Pale na dziko

TYM
Od kilkunastu dni przy brzegu Wisły stoi bezprawnie przycumowana barka (w rejonie wylotu ul. Mostowej). Jej właściciel nie musi się obawiać o to, że służby miejskie doprowadzą do zlikwidowania samowoli.

Jazz zamiast dyskoteki

Od kilkunastu dni przy brzegu Wisły stoi bezprawnie przycumowana barka (w rejonie wylotu ul. Mostowej). Jej właściciel nie musi się obawiać o to, że służby miejskie doprowadzą do zlikwidowania samowoli.

   - Barka należy do firmy "Żegluga Galicyjska". Została przycumowana bez zawarcia umowy z gminą. Właściciel barki skompletował już dokumenty wymagane procedurą, niezbędne do zalegalizowania postoju w tym miejscu, a Wydział Skarbu Miasta wystąpił o opinię w tej sprawie - wyjaśnia Maria Huk, z-ca dyrektora Wydziału Skarbu Urzędu Miasta Krakowa, który wydaje zgodę na lokalizację pali cumowniczych przy brzegu Wisły, pomiędzy mostami: Zwierzynieckim i Kotlarskim. - Nie mamy natomiast możliwości odholowania barki. Wydział Skarbu nie ma służb, które mogłyby się tym zająć - dodaje Maria Huk. - Najlepszym rozwiązaniem byłoby więc, by nasze obowiązki związane z wydzierżawieniem pali cumowniczych przejął Zarząd Gospodarki Komunalnej. Ponadto pale, w wyznaczonych miejscach, powinny być umieszczane przez miasto.
   Teraz pale cumownicze wbija sam inwestor. Tak się stało w rejonie ul. Mostowej. Sytuacją zaniepokojeni są okoliczni mieszkańcy,**którzy w zeszłym roku w Wydziale Skarbu złożyli protest przeciwko lokalizacji barki w tym miejscu, argumentując, że obawiają się nadmiernego hałasu. Ich zdaniem, zgodnie z mapą wyznaczającą strefy cumowania, barka miała stać między ul. Mostową i Gazową, a znajduje się bliżej mostu Piłsudskiego. Lokalizacja barki nie została też jeszcze zaopiniowana przez głównego plastyka miasta i władze konserwatorskie.
   - Właściciel barki zapewnia nas, że obiekt będzie miał klimatyzację - nie ma więc mowy o przepływie dźwięków. Poza tym nie będzie tam dyskoteki, tylko dyskretna muzyka jazzowa. W wypadku gdyby było za głośno miasto zawsze może wystąpić o zakazanie działalności. Natomiast w celu sprawdzenia, czy barka stoi w odpowiednim miejscu zostanie przeprowadzona kontrola z udziałem geodety - stwierdza Maria Huk. Zdaniem Wydziału Skarbu bez zgody miasta przycumowany do brzegu jest również galar zakotwiczony na zakolu Wisły pod Wawelem.
   - Jednostka firmowana przez restaurację "Pod Aniołami" stacjonuje już od prawie dwóch lat. Jej właściciel dostarczył większość niezbędnych dokumentów, ale nie wszystkie, w związku z tym do 10 czerwca ma zapłacić za bezumowne cumowanie - _informuje Maria Huk.
   Jacek Łodziński, który jest właścicielem galara, twierdzi, że - po trzech latach starań - zdobył wszystkie zezwolenia (na czas nieograniczony) i w 2003 r. legalnie otworzył działalność. W zeszłym roku zmieniły się jednak przepisy i zgodnie z zarządzeniem prezydenta zezwolenia na cumowanie wydaje Wydział Skarbu. Każdy inwestor musi tam dostarczyć 21 dokumentów wydanych przez różne instytucje.
   - _Mówienie, że galar cumuje nielegalnie jest nieprawdą. Doniosłem do Wydziału Skarbu kopie wszystkich wcześniej zdobytych zezwoleń, ale kazano mi ponownie zebrać dokumentację. Prawo nie może działać wstecz. Na 10 lat mam również zezwolenie na dzierżawę gruntu pod wodą wydane przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Od roku za to płacę. Chciałbym również płacić miastu za legalne cumowanie
- przekonuje Jacek Łodziński.
(TYM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie