Pan Samochodzik i radiowozy

Redakcja
   Jedną z największych w Polsce, a być może i na świecie kolekcji miniaturowych radiowozów oraz motocykli Harley Davidson i BMW zgromadził sądecki policjant Grzegorz Kalina. W swoich zbiorach posiada m. in. 160 modeli samochodów policyjnych, trzy śmigłowce oraz auta Biura Ochrony Rządu. Unikatowa kolekcja warta jest kilka tysięcy złotych.

Jedną z największych w Polsce, a być może i na świecie kolekcji miniaturowych radiowozów oraz motocykli Harley Davidson i BMW zgromadził sądecki policjant Grzegorz Kalina. W swoich zbiorach posiada m. in. 160 modeli samochodów policyjnych, trzy śmigłowce oraz auta Biura Ochrony Rządu. Unikatowa kolekcja warta jest kilka tysięcy złotych.

Jedną z największych w Polsce, a być może i na świecie kolekcji miniaturowych radiowozów oraz motocykli Harley Davidson i BMW zgromadził sądecki policjant Grzegorz Kalina. W swoich zbiorach posiada m. in. 160 modeli samochodów policyjnych, trzy śmigłowce oraz auta Biura Ochrony Rządu. Unikatowa kolekcja warta jest kilka tysięcy złotych.

Zbieracka pasja podinspektora Kaliny, szefa sztabu w Komendzie Policji w Nowym Sączu, zaczęła się przed pięcioma laty, gdy kupił pierwszy model policyjnego motocykla Harley Davidson. Na takich jeżdżą amerykańscy szeryfowie. Ponieważ była to od zawsze jego ulubiona marka, dlatego do pierwszego "stalowego rumaka" dołączyły następne modele tego typu.

- Pomyślałem wówczas. że jeśli są już motocykle, to warto by też postawić obok nich jakiś policyjny radiowóz - wspomina sądecki policjant. - Odwiedzając z synem jeden z sądeckich supermarketów wypatrzyliśmy tam model Alfy Romeo 156, jaką jeździli włoscy karabinierzy. Dostałem go na Mikołaja, no i tak to się zaczęło.

Kolekcja pojazdów policyjnych z całego świata zaczęła się powiększać z każdym miesiącem. Dzisiaj w służbowym pokoju podinspektora zajmuje ona cały regał. Są tam modele marek policyjnych radiowozów z obu Ameryk, najwięcej z USA i Kanady, niemal wszystkich krajów Europy, a także Japonii i Australii. Grupa sądeckich uczniów, która podczas Dni Otwartych Komendy odwiedziła niedawno siedzibę sądeckich funkcjonariuszy, przed gablotą z pojazdami stała z otwartymi buziami. - Ale fajne! - dało się słyszeć głosy. Oczu od zbiorów podinspektora Kaliny nie mogli oderwać zwłaszcza chłopcy.

- Modele australijskie wykonałem sam - mówi kolekcjoner. - Ich fotografie ściągnąłem z internetu. Na miniaturowe samochodziki, przypominające wyglądem markę radiowozów australijskich, naniosłem sobie punkty odniesienia. Oznaczenia wykonałem na komputerze i zaczęła się mozolna dłubanina. Po przygotowaniu autka przyszła pora na oklejanie, dopracowywanie szczegółów. To benedyktyńska robota. Ale udało mi się. Te cztery australijskie samochodziki to moja prawdziwa duma. Podobnie jak modele forda transita i land rovera, które też zrobiłem też osobiście. Ich pierwowzorami były pojazdy, które jeżdżą po Nowym Sączu i Piwnicznej. Miniatury mają takie same numery taktyczne i rejestracyjne, jak samochody rzeczywiste. Wychuchałem też trzy miniaturowe limuzyny Biura Ochrony Rządu. Zabawa w składanie i klejenie zajmuje trochę czasu, ale to doskonała odskocznia od stresu, jaki towarzyszy codziennej służbie.

Na miniaturowe modele można natknąć się dosłownie wszędzie. Trzeba szperać po sklepach i stacjach benzynowych. Grzegorzowi Kalinie ten nawyk wszedł już w krew. Także podczas każdego wyjazdu gdzieś w Polskę. Część modeli kupili mu najbliżsi, rodzina, znajomi. Niektóre dostał od kolegów-policjantów z innych krajów, którzy byli w Nowym Sączu i dowiedzieli się o jego pasji. On odsyłał im miniaturowe radiowozy polskie. Ważne są też kolekcjonerskie kontakty. I w Polsce i w świecie. W kraju zbieractwem policyjnych samochodzików zajmuje się jeszcze trzech kolekcjonerów - dwóch z Warszawy i jeden z Kutna, który jest byłym policjantem. Żaden jednak nie ma tak imponującego zbioru jak Kalina.

Sądecki policjant utrzymuje też kontakty międzynarodowe. Jego współpracownikami są kolekcjonerzy z Holandii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Niemiec, Izraela, Wielkiej Brytanii. Trzeba też śledzić na bieżąco witrynę internetową "republika", gdzie od czasu do czasu pojawiają się informacje o tego typu okazach. Pomocne okazały się też kontakty nawiązane dzięki Międzynarodowemu Stowarzyszeniu Policjantów IPA, do którego Kalina należy i aktywnie w nim działa.

- Zbieractwo to hobby wymagające czasu i trochę pieniędzy - mówi sądecki hobbysta. - Obliczyłem, że moja kolekcja jest warta kilka tysięcy złotych. Ale to pasja, która wciąga bez reszty. Wszedłeś w to, więc musisz ciągnąć dalej - to dewiza ludzi takich, jak ja. I na zbiorze, jaki posiadam, ani myślę poprzestać.

Kolekcjoner w mundurze za żadne skarby nie pozbyłby się ze swoich zbiorów modeli radiowozów, nad zrobieniem których spędził wiele godzin, szczególnie sądeckich aut - forda transita i land rovera. One, jak mówi, nie są na wymianę. Najstarszym modelem z jego kolekcji jest ford z 1935 r. z Arcansas. Natomiast ostatnim, jaki uzupełnił jego zbiory, jest chavrolet caprii - model radiowozu z Quebecku, który dostał w maju od kolegi po fachu z kanadyjskiej policji.

Grzegorz Kalina, dzięki pomocy brata Pawła, założył własną stronę internetową, na której prezentuje swoje imponujące zbiory. Internauci mogą na nią zajrzeć po wpisaniu hasła http://republika.pl/police_collection/.

Iga Michalec

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie