Patent Przemysława Błachuta

zab
Udostępnij:
0-1 Błachut 38, 1-1 Jacek Tomala 63, 1-2 Błachut 67, 1-3 Marszałek 79.

Hejnał Kęty - Koszarawa Żywiec 1-3 (0-1)

   Hejnał: Olszewski - Strzeżoń, Wadoń, Matyszkowicz, Drabek, Ryłko - Kowalczyk, Jacek Tomala, Macura, Chiliński - Dubiel, Klebański oraz Anioł, Łysoń, Szklarczyk, Kula, Janusz Tomala.
   Koszarawa: Nowak - Iwanow, Matloch, Prochaska, Kuchejda, Świderski - Matras, Porębski, Adamek, Błachut, Półmiarek oraz Szymala, Agafon, Brosz, Dziuk, Marszałek, Mrowiec, Schreiber, Łopatka.
   Przed meczem była miła uroczystość. 28-letni bramkarz Hejnału Dariusz Szymalski otrzymał puchar za 10-letnią przygodę z seniorskim zespołem Hejnału. W tym meczu jednak nie mógł zagrać, bowiem był kontuzjowany i "po cywilu" z boku oglądał mecz.
   Dla Koszarawy reprezentującej IV ligę bielską mecz z klasę niżej notowanym Hejnałem, był już drugim sparingiem. - Na pierwszy ogień poszła Podhalanka Milówka, także z okręgówki, tyle że bielskiej, bo Hejnał reprezentuje wadowicką, wygraliśmy 3-1 (2-1), a gole w nim strzelili dla nas Błachut, Kamionka i Marszałek - informuje II trener Koszarawy Stanisław Kondrat.
   W meczu z Hejnałem trenerzy Koszarawy zdecydowali się, że trzon wyjściowej jedenastki będą stanowić zawodnicy tzw. "drugiego planu". W 15 min Wojciech Adamek z 16 metrów uderzył tuż ponad poprzeczką. Wcześniej przyjezdni dwukrotnie "rozgrzewali" Olszewskiego, ale także bez efektu bramkowego.
   Kęczanie pierwszą groźną akcję przeprowadzili prawą stroną w 20 min i kapitan gości Matras musiał się uciekać do faulu. Później piłka bita z rzutu wolnego padła łupem Nowaka. Potem - także z rzutu wolnego - groźnie uderzał Kowalczyk.
   W 25 min efektowną akcją popisali się Półmiarek z Błachutem. Piłka trafiła do Świderskiego, który sprzed linii końcowej wycofał ją do wbiegającego Porębskiego, po uderzeniu którego Olszewski miał kłopoty z opanowaniem piłki.
   Dwie minuty później niecelnie "główkował" Iwanow, któremu dogrywał Porębski. W 35 min Półmiarek naciskany przez obrońcę nie dał rady kęckiemu bramkarzowi w sytuacji "sam na sam". W końcu zdenerwował się Błachut, który z 18 metrów posłał piłkę w "okienko." - Ten chłopiec ma chyba patent na strzelanie pierwszego gola dla naszego zespołu. Uczynił to już po raz piąty licząc mecze mistrzowskie i Pucharu Polski z poprzedniego sezonu - cieszył się Stanisław Kondrat.
   Mecz z ławki rezerwowych uważnie obserwował Mieczysław Sikora, za którego szansę otrzymał Błachut i ją wykorzystuje. Szykuje się zatem ostra rywalizacja między tymi młodzieżowcami. - Sikora narzeka jeszcze na kolano, więc nie chcieliśmy go dzisiaj jeszcze eksploatować - stwierdził II trener.
   Gospodarze wyrównali po błędzie Szymali, któremu piłka uciekła z rąk. Jednak potem do akcji ponownie wkroczył Błachut, którego tym razem obsłużył Schreiber. Wynik meczu po akcji Świderskiego ustalił Marszałek.
   - To była dla moich chłopców lekcja futbolu. Mogli zagrać z zawodnikami, którzy jeszcze kilka lat temu byli podporą Górnika Zabrze. Nie mogli sobie w tym meczu pozwolić na moment dekoncentracji. Wprawdzie piłkarsko odstawaliśmy od rywali, ale cieszę się z zaangażowania zawodników w grę - ocenił po meczu trener Hejnału Leszek Młocek.
   Po meczu kęczanie podjęli swoich gości grochówką i "małym jasnym". - To był bardzo sympatyczny gest ze strony gospodarzy - stwierdził Kondrat.
(zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie