Papierologia zamiast ratowania życia ludzi

Dorota Stec-Fus
Fot. Joanna Urbaniec
Służba zdrowia. Nowe zasady działania szpitalnych oddziałów ratunkowych niekoniecznie sprawią, że lekarze będą mieli więcej czasu dla pacjentów.

– Drukarki nie nadążają z drukowaniem dokumentów, z których co najmniej połowa niczemu nie służy. Wypisują je lekarze i pielęgniarki, którzy powinni zajmować się pacjentem. Ale nie ma wyjścia. Błąd w wypełnieniu choćby jednej rubryki powoduje, że NFZ nie wypłaci SOR-owi pieniędzy albo nałoży karę – mówi anonimowo lekarz (imię i nazwisko znane redakcji), który po kilku latach pracy w jednym z takich oddziałów w Małopolsce złożył wypowiedzenie.

Uznał, że presja wypełniania stert papierów przy równoczesnej odpowiedzialności za ludzkie życie na dłuższą metę jest nie do wytrzymania.

W lipcu wchodzi w życie zarządzenie prezesa NFZ, które ma poprawić coraz trudniejszą sytuację niedoinwestowanych i przepełnionych SOR-ów. Pierwszy projekt zmian, który miał obowiązywać od stycznia, spotkał się z krytyką. Zaproponowane w nim rozwiązania doprowadziłyby do znaczącego zmniejszenia nakładów na oddziały ratunkowe. Ostatecznie prezes funduszu wycofał się ze zmian, a powołany przez niego zespół opracował nowe propozycje. Jednak i one budzą kontrowersje.

– Dokumentów do wypełnienia będzie jeszcze więcej – ubolewa Bożena Kozanecka, dyrektor ds. medycznych szpitala im. Rydygiera w Krakowie. – Jeśli nie zapadną szybkie decyzje, biurokracja zniszczy system ratownictwa medycznego.

Zarządzenie wprowadza podwyżkę stawki za tzw. punkt rozliczeniowy dla SOR z 30 zł do 52 zł. Bożena Ko­zanecka obawia się jednak, że podwyżka okaże się... obniżką. Problem w tym, że pacjenci ze schorzeniami, za które NFZ płaci dziś kwoty zbliżone do rzeczywistych kosztów, od lipca zostaną przesunięci do grup... opłacanych poniżej faktycznych wydatków.

Zarządzenie wprowadza nową grupę pacjentów, w której znajdą się najciężej chorzy. Za ich leczenie przewidziana jest niezła stawka. Ale i ten zapis niczego nie zmieni. Bo nowe prawo nie likwiduje krytykowanej od dawna zasady, według której SOR nie otrzymuje żadnej zapłaty za tych pacjentów, których po przebadaniu przekazuje do oddziału szpitalnego. NFZ finansuje tylko leczenie tych, którzy są wypisywani do domu.

– A który oddział ratunkowy odeśle do domu chorego np. z otwartą klatką piersiową nawet wówczas, gdy mógłby otrzymać za niego dobrą zapłatę? – pyta retorycznie Bożena Kozanecka.

Ratowanie polskiego systemu ratownictwa

Szpitalne Oddziały Ratunkowe w niewielkich szpitalach Małopolski będą otrzymywały niższą stawkę za gotowość. W dużych, specjalistycznych szpitalach powinna ona wzrosnąć. Wynika to z zarządzenia prezesa NFZ, które wchodzi w życie w lipcu.

Obecnie wielkość stawki bazowej, czyli tzw. stawki za gotowość Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych (SOR), jest ustalana przez poszczególne oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia. Jest ona taka sama dla wszystkich placówek.

– W rezultacie doszło do absurdalnej sytuacji, w której SOR-y w małych szpitalach, przyjmujące stosunkowo niewielką liczbę pacjentów i oferujące im ograniczony zakres badań, konsultacji itp., otrzymują dziś takie same pieniądze jak szpitale wieloprofilowe, wyposażone w nowoczesny sprzęt, zatrudniające lekarzy wszystkich specjalności i przyjmujące codziennie dziesiątki osób – mówi prof. Leszek Brongel, małopolski konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej. Podkreśla, że taki sposób rozdziału pieniędzy jest nie do przyjęcia.

Powołany przez prezesa NFZ zespół, w skład którego wchodzi m.in. właśnie prof. Brongel, zaproponował inne kryteria rozdysponowania funduszy przeznaczonych na SOR-y.

Pozwalają one na zróżnicowanie stawek, z uwzględnieniem m.in. liczby obsługiwanych pacjentów, wykonywania drogich procedur medycznych, kwalifikacji personelu czy możliwości diagnostycznych. Prezes NFZ propozycje zaakceptował.

Dla szpitali oznacza to, że będą musiały podpisać nowe kontrakty na finansowanie SOR-ów. Placówki duże, np. Szpital Uniwersytecki w Krakowie, powinny zyskać. Małe, powiatowe jednostki stracą.

W przedstawionym wczoraj stanowisku Naczelna Rada Lekarska „pochwaliła” prace, zmierzające do powiązania przekazywanych SOR-om kwot z ich faktycznymi wydatkami. Zgłosiła jednak szereg uwag. Wśród nich najważniejsze to niedopuszczalne, w ocenie Rady, poszerzenia przez prezesa NFZ zakresu świadczeń medycznych wykonywanych przez SOR-y. Chodzi o to, że muszą się one zajmować przypadkami niezagrażającymi życiu.

(DSF)

dorota.stec@dziennik.krakow.pl

Wideo

Materiał oryginalny: Papierologia zamiast ratowania życia ludzi - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie