuje Wójtowicz-Wierzbicka.

Bo i Karol Wójciak nie miał w sobie nic nieszczerego. Wychowała go przyroda. Od dziecka pasał gęsi, potem woły, żył cały czas blisko natury, połączony z nią w nierozerwalny sposób. Rodzina go nie chciała. Babka, o której mówiono „Heródzina z domu” oddała go krewnym, a potem trafiał do kolejnych gospodarzy, u których pomagał w stajni przy krowach i świniach, za co dostawał i kąt, i jedzenie.

Nikt go nie uczył rzeźbić. Był samoukiem, który podporządkowywał sobie kawałki drewna niezwykle prymitywnymi narzędziami. Intuicyjnie, czasem niezdarnie. Zwierzęta, które wyczarowywał z korzeni, zastąpił z czasem świątkami, których kształty wydobywał z polan służących na podpałkę.„Rzeźbię, bo mi wtedy weselej” - tłumaczył, gdy go pytali.

Zastępowały mu przyjaciół i rodzinę. - Nosił je na rękach, rozmawiał z nimi, obdarzał miłością - opowiada Maja Kubacka.

Nieraz na łące stawały się bohaterami przedziwnego teatrum. Ustawione przez Heródka w trawie grały swoje role, rozmawiały ze swoim twórcą, a on je rozumiał jak nikt. By rozpędzić ich smutek grał im na skrzypkach. Melodie ludowe, pieśni kościelne, weselne przyśpiewki. Co potrafił. - Traktował je jako narzędzia do naprawiania świata, wierzył, że mogą być drogowskazami, które pomogą ludziom dotrzeć do nieba - tłumaczy Maja.

Dlatego obdarowywać chciał nimi sąsiadów, przynosił je na wesela. Dla lepszego życia, dla zbawienia?

Może i miał wiele marzeń, o jednym wiedzieli wszyscy. Heródek chciał, by jego rzeźby stanęły kiedyś w kościółku w Lipnicy Wielkiej pw. św. Łukasza Ewangelisty. Tyle że Maryje i janioły, które wychodziły spod jego rąk, nijak nie mieściły się kanonie sztuki religijnej. - Bo zbyt ekspresyjne, patrzyły z wyrzutem, smutkiem, jakby chciały przed czymś ostrzec - opowiada Grzegorz Graff. - Ludzie ich nie rozumieli - dodaje Maja Kubacka.

Bo zbyt symboliczne, mało dosłowne, czasami wybrakowane. Stworzone nie po Bożemu. Bo bywało, że Heródkowe Matki Boskie nie miały ani rąk, ani nóg, a anioły pozbawione były skrzydeł. Tyle że Wójciakowi tak one się zdawały. Takimi je widział i nie zamierzał zmieniać. - Nie potrafił rzeźbić detali, dla niego ważny był całościowy przekaz - zaznacza Maja Kubacka.

Ich niezwykły charakter i osobność odkryto w latach 60. Maria Bujak, ówczesna dyrektorka Muzeum w Rabce-Zdroju, wypatrzyła figurki na wystawie twórców ludowych. Stały odrzucone w kącie, bo organizator uznał, że nie są warte ekspozycji. Jak bardzo się mylił pokazał tekst w „Przekroju” i zainteresowanie etnografów. Pod szopę Heródka powoli zaczęli podjeżdżać kolekcjonerzy i miłośnicy sztuki ludowej. Widzieli biedę, w jakiej żył, słuchali jego gry, historyjek związanych z rzeźbami i kupowali je za krawaty, zepsute zegarki, jedzenie czy kiepskie pieniądze.

Obserwowali też ściany szopy, w której żył Karol Wójciak, wyklejone wycinkami z gazet, portretami, twarzami dziewczyn. Była wśród nich reprodukcja Trójcy świętej Rublowa. W niej szukał inspiracji? Kto wie.

Szukał jej za to na pewno w lipnickim kościele, w którym podglądał wizerunki wszystkich świętych, którzy zasiadali na ołtarzach. Interesowało go całe Stworzenie. Relacje między wszechświatem, człowiekiem i Bogiem. A te, jako człowiek niekształcony, odbierał intuicyjnie, dziewiczo. Czerpiąc z tego, co nosił w sobie.

***
Karol Wójciak zwany Heródkiem urodził się w 1892 roku w Lipnicy Wielkiej na Orawie, zmarł w 1969 roku. Jego rzeźby znajdują się w Muzeum im. W. Orkana w Rabce-Zdroju, w Muzeum Tatrzańskim im. T. Chałubińskiego w Zakopanem, Muzeum Etnograficznym im. S. Udzieli w Krakowie i w Orawskim Parku Etnograficznym w Zubrzycy Górnej

Stowarzyszenie STOG i Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie poszukują kontaktu z osobami z Krakowa i rejonu Małopolski, mającymi rzeźby Karola Wójciaka Heródka. Kontakt: Muzeum Etnograficzne, Grzegorz Graff:

12 430 55 75
[email protected]
Stowarzyszenie STOG Maja Kubacka
FB: facebook.com/NieudanyKrewniak, [email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie