Paniom należą się kwiaty

PS
Fot. Anna Kaczmarz
Fot. Anna Kaczmarz
- Kupują, dużo kupują, co roku świętują Dzień Kobiet. I dobrze, bo kobietom zawsze należą się kwiaty - mówi Zbigniew Węgrzyn, który sprzedaje kwiaty na krakowskim Rynku.

Fot. Anna Kaczmarz

DZIEŃ KOBIET. Pojedyncze żółte i czerwone tulipany zapakowane w celofany, czerwone róże i goździki - te kwiaty miały wczoraj największe powodzenie

- Szkoda tylko, że nam tak pogoda nie dopisała. Jest zimno, wieje wiatr, cały towar mamy pochowany. Kwiaty są przecież delikatne - tłumaczy, pakując w papier kilka żółtych tulipanów. - Czy razem wszystkie zapakować, czy życzy Pan sobie każdy oddzielnie? - pyta klienta. - Razem, dobrze, już będzie.

Pan Zbigniew pamięta Dzień Kobiet z czasów PRL-u. - Mama zawsze przynosiła z pracy goździki i pończoszki. Czasem czekoladę, herbatę - wspomina. - Teraz to święto ma inny wymiar, tylko kwiatowy. Kupują przede wszystkim pojedyncze kwiaty. Nie bukiety. Największe wzięcie mają tulipany. Tradycja 8 Marca trwa nadal, bo tradycja to tradycja - tłumaczy.

- Niektórzy mówią, że to komunistyczne święto. A jakie to komunistyczne święto? To jest urocze święto, okazja do ucałowania pięknych kobiet - twierdzi mecenas Wiktor Sadowicz, który przyszedł na Rynek kupić bukiet róż. A może te róże dla Beaty, która 8 marca obchodzi imieniny? - Nie, dla Basi, na Dzień Kobiet - rzuca odchodząc z kwiatami.

Kwiaty chronione od zimna szklaną gablotą przyciągają męskie spojrzenia. Co wybrać? Tulipany zwiastujące nadchodzącą wiosnę czy goździki będące żywą pamięcią dawnych czasów?

- Nie mogę się zdecydować. Waham się, nie wiem, jakie kwiaty kupić - mówi Dawid Mazur, student AGH. W ręce trzyma już bukiet róż przeznaczony dla ukochanej dziewczyny, trzeba jeszcze wybrać po kwiatku dla dwóch współlokatorek.

Dlaczego obchodzi Dzień Kobiet? - Bo taka jest tradycja, bo wierzę, że tak trzeba - mówi. Co roku kupuje kwiaty na 8 Marca. Swojej dziewczynie zawsze wręcza czerwone róże, bo to symbol miłości. Ale jakie kwiaty będą najlepsze dla współlokatorek? Przygląda się przez szybę, zastanawia, w końcu decyduje: żółte tulipany.

Michał Marylewski przyszedł na Rynek prosto z restauracji "Poezja smaku". Kupuje kilkadziesiąt tulipanów, pół na pół czerwone i żółte. - Dlaczego? Na gratisy - dodaje. - Każda pani, która w tym dniu przyjdzie do naszej restauracji, dostanie od nas tulipana. Sama zdecyduje, jakiego koloru - tłumaczy. Dlaczego tulipany? - Bo taki jest zwyczaj. Tulipany zawsze dajemy paniom na Dzień Kobiet, a czerwone róże na walentynki - tłumaczy.

Dzień Kobiet nie jest już oficjalnie obchodzony ani w urzędach, np. w krakowskim magistracie, ani w zakładach pracy. - Oficjalnie nie obchodzimy tego święta, ale nieoficjalnie, indywidualnie, pewnie tak. Nawet byłem świadkiem, jak kolega złożył wczoraj koleżance życzenia - mówi Barłomiej Kierzkowski, rzecznik regionalny Poczty Polskiej.

- U nas też nie ma oficjalnych obchodów. Nic nie idzie z rozdzielnika. To nasza inicjatywa i z własnych funduszy - mówi Tomasz Korta z Działu Spraw Osobowych UJ, który przyszedł na Rynek z kolegą, by kupić kwiaty. Szybko zadecydował, że będą to czerwone tulipany z żółtą obwódką. - Potrzebujemy 33 sztuki, bo tyle jest pań w naszym dziale - tłumaczy. - Jest nas tylko trzech, ale kobiety w naszym dziale są najwspanialsze. Bardzo je lubimy i szanujemy. I dlatego co roku kupujemy im kwiaty - dodaje.
Kiedy otrzymuje owinięte papierem tulipany, reguluje rachunek i odwraca się gwałtownie, wręczając mi z uśmiechem bordowego tulipana: - A to dla pani od nas, trzech chłopaków z UJ. Wszystkiego dobrego!

AGNIESZKA MALATYŃSKA-STANKIEWICZ

Goździki na 8 Marca

Święto Kobiet było w PRL-u rytuałem całkowicie wyreżyserowanym, nie mającym nic wspólnego z autentycznym szacunkiem dla kobiet, a przebiegiem corocznych obchodów interesował się Komitet Centralny PZPR.

O roli Dnia Kobiet w PRL-u mówiono wczoraj w krakowskim Empiku podczas dyskusji pt. "Polska kobiet. Dlaczego w PRL-u obchodzono 8 marca?". - Z jednej strony mieliśmy w PRL deklarowane równouprawnienie kobiet (panie były traktorzystkami, murarzami, pracowały w przemyśle), z drugiej zaś oficjalne święto, które miało je dowartościowywać, co było pewną sprzecznością - zauważyła prowadząca spotkanie Jadwiga Emilewicz z Muzeum PRL. Dr Paweł Sowiński, historyk z Instytutu Studiów Politycznych PAN, mówił, że święto kobiet było w PRL rytuałem całkowicie wyreżyserowanym, a kwestiami corocznych jego obchodów zajmował się nawet Komitet Centralny PZPR. Podkreślono też, że kobietom w pewnym okresie PRL-u nie przysługiwał urlop macierzyński, warunki życiowe były bardziej niż ciężkie, a szacunek okazywany raz w roku był sztuczny i nieprawdziwy. - Tym trudniej zrozumieć, dlaczego tak wiele osób podchodzi do wspomnień z Dnia Kobiet z taką nostalgią - podkreślała Jadwiga Emilewicz.

Dyskusja była częścią cyklu popularyzacyjnych spotkań pt. "Śniadania z historią" organizowanego przez krakowski oddział Muzeum Historii Polski - Muzeum PRL. Wszystkie przybyłe na spotkanie panie obdarowane zostały - zgodnie z tradycją - czerwonymi goździkami.

(PS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie