Pacjentom będzie łatwiej walczyć o odszkodowania

Iwona Krzywda
Anna Kaczmarz
Udostępnij:
Zdrowie. Ministerstwo zapowiada prace nad projektem ustawy o rekompensowaniu szkód poniesionych w wyniku błędów medycznych. Do wypłaty realnego zadośćuczynienia nie będzie już konieczny proces sądowy.

Opracowaniem nowych przepisów stosowanych w sytuacji błędów medycznych (np. pozostawienie narzędzi w ciele pacjenta czy zakażenie wewnątrzszpitalne) zajmie się specjalny zespół działający przy Ministerstwie Zdrowia. Jego powstanie zapowiedział minister Konstanty Radziwiłł.

Ministerstwo chce, by w sytuacji niepożądanego zdarzenia medycznego nie skupiać się, jak miało to miejsce dotychczas, na wskazaniu winnego, ale na ustaleniu, czy do wypadku rzeczywiście doszło i próbie jego naprawy. Zarówno poprzez wypłatę odszkodowania finansowego, jak i wsparcie medyczne, ułatwiające powrót do stanu zdrowia sprzed niepożądanego zdarzenia.

- Wydaje się, że dziś system pozasądowego przyznawania odszkodowań nie działa sprawnie. Nie chodzi o szukanie winnych, co nie oznacza, że lekarzy można zwolnić z poczucia odpowiedzialności za zdrowie pacjenta - twierdzi min. Radziwiłł.

Jedną z możliwości rozważanych przez ministerstwo jest powierzenie zadania orzekania o wypadkach medycznych pracownikom Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Procedura zbliżona miałaby być do tej stosowanej w przypadku wypadków w pracy.

Urzędnicy po przebadaniu pacjenta stwierdzaliby ewentualny uszczerbek na zdrowiu i decydowali, jaka należy się za niego rekompensata, również w postaci rehabilitacji. Koszty pokryte zostałyby ze specjalnego funduszu, zasilanego przez składki szpitali, a częściowo również budżet państwa.

- System, który mamy obecnie, z pewnością zawiódł, dobrze więc, że ministerstwo deklaruje zmiany. Na razie trudno jednak oceniać konkrety, bo zespół dopiero rozpoczyna swoją pracę - komentuje Ewa Borek, prezes Fundacji MY Pacjenci.

Obecnie ofiary błędów, które swoich praw nie chcą na własną rękę dochodzić w sądzie, zgłosić mogą się do specjalnych komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. Jeśli wojewódzki zespół potwierdzi, że do wypadku medycznego doszło, szpital albo jego ubezpieczyciel zobowiązany jest do wypłaty odszkodowania. O kwocie rekompensaty placówki decydują już jednak same i zdarza się, że proponują poszkodowanym grosze. Wtedy pozostaje im uciążliwy proces sądowy.

Będą zmiany w rekompensatach dla poszkodowanych pacjentów

Przy Ministerstwie Zdrowia powstanie zespół odpowiedzialny za przygotowanie projektu ustawy o rekompensowaniu szkód poniesionych w wyniku wypadków medycznych.

Resort chce, by w sytuacji, kiedy w szpitalu dochodzi do niepożądanego zdarzenia, nie skupiać się na udowadnianiu winy, a jedynie stwierdzeniu wypadku i możliwie najlepszej naprawie jego konsekwencji. Orzekaniem o uszczerbku na zdrowiu mieliby zająć się pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Procedura uzyskiwania odszkodowania zbliżona byłaby do tej, którą stosuje się, gdy do wypadku dochodzi w pracy.

Zgodnie z zapowiedziami ministra Konstantego Radziwiłła projekt zmienionych regulacji ma być gotowy i przekazany do konsultacji społecznych w ciągu najbliższych miesięcy.

- Warto, porządkując te przepisy, pochylić się nie tylko nad kwestią wypłaty odszkodowań, ale również naprawy szkód i programów naprawczych dla szpitali, które umożliwiłyby uniknięcie podobnych zdarzeń w przyszłości, tak by cierpienie pacjentów nie szło na marne - zwraca uwagę Ewa Borek, prezes fundacji MY Pacjenci.

Obecnie poszkodowany, który swoich praw nie chce dochodzić przed sądem, może zgłosić się do komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. Istniejącym przy wojewodach zespołom w założeniu rozpatrzenie sprawy powinno zająć cztery miesiące. Średnio trwa to jednak dwa razy dłużej.

Jeśli wojewódzka komisja potwierdzi, że do zdarzenia medycznego doszło, szpital albo jego ubezpieczyciel zobowiązany jest do wypłaty odszkodowania. O kwocie rekompensaty placówka decyduje jednak sama. Proponowane przez szpitale sumy większości pacjentów nie satysfakcjonują, część nadal decyduje się więc na żmudną walkę o pieniądze w sądzie.

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

U
Usługobiorca.
Dla jasności sprawy, sądy opierają się na opinii biegłych. Biegli to są lekarze! Żaden lekarz nie obciąży kolegę lekarza, bo zostałby wyalienowany z grona kolegów lekarzy.
Słowo "kolega" jest to zwrot grzecznościowy wśród lekarzy. Sądy z zasady orzekają jakiś marny ochłap! Zmowa milczenia jest niepisaną regułą w świecie tzw. służby zdrowia! Przypomnijmy sobie jak strajkowali lekarze zielonogórscy, dostali co chcieli! Ministerstwo wciska "kit", wyżej białego kitla nie podskoczy! Będziemy cierpieć i umierać od błędów lekarzy! Bez złudzeń! Pozdrawiam.
x
x
"Błąd medyczny" zwany po ludzku opieszałością i partactwem lekarzy powinien być, oczywiście w uzasadnionych przypadkach sankcjonowany surowo. Często błędy to nie błędy w sztuce tylko wprost zaniedbania z niestaranności i olewactwa w wykonywaniu zadań, co wiąże się z kompletnym posiadaniem pacjenta w d... przez lekarza. To z tym trzeba walczyć. Nie posmarujesz nie pojedziesz.... największym problemem służby zdrowia jest to, że dla pracujących w niej to nie jest służba a miejsce nagonienia ludzi do prywatnych gabinetów lub odklepania bidy... a tu "nie skupiać się, jak miało to miejsce dotychczas, na wskazaniu winnego, ale na ustaleniu, czy do wypadku rzeczywiście doszło". Czyli abolicja totalna. No comment.

A może by tak zainteresować się tym, co każdy pacjent ma podpisać na wejściu do szpitala: ankieta włącznie z tym "czy byłeś u kosmetyczni", "czy byłeś u fryzjera"... przecież wiadomo o co chodzi - o du*ochron. To samo porzed zabiegami: zgoda na zabieg, "rozumiem...", "przyjmuję...", "zgadzam się...". Wiem co mówię, raz nawet zdarzyło mi się, że lekarz wręcz oczekiwał, że podpiszę taką zgodę "in blacno". Pacjent nie powinien podpisywać żadnych tego typu pism!!! Coś z tym trzeba zrobić.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie