Pacjenci znajdują w hospicjum drugie życie

Piotr Drabik
Siostra Alicja gotowa do kolejnego wyjazdu hospicjum domowego
Siostra Alicja gotowa do kolejnego wyjazdu hospicjum domowego Hospicjum w Miechowie
Udostępnij:
Reportaż. Podczas swojej codziennej pracy, pracownicy miechowskiego hospicjum wkładają całe serce w opiekę pacjentów.

Czwartek, 9 rano. W miechowskim hospicjum im. bł. S. Bernardyny Jabłońskiej, rozpoczyna się właśnie poranny raport. - Cały personel placówki zbiera się na nim, by szerzej omówić stan zdrowia każdego pacjenta - tłumaczy nam siostra Benedykta, która kieruje ośrodkiem od 1,5 roku. Rutynowe spotkanie jest doskonałą okazją, aby bliżej poznać miechowskie hospicjum.

- Opiekujemy się chorymi na raka, po zakończonym leczeniu przyczynowym. Po nim pacjenci, nie mogą już być poddani
poważniejszym zabiegom czy przyjmować chemioterapii. Staramy się uśmierzyć ich cierpienie oraz trudności związane z codziennym funkcjonowaniem - dodaje siostra Benedykta.

W stacjonarnym hospicjum, które przed rokiem przeszło generalny remont, leży obecnie 30 pacjentów. Opiekuje się nimi wrażliwy na potrzeby drugiej osoby personel.

- Od kiedy pracuję w Hospicjum, wartości w moim życiu zmieniły się o 180 stopni. Myślę że każdy powinien tego doświadczyć tego, jak pomoc cierpiącemu człowiekowi zmienia życie - nie ukrywa Mariola, jedna z pielęgniarek hospicjum.

- Na początku najbardziej bałam się spotkania z chorą osobą, w moim wieku i myśli "co by było, gdybym była na jej miejscu".

Z czasem jednak, oswoiłam się z tym lękiem - dodaje inna pielęgniarka Katarzyna Borowiec, która nigdy nie planowała pracy w takim ośrodku.

Standardowy dzień w hospicjum zaczyna się bardzo wcześnie. - Po 7 rano, w naszej dyżurce odbywa się krótkie spotkanie personelu z nocnej zmiany, który opowiada nam o stanie pacjentów i ewentualnych wydarzeniach z ostatnich godzin. Kolejno, przy pacjentach przeprowadzane są drobne zabiegi, podawane są śniadania i leki - tłumaczy Marzena Mosna, która pracuje w miechowskim hospicjum od 8 lat.

Jednym z pacjentów ośrodka, jest 76-letni Pan Adam. - Leżę tutaj od miesiąca, i tak mi się tutaj żyje! - nie kryje z uśmiechem na twarzy mężczyzna. Pochodzący z Jędrzejowa pacjent tłumaczy, że w rodzinnym domu nikt nie miał wystarczająco dużo czasu, aby się nim opiekować. - Jednak na brak towarzystwa nie narzekam. Dziś syn do mnie przyjedzie, a córka we czwartek. Najważniejsze, że nie zostawili mnie tutaj samego - dodaje z błyskiem w oku mężczyzna.

- Wcześniej, leżałem w szpitalu specjalistycznym w Gliwicach, ale lekarze nie podjęli się dalszego leczenia. Mam nowotwór i jestem pod dwóch wylewach, dlatego nie przechodzę chemioterapii - mówi Pan Adam. Zanim zachorował, pracował w wielu miejscach, ale najdłużej przy fermentacji tytoniu. - Jak ludzie mnie pytają, kim jestem z zawodu, to zawsze odpowiada, że "wszystkim i nikim" - śmieje się Pan Adam.

Pytany o cierpienie i śmierć, również nie traci pogody ducha. - Każdy kiedyś musi umrzeć, a mnie już nikt nie zastraszy, że zostało mi tyle, czy tyle życia. Jestem optymistą i cieszę się każdym dniem - odpowiada Pan Adam, dla którego dużym wsparciem są młodzi wolontariusze, umilający mu czas grając z nim w karty.

Jednak nie wszyscy pacjenci ośrodka, tryskają takim optymizmem. - Leżę w hospicjum od kilku miesięcy, ale dobrze się tutaj czuję. Każdego dnia bardzo cierpię i jestem przyzwyczajona do myśli o śmierci - mówi Pani Helena, która przez całe życie pracowała na roli w okolicach Miechowa.

Jak podkreśla personel hospicjum, większość chorych otwarta jest na kontakt. Inaczej jednak podchodzą do spraw ostatecznych. - Cześć pacjentów bez skrępowania mówi o śmierci, inni starają się unikać tego tematu. Niektórzy nawet żartują, że "jak będą umierać, to was zawołam" i poczuciem humoru odsuwają myśl o śmierci - tłumaczy pielęgniarka Anna Misiek, która pracuje w miechowskim hospicjum od 16 lat.
Szczególne miejsce w ośrodku stanowi "pokój pożegnań". - Trafiają do niego pacjenci zaraz po swojej śmierci. Rodzina dostaje tutaj szansę na ostatnie pożegnanie z bliskim, odmówienie krótkiej modlitwy - mówi siostra Bernedykta.

Personel hospicjum jest zgodny, że szczególnej uwagi potrzebują także najbliżsi chorego. - Nie każdy z nas ma odwagę mówić otwarcie o śmierci, sprawach ostatecznych, a co dopiero przeżywać to wszystko na co dzień. Niektóre rodziny boją się przebywać przy swoim bliskim, który umiera. Dlatego bardzo ważne jest wsparcie psychologa - podkreśla pielęgniarka Katarzyna Borowicz.

Jak tłumaczy Agnieszka, psycholog pracująca w hospicjum, współczesne pokolenia inaczej pojmują sprawy ostateczne. - Starsze osoby pamiętają, jak w ich domach rodziły się kolejne dzieci i umierali dziadkowie. Dziś jest zupełnie inaczej, dlatego cierpienie i śmierć najbliższej osoby jest dla nas takim szokiem - tłumaczy.

Jak podkreśla personel hospicjum, którego zdecydowana większość to świeccy pracownicy, wiara jest bardzo ważna. - Myślę, że każdy pacjent, który zbliża się do śmierci, szuka relacji z Panem Bogiem - wyjaśnia siostra Benedykta.

Razem ze stacjonarnym ośrodkiem, funkcjonuje hospicjum domowe, którym kieruje siostra Alicja. - Każdego pacjenta odwiedzamy co najmniej dwa razy w tygodniu, ale w razie potrzeby jesteśmy dostępni o każdej porze dnia i nocy. Nikomu i nigdy nie odmawiamy - podkreśla. Dodaje, że celem hospicjum domowego jest wsparcie rodziny chorego np. przy doborze leków.

Obecnie, zespół hospicyjny ma pacjentów powyżej 50. roku życia, ale zdarzają się młodsi. - Jednak bez względu na wiek, większość ma wielki żal do Pana Boga. Pytają, dlaczego ich to spotkało, skoro modlili się całe życie - tłumaczy siostra Alicja. Jednocześnie dodaje, że pacjenci mają ogromną wolę życia, żeby rano wypić kolejną kawę czy dotrwać do chrztu wnuczki.

Hospicjum, którym kieruje Caritas Diecezji Kieleckiej, opiekuje się pacjentami na podstawie kontaktów z NFZ. Jednak ze względu na limity w opiece paliatywnej, placówka musi opierać swój budżet o darowizny. Wszyscy, którzy chcą wspomóc hospicjum 1 procentem swojego podatku, w rozliczeniu PIT proszeni są o wpisanie numeru KRS 0000198087.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
po życiu
szkoda że ludzie tam umierają.
G
Gość
Gorące podziękowania za opiekę i wspaniałą atmosferę jak na tak smutne miejsce.
Byłem wręcz zaskoczony uprzejmością i profesjonalizmem.
Polecam przekazanie 1% podatku lub po prostu ofiarę na rzecz tej "instytucji".
Jeszcze raz dziękuję.
m
miech
Gorąco dziękujmy za to ,że jesteście przy tych,którzy wymagają tej szczególnej opieki i serca.
Dodaj ogłoszenie