Pamiątki bez zezwolenia

AM
Agata Kotula, absolwentka historii sztuki UJ, założyła firmę "Dziewczynka z zapałkami". Z zabytkowej rikszy sprzedaje artystyczne pudełka zapałek. Nielegalnie. Od roku nie może uzyskać zgody Urzędu Miasta.

Dziewczynka z zapałkami

Dziewczynka z zapałkami

Agata Kotula, absolwentka historii sztuki UJ, założyła firmę "Dziewczynka z zapałkami". Z zabytkowej rikszy sprzedaje artystyczne pudełka zapałek. Nielegalnie. Od roku nie może uzyskać zgody Urzędu Miasta.

   W rikszy ma pudełka zapałek z widokami Krakowa i reprodukcjami dzieł słynnych malarzy. W sumie ok. 20 rodzajów, różnej wielkości (największe jak pudełka po butach). - Mój pomysł spodobał się plastykowi miejskiemu panu Jackowi Marii Stokłosie. Wielu urzędników chwaliło go, m.in. architekt miasta Andrzej Wyżykowski, konserwator miejski Genowefa Zań-Ograbek, Katarzyna Gądek, dyrektor Wydziału Promocji. Niestety, powołując się na zarządzenie prezydenta wydawali negatywne opinie - opowiada Agata Kotula.
   Postanowiła więc zwrócić się do prezydenta Jacka Majchrowskiego. "Ta forma sprzedaży jest nawiązaniem z mojej strony do dawnych tradycji kupieckich Krakowa. Jest również manifestacją możliwości użycia elementów dawnych współcześnie oraz przedstawienie w zdominowanym dziś przez telewizję, motoryzację, wszechpostępującą komputeryzację, świecie prostej formy działalności (...). Wierzę, że proponowane przeze mnie stoisko ubarwi pejzaż miasta, natomiast oferowany asortyment zapałek z widokami krakowskich zabytków oraz reprodukcjami dzieł sztuki będzie podkreślał wyjątkowy kulturalno-artystyczny charakter Krakowa, wzbogacając jego jednak ubogi rynek pamiątkarski" - napisała.
   W ubiegłym roku sprzedawała zapałki na ul. Grodzkiej. W tym poprosiła o zgodę na Rynek Główny. Aby mogła legalnie postawić rikszę w tym miejscu, konieczne jest zawarcie umowy z Wydziałem Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta, a także uzyskanie zgody na zajęcie pasa drogowego od Zarządu Dróg i Komunikacji. Potrzebna jest także pozytywna opinia głównego plastyka miasta, głównego architekta miasta i konserwatora miejskiego.
   Urząd Miasta odmówił wydania zgody. "Został wyczerpany limit miejsc na rok 2005. Dodatkowo zachodzi konieczność zmiany lokalizacji już funkcjonujących punktów hadlowych z uwagi na planowany remont płyty Rynku Głównego. Mobilny punkt sprzedaży typu riksza stworzyłby ponadto kolizję z pojazdami obsługującymi ruch turystyczny, zaopatrującymi przedsiębiorców mających siedzibę w Rynku Głównym" - czytamy w uzasadnieniu odmowy. - W okolicy Rynku sprzedaje się szaliki klubowe, okulary i inne tego typu badziewie. Nie rozumiem, dlaczego mnie odmówiono - denerwuje się Agata Kotula. Napisała jeszcze jedno pismo do prezydenta i poprosiła o pomoc radnych. Radny Jerzy Fedorowicz zgłosił interpelację w jej sprawie. Odpowiedzi jeszcze nie ma.
    (AM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie