Patriotyczne drobiazgi

Redakcja
Wśród narodowych bohaterów niewątpliwie prym dzierżył bohater dwóch kontynentów, naczelnik Kościuszko. W mundurze lub krakowskiej sukmanie, na obrazach - jak w Soplicowie - lub jako popiersie, posążek. Ilu tych Kościuszków, zadartonosych, gipsowych obrastało kurzem w krakowskich mieszkaniach. Być może kupowano ich jeszcze za austriackich czasów i trwali, na szafach, na biurkach, na serwantkach. Śmialiśmy się z nich, uważając za szczyt patriotycznego kiczu i chętnie deklamując;

Marginałki

   Stare mieszkania, w których spędzaliśmy nasze dzieciństwo - jeżeli tylko bez strat przeszły przez wojnę - pełne były patriotycznych drobiazgów.
   Patrz, Kościuszko na nas z nieba, raz Polak zawołał,
   A Kościuszko spojrzał i się zwymiotował...
   Oprócz Kościuszki ze ścian ciemnych mieszkań spoglądał Mickiewicz. W domu mojego dzieciństwa wisiał ciężki, metalowy medalion, wokół brodatego konterfektu wieszcza, przeplatana żelaznymi laurowymi liśćmi wiła się wstęga z tytułami najbardziej znanych utworów - "Pan Tadeusz", "Dziady", "Grażyna".
   Mickiewiczowi towarzyszył Józef Ignacy Kraszewski, miej uhonorowany, bo nie odlany w metalu, ale wytłoczony w cienkiej blasze. Medalion był dziewiętnastowiecznym prezentem dla prenumeratorów popularnego wówczas czasopisma.
   Z metalowych medalionów, równie ciężkich jak Mickiewiczowskie, okolonych łańcuchami, spoglądała Grottgerowska Matka Boska, pojawiająca się w syberyjskiej kopalni przykutemu do taczek powstańcowi. Na mniejszych medalionach starcy w konfederatkach - niewątpliwie Gerwazy i Protazy, dawni przeciwnicy, zjednoczeni hasłem "Kochajmy się", popijali miód.
   Do dzisiaj na moim biurku stoją dwa popiersia ("biusty", jak kiedyś mówiono, co doprowadzało nas, dzieciaki, do śmiechu) - Mickiewicza i Słowackiego. Stoją tak od mniej więcej stu lat i nie potrafię się ich pozbyć, chociaż na nosie Mickiewicza, spod sztucznej patyny, wyzierają białe plamki gipsu, a Słowacki wygląda jak chorowity kelner.
   Na Kościuszce, Mickiewiczu, na powstaniach kończyły się patriotyczne przedmioty. Z jednym wyjątkiem - Piłsudskiego. Podobizny Marszałka - portrety, medaliony, posążki - zdobiły liczne mieszkania. Liczne, ale nie wszystkie, bo nie wszyscy go kochali. A jeżeli już kochali - to zapamiętale. Nawet w Tel Awiwie, w domu pani Idy, u której pomieszkiwałem, stał na kredensie posążek Piłsudskiego, jednocześnie patriotyczny i użytkowy, bo z wmontowanym zegarkiem. "Pan Marszałek był wielki człwiekiem, wywalczył wolną Polskę - mówiła pani Ida. - I lubił Żydów".
   Po Piłsudskim nie było już nikogo. Dopóki nie pojawił się Jan Paweł II. AMK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie