Państwo traci na karuzelach

Redakcja
Nowa Huta, ul. Makuszyńskiego - bezdomny zbiera złom fot. Grzegorz Ziemiański
Nowa Huta, ul. Makuszyńskiego - bezdomny zbiera złom fot. Grzegorz Ziemiański
Gangi przy użyciu fikcyjnych faktur legalizują "lewy" towar, piorą brudne pieniądze, ale przede wszystkim nie płacą podatku VAT-u lub wyłudzają jego zwrot - to wnioski z raportu Urzędu Kontroli Skarbowej w Krakowie, który w czasie ubiegłorocznych kontroli ujawnił ponad 8 tys. przypadków wystawienia "pustych" faktur na blisko 400 mln zł. Wynikający z nich VAT to ok. 74,3 mln zł. Rekordzista z Krakowa "sprzedał koszty" opiewające na okrągłe 10 mln zł. Poza fakturami niczego nie wytwarzał.

Nowa Huta, ul. Makuszyńskiego - bezdomny zbiera złom fot. Grzegorz Ziemiański

PRZESTĘPCZOŚĆ. Handel złomem i paliwami - to branże, w których kwitnie szara strefa

- "Puste" faktury to w tej chwili niemal plaga. Stanowią podkładkę w zakresie kosztów uzyskania przychodów, np. u przedsiębiorców zatrudniających pracowników na czarno. Wykorzystywane są również do legalizowania towarów pochodzących z niewiadomego źródła lub fikcyjnie wywiezionych za granicę, a w rzeczywistości sprzedawanych w kraju. Dotyczy to najczęściej paliw płynnych, złomu i stali - mówi Wojciech Lewandowski, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Krakowie.

Najlepsze interesy robią złomiarze. Nie dość, że rabują np. kable miedziane, to jeszcze oszukują fiskusa za pomocą "lewych" faktur. Jak to robią? Możliwe są dwa scenariusze. Na przykład legalnie działająca spółka z o.o. zakłada w kraju 20 punktów skupu złomu. Każdy z nich miesięcznie przyjmuje od zbieraczy ok. 300-400 ton - np. szyny lub miedziane kable. Pracownik powinien każdego sprzedającego spisać z dowodu osobistego i od transakcji naliczyć podatek. Nie robi tego jednak, bo spółka dokumentuje transakcje "lewymi" fakturami. Wrzuca sobie je w koszty i dzięki temu albo w ogóle nie płaci podatku, albo płaci znacznie niższy.

Drugi sposób jest już bardziej skomplikowany - wymaga międzynarodowej współpracy, bo polega na fikcyjnym eksporcie towaru za granicę, przy którym stawka VAT-u jest zerowa. Można więc wystąpić do fiskusa o zwrot tego podatku i sprzedać złom w kraju. Już taniej, bo bez faktury. Stąd słynne już ogłoszenia: "sprzedam stal po cenach niższych niż u producenta". Nabywca zawsze się znajdzie, musi tylko "załatwić" fakturę. Kupuje ją, płacąc wystawcy prowizję - z reguły 5-6 proc. - ale dzięki temu unika podatku. Traci tylko skarb państwa. Ile? Według różnych szacunków, w skali kraju nawet kilka miliardów złotych rocznie.

Ilość tzw. przestępstw karuzelowych rośnie z miesiąca na miesiąc. Wciąż powstają firmy, których celem jest przeprowadzenie tylko jednej lub dwóch dużych transakcji, a potem ślad po nich ginie. Inspektorzy skarbowi tak opisują cały mechanizm:

- Osoby kierujące grupą przestępczą organizują zakup spółek z o.o. lub wyszukują tzw. słupy, które rejestrują działalność gospodarczą. Tworzą łańcuch firm, które odsprzedają sobie towar, ale tylko na papierze, bo w ich siedzibach nie ma żadnych magazynów czy placów do przechowywania złomu. Cały system jest tworzony tylko do legalizowania pochodzenia złomu z nieznanego źródła, którym później legalnie obracają osoby kierujące grupą przestępczą. Zadaniem firm "słupów" jest urealnienie stanów magazynów odbiorcy oraz wprowadzenie do obiegu pieniędzy niewiadomego pochodzenia. Na początku łańcucha zwykle znajduje się firma, której dokumentacja została skradziona, albo akcjonariusze sprzedali swoje udziały jakiemuś zagranicznego kontrahentowi i przekazali mu wszystkie dokumenty.

Fikcyjny obrót złomem kwitnie w całym kraju, o czym świadczy kilkadziesiąt śledztw prowadzonych przez prokuratury. W ub.r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozbiła gang, który w ciągu kilku miesięcy miał oszukać skarb państwa na 120 mln zł. W tym przypadku złom metali kolorowych sprowadzono do Polski z Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Nabywcą była śląska spółka. To ona powinna zapłacić podatek. Żeby tego uniknąć, stworzono sieć firm "słupów" - pięć w Polsce i po jednej w Czechach i na Słowacji. Wystawiały sobie wzajemnie faktury za fikcyjny obrót złomem. Na ich konta trafiały milionowe przelewy, choć towaru na oczy nie widziały. Dzięki temu mogły ubiegać się o zwrot nadpłaconego podatku VAT. Złom, tylko na papierze, na samym końcu trafiał na Słowację i do Czech. Czyli sprzedający, tym razem w Polsce, nie musiał płacić 22-procentowego podatku (w obrocie wewnątrz Unii Europejskiej płaci go kupujący). W rzeczywistości złom nie opuszczał granic Polski.
W podobny sposób wciąż działają mafie paliwowe. W ub.r. krakowski UKS - w trakcie kontroli 19 firm z tego sektora - ujawnił uszczuplenia podatkowe sięgające 46,3 mln zł. Okazuje się, że wciąż popularne jest tzw. psucie paliwa (mieszanie z komponentami) czy zamiana oleju opałowego na paliwowy. Ciągle również obrót lewym paliwem odbywa się pod przykrywką firm-widmo.

I tak np. trzech krakowskich pseudoprzedsiębiorców założyło spółkę na podstawioną osobę. Oni decydowali, co i gdzie kupić, komu sprzedać i za ile. Figurant wykonywał ich polecenia. Podatku akcyzowego nie płacił nikt. Kiedy fiskus zaczął się u niego upominać, okazało się, że spółka nie ma żadnego majątku.

Ewa Kopcik

Ewa.kopcik@dziennik.krakow.pl

Sanepid wlepia kary, sądy je umarzają

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie