Owoce lipy, czyli orzechy

Redakcja
Jeśli powiem „orzech”, to pewnie pomyślicie o włoskim lub laskowym. Tymczasem to, co widać na zdjęciu, to też orzech. Tyle że z lipy.

Grzegorz Tabasz: LEŚNY DZIENNIK

Według botanicznej klasyfikacji lipowe owoce to klasyczne orzechy. Ze względu na ich rozmiar użyję zdrobniałej wersji: orzeszki. Bo takie małe. Małe, ale kiedyś miały bardzo duże znaczenie. Drobne kuleczki były surowcem do tłoczenia lipowego oleju. To nie pomyłka, lecz historyczny fakt. Jeśli ktoś nie wierzy, proszę znaleziony orzeszek zgnieść na miazgę w złożonej kartce papieru. Zostanie tłusta plamka. Najprostszy test na sprawdzenie, które nasiona zawierają cenne tłustości.

Nasi antenaci posiadali w tej dziedzinie olbrzymią wiedzę użytkową. Lipowy olej o aromatycznym zapachu nadawał się do omasty. Doskonale palił się w lampkach olejnych. Woskowe świece były towarem luksusowym dostępnym tylko dla najbogatszych. Biedota zadowalała się łuczywem bądź małą miseczką z knotem zanurzonym w oleju. Światła niewiele, więcej dymu, ale coś tam w ciemnościach migotało. Pewnie tak powstało powiedzenie o kaganku oświaty niesionym pod strzechy…

Zgniecione resztki wcale się nie marnowały. Znakomita białkowa pasza dla zwierząt, zaś w okresach głodu wytłoki bywały ostatnią deską ratunku. Teraz najważniejsze pytanie: jak im się chciało zbierać taki drobiazg? Cóż, gdy nie ma supermarketów, lodówek i pomocy społecznej, to trzeba liczyć na siebie, gromadzić wszelkie dostępne zapasy. Osoby leniwe czy grymaśne mogły nie doczekać następnego lata.

Lipy owocują dość obficie i prawie każdego roku. Pęczki nasion z doczepionym skrzydełkiem zrywano wprost z gałęzi. Niesione wiatrem leciały daleko i często zalegały w dużych hałdach. Trzeba było trochę czasu i cierpliwości. Prosta acz skuteczna prasa do tłoczenia oleju była na wyposażeniu każdego gospodarstwa. Muszę przyznać, iż uległem pokusie i sprawdziłem smak lipowych orzeszków. Najlepsze były te zielone, niezbyt wysuszone. Zaskakująco smaczne. Bardziej dojrzałe i brązowe stawały w gardle okoniem, ale łyk wody rozwiązał problem. Jeśli zdobędę potrzebne urządzenie, sprawdzę smak lipowego oleju.


LIPOWE ORZECHY FOT. GRZEGORZ TABASZ

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

8godzin

lepiej zrobic z nich czekoladę a nie olej.

k
kotewka

Gratulacje Panie Grzegorzu, Pana rubryka w Dzienniku Polskim, to najprzyjemniejsza lektura. Chciałabym tak pisać jak Pan. Potrafi Pan zainteresować wszystkim, co nas otacza. Zycze powodzenia, podwyżek honorarium za teksty i ZDROWIA, bo ono najważniejsze. Dziennikowi gratuluję wspaniałego Redaktora "Dziennika leśnego"

Dodaj ogłoszenie