Otwarcie dla "Szarotek"

ML
Bramkarz Podhala Krzysztof Zborowski (z tyłu z lewej) zaliczył bardzo dobry mecz. Przed nim Daniel Laszkiewicz (w środku) i Maciej Sulka. Fot. Michał Klag
Bramkarz Podhala Krzysztof Zborowski (z tyłu z lewej) zaliczył bardzo dobry mecz. Przed nim Daniel Laszkiewicz (w środku) i Maciej Sulka. Fot. Michał Klag
HOKEJOWA EKSTRALIGA. W pierwszym meczu finałowym kluczowa była postawa bramkarzy

Bramkarz Podhala Krzysztof Zborowski (z tyłu z lewej) zaliczył bardzo dobry mecz. Przed nim Daniel Laszkiewicz (w środku) i Maciej Sulka. Fot. Michał Klag

Comarch Cracovia - Wojas Podhale Nowy Targ 3-4 (0-0, 1-3, 2-1)

0-1 Kmiecik 27, 1-1 Łopuski 29, 1-2 Kapica 37, 1-3 Baranyk 37, 2-3 Dudas 42, 2-4 Kolusz 44, 3-4 Musial 46.

Sędziowali Włodzimierz Marczuk (Toruń) i Grzegorz Dzięciołowski (Bydgoszcz). Kary 12-12 min. Widzów 2350.

Stan rywalizacji play-off (do 4 zwycięstw): 1-1.

Cracovia: Radziszewski - Csorich, Bondarevs, L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz - Dudas, Dulęba, Radwański, Musial, Łopuski - Kłys, Wajda, Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki - Guzik, Landowski, Biela, Rutkowski, Witowski.

Podhale: Zborowski - Ivicic, Sulka, Malasiński, Zapała, Kolusz - Sroka, Dutka, Baranyk, Voznik, Bakrlik - Galant, Łabuz, Kapica, Dziubiński, Kmiecik - Kret, Iskrzycki, Ziętara, Bryniczka, Gaj.

"Szarotki" górą w pierwszym meczu wielkiego finału o złoty medal w polskim hokeju. Nowotarżanie wygrali po dramatycznym, choć stojącym na przeciętnym poziomie, spotkaniu 4-3. Dzisiaj o godz. 20.15 drugi pojedynek w Krakowie, potem hokeiści przeniosą się do Nowego Targu, gdzie czekają ich kolejne dwa mecze.

Prawie komplet widzów w hali przy ul. Siedleckiego, gorąca atmosfera na widowni. Ale pierwsza tercja nie dostarczyła zbyt dużych emocji. Oba zespoły grały zachowawczo, nikt nie chciał odkryć się, stracić przypadkowego gola. Najbliżsi strzelenia bramki byli krakowianie w 14 min, Łopuski strzelał z 2 metrów, ale Zborowski zdołał sparować jego uderzenie. Potem była "bomba" Dudasza z niebieskiej linii, krążek o centymetry minął bramkę, po drugiej stronie Kolusz z bliska nie trafił w światło bramki.

Na początku drugiej tercji wydawało się, że inicjatywę przejęli gospodarze. W 27 min, kiedy sędziowie sygnalizowali karę dla Kłysa, Ivicić podał do Kmiecika, ten strzałem z bliska pokonał Radziszewskiego. Podhale tylko 2 minuty cieszyło się prowadzeniem, w zamieszaniu "na raty" Łopuski pokonał Zborowskiego.

W drugiej połowie tej tercji lekką przewagę osiągnęli goście. W 37 min padł kuriozalny gol dla Podhala. Kmiecik zdecydował się na ni to strzał, ni to wrzutkę zza niebieskiej linii, krążek leciał obok bramki, Radziszewski zamachnął się kijem i wrzucił sobie "gumę" do siatki. Po zaledwie 39 sekundach było 3-1 dla gości. We własnej tercji przewrócił się Dudasz, wykorzystał to Bakrlik, podał do Baranyka, a ten strzelił precyzyjnie w róg bramki.

Wielkie emocje zaczęły się w trzeciej tercji. W odstępie kilkudziesięciu sekund na ławkę kar powędrowali z Podhala Zapała, Voznik i Bakrlik. "Pasy" wykorzystały grę w podwójnej przewadze i po atomowym strzale Dudasza krążek trafił do siatki Podhala. Potem krakowianie jeszcze blisko 90 sekund grali w pięciu na trzech, ale "Szarotki" nie dały sobie strzelić gola, choć miały sporo szczęścia, bo krążek po uderzeniu Łopuskiego trafił w słupek.

W 44 min kapitalną akcję przeprowadził najlepszy gracz na lodzie Baranyk. Zagrał zza bramki do Kolusza, ten przyłożył kij i było 4-2 dla gości. W 46 min Kolusz był faulowany w sytuacji sam na sam z Radziszewskim i arbitrzy podyktowali karnego. Bramkarz zrehabilitował się za nieudaną interwencję z II tercji, wyczuł intencje Kolusza i odbił krążek. Za moment poszła kontra "Pasów" i Musial zakończył rajd celnym uderzeniem.
Cracovia ruszyła do ataków, ale szyki pokrzyżowały jej 2-minutowe kary dla Bieli i L. Laszkiewicza. Grając w czwórkę, krakowianie byli bliscy doprowadzenia do remisu, Musial pojechał sam na Zborowskiego, ale ten wygrał pojedynek.

W końcowych minutach Podhale grało mądrze, trzymało krążek jak najdalej od swojej bramki. Na 19 sekund przed końcem meczu z bramki zjechał Radziszewski, Baranyk przejął krążek, ale nie trafił do pustej bramki. Nic nie dały ataki gospodarzy w ostatnich sekundach, goście radowali się z pierwszej wygranej w Krakowie.

Bardzo zacięty, wyrównany mecz. Widać było, że krakowianom nie wyszła na dobre 10-dniowa przerwa, nie mogli złapać rytmu, duże w ich grze było niedokładności. Podhale nabrało wiary we własne siły po ostatnim zwycięskim meczu z Tychami 6-0. Podporą ich zespołu był bramkarz Zborowski, w ataku brylowali wspomniany Baranyk i Kolusz. W Cracovii najlepiej grała druga formacja, strzeliła wszystkie 3 gole.

- Wygrać mogły oba zespoły, ale w hokeju liczą się nie sytuacje, ale bramki. Zaskoczeniem jest dla mnie to, że Podhale bardzo dobrze wytrzymało fizycznie mecz - komentował po meczu były bramkarz Cracovii, potem trener reprezentacji Polski, Jerzy Mruk.

Andrzej Stanowski

Pierwszy mecz o 3. miejsce:

GKS Tychy - Pol-Aqua Zagłębie Sosnowiec 4-5 po dogrywce (0-1, 3-1, 1-2, 0-1), 0-1 Kozłowski 15, 1-1 Paciga 27, 2-1 Proszkiewicz 29, 3-1 Woźnica 33, 3-2 Luka 38, 3-3 Kozłowski 49, 3-4 Różański 50, 4-4 Kotlorz 54, 4-5 Jaros 62. Kary: 12-10 min. Stan rywalizacji play-off (do 4 zwycięstw): 1-1.

Rafał Radziszewski: To najgłupsza bramka, jaką puściłem

- O wyniku zadecydował drugi gol dla Podhala. To trafienie obciąża moje konto. To nawet nie był strzał, tylko wrzutka. Ja popełniłem błąd, bo źle ustawiłem kij i przez to krążek wpadł do siatki. To najgłupsza bramka, jaką puściłem. Może wyglądało to zabawnie z boku, ale mi do śmiechu nie było. Dla nas bardzo niekorzystne są te przerwy między kolejnymi fazami play-off. Najpierw 9 dni przerwy przed półfinałem, teraz było 10. To nas wybija z rytmu i te pierwsze mecze nie wychodzą nam najlepiej. To była nasza pierwsza porażka w play-off, więc w szatni wszyscy byliśmy trochę podłamani. Ale na pewno się nie poddajemy. Jest nowy mecz (dziś - przyp.), także bardzo ważny. Jestem pewien, że zagramy lepiej. (ML)

Zdaniem trenerów:

Rudolf Rohaczek, Comarch Cracovia:

- Przegraliśmy mecz po ewidentnych błędach. Przełomom w spotkaniu nastąpił, gdy w ciągu jednej minuty w drugiej tercji straciliśmy dwa gole. Oba uderzenia nasz bramkarz powinien wybronić. Wcześniej pojedynek był wyrównany. W trzeciej tercji szybko zdobyliśmy bramkę kontaktową, ale znowu popełniliśmy błąd i Podhale nam odskoczyło. W swoim zespole wyróżniłbym Musiala.

Milan Jancuska, Wojas Podhale:

- Jestem bardzo zadowolony z wyniku. O rezultacie zadecydowały trzy momenty. Pierwszy - gdy zdobyliśmy dwie szybkie bramki i wyszliśmy na prowadzenie 3-1. Drugi to trzy kary, jakie złapaliśmy na początku trzeciej tercji, kiedy nie daliśmy Cracovii odrobić wszystkich strat. A ostatni kluczowy moment to zdobycie przez nas gola na 4-2. Gdyby później Koluszowi udało się strzelić karnego, to mogło być już po meczu. Bohaterem naszej drużyny był Zborowski. Świetnie bronił, a w kilku sytuacjach uratował nam skórę. (ML)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie