Pandemia szaleje, a optymizm małopolskich przedsiębiorców… rośnie. Ale nie wszystkich. I wciąż dominują pesymiści

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Mimo zabójczej fali pandemii, małopolscy przedsiębiorcy okazali się w marcu większymi optymistami niż dotąd. W niemal wszystkich branżach – z wyjątkiem transportu i handlu – ocenili swą obecną sytuację oraz perspektywy swych firm na kwiecień lepiej niż w poprzednich miesiącach.

FLESZ - Będziemy zamknięci na dłużej?

Od początku pandemii GUS zbiera nie tylko dane o sytuacji w firmach, ale i opinie przedsiębiorców dotyczące bieżącej sytuacji oraz ich przewidywań na najbliższy czas. Z analizy danych za ostatni rok płynie jeden podstawowy wniosek: jeszcze nigdy w historii nie mieliśmy do czynienia z takim rollercoasterem nastrojów. Hurraoptymizm w jednym miesiącu potrafi się w kolejnym przemienić w czarną rozpacz; najbardziej widać to w branżach ściśle powiązanych z krakowską i małopolską turystyką, czyli w hotelarstwie i gastronomii, ale też w sektorze usług oraz handlu.

Najmniejsze wahania opinii odnotował GUS w budownictwie i przemyśle, przy czym widać wyraźnie silne wewnątrzsektorowe podziały: np. część budownictwa radzi sobie świetnie (chodzi zwłaszcza o wielkie inwestycje infrastrukturalne oraz mieszkaniówkę w Krakowie), a inna część ma duże problemy (stanęło wiele inwestycji hotelowych i biurowych). Odmienna sytuacja firm w oczywisty sposób rzutuje na nastroje, przy czym niemal wszystkich przedsiębiorców – niezależnie od branży – łączy jedno: nadzieja, że wyszczepienie większości populacji pozwoli przywrócić niemal pełną normalność.

Wzmocnienie tych nadziei – niejako na kontrze wobec szalejącej w Polsce pandemii (pod koniec marca nasz kraj jest w ścisłej światowej czołówce pod względem nowych zachorowań i zgonów) – widać w marcowym badaniu GUS. Prowadzący działalność w zakresie przetwórstwa przemysłowego i budownictwa wskazywali na nieznaczne skutki pandemii. Zagrożenie dla stabilności firmy w związku z zaistniałą sytuacją najczęściej wskazywali przedstawiciele branży usługowej.

Reprezentanci handlu detalicznego deklarowali, że pandemia stwarza poważne zagrożenie dla firm. Brak negatywnych skutków pandemii wskazało najwięcej jednostek… handlu detalicznego. Nie ma tu sprzeczności! Po prostu jedne sklepy, np. popularne dyskonty czy sieci convenience, notują rekordowe obroty, a inne – np. obuwnicze i odzieżowe w galeriach handlowych, mają rok do roku 80-procentowe straty.

Największa przewaga optymistów nad pesymistami utrzymywała się w marcu – co raczej oczywiste – w sektorze informacji i komunikacji. Co czwarty przedsiębiorca tej branży uważa, ze sytuacja w najbliższym czasie się polepszy, a tylko kilka procent jest zdania, że będzie gorzej. Nadwyżka optymistów nad pesymistami wynosi tu zatem blisko 16 procent i jest to nie tylko znacznie więcej niż w styczniu czy lutym, ale też sporo więcej niż przed pandemią! Poza tym optymiści przeważają także (+6,6 proc.) w przetwórstwie przemysłowym. Ich odsetek od początku roku się podwoił i jest podobny jak rok temu.

Pozostałe monitorowane przez GUS sektory są wprawdzie pod kreską – czyli pesymiści przeważają w nich nad optymistami – ale niemal wszędzie zanotowano w marcu osłabienie pesymizmu, a wzrost optymizmu. Widać to nawet w zakwaterowaniu i gastronomii, które przeżywają przecież właśnie kolejny lockdown: z tragicznego salda z przełomu roku, czyli minus 70 (80 proc. przedsiębiorców stanowili wtedy pesymiści, a tylko 10 proc. optymiści), zrobiło się w lutym minus 42,4, a w marcu już „tylko” minus 30 (co piąty przedsiębiorca tryska optymizmem, połowa uważa, że będzie gorzej).

Owszem, w porównaniu z saldem wynoszącym w marcu 2020 roku plus 26,6 jest to prawdziwa katastrofa, ale trend jest zdecydowanie pozytywny. To samo dotyczy handlu hurtowego (saldo minus 7,4) i budownictwa (saldo minus 15). W handlu detalicznym nastroje ustabilizowały się na poziomie minus 10 (identycznym jak przed rokiem).

Odsetek firm deklarujących, że w razie przedłużania się pandemii i restrykcji są w stanie przetrwać tylko miesiąc lub nawet mniej, największy jest w budownictwie (16,8 proc.), a najniższy w handlu hurtowym (3,9 proc.) i detalicznym (5,9 proc.) oraz przetwórstwie przemysłowym (5,8 proc.).

Najwięcej firm twierdzących, że może przetrwać ponad pół roku odnotowano w przetwórstwie przemysłowym – 56,7 proc. Duży odsetek (prawie 50 proc.) stanowią one także w usługach oraz handlu hurtowym i detalicznym. Najmniej jest ich w budownictwie – 37,5 proc. – co niepokoi wielu ekonomistów, ponieważ sytuacja w tej branży prędzej czy później przekłada się na rozwój (bądź kryzys) innych sektorów gospodarki, przede wszystkim – przemysłu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie