Paweł Brożek. Przypomina się 2010 rok

Bartosz Karcz
Paweł Brożek w minionym sezonie strzelił 15 bramek. Rok wcześniej miał 17 goli na koncie.
Paweł Brożek w minionym sezonie strzelił 15 bramek. Rok wcześniej miał 17 goli na koncie. Fot. Wojciech Matusik
Rozmowa. - Jeśli dojdzie do nas jeszcze dwóch, trzech zawodników o odpowiedniej jakości, to nie będziemy walczyć o utrzymanie, a o coś więcej - mówi piłkarz Wisły PAWEŁ BROŻEK.

- Ma Pan miły początek przygotowań do sezonu...
- No tak, syn urodził się zdrowy, i to jest najważniejsze. To nasze drugie dziecko, wyczekiwane, więc rzeczywiście mam bardzo dobre wejście w okres przygotowawczy.

- Bez pomocy rodziny pewnie się nie obędzie przy opiece nad synkiem, skoro Pan akurat musi intensywnie trenować.
- A w dodatku wkrótce zaczynamy zgrupowanie w Myślenicach. Tak, rzeczywiście, pomoc rodziny jest niezbędna. Jest już jednak u nas teściowa i jak tylko żona wyjdzie ze szpitala, będzie mogła liczyć na mocne wsparcie. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik.

- Skoro tak, to Pan może skoncentrować się na treningach. Po pierwszym z nich trudno było o optymizm, bo nie było was za wielu, ale teraz coś się ruszyło w sprawie transferów. Dochodzą nowi zawodnicy.
- Mnie to coś przypomina...

- A co takiego?
- Lato 2010 roku, kiedy też zaczynaliśmy przygotowania w mocno okrojonym składzie, a wiadomo jak tamten sezon później się skończył... (mistrzostwem Polski - przyp.). Nie chcę teraz aż tak daleko wybiegać w przyszłość, ale mocno liczymy, że ci zawodnicy, którzy przychodzą, będą w stanie zastąpić tych, którzy odeszli. Nie będzie to oczywiście łatwe, bo zastąpić takiego piłkarza jak Semir Stilić, to nie będzie prosta sprawa. Dajmy jednak nowym chłopakom czas. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w lidze. Jeśli dojdzie do nas jeszcze dwóch, trzech graczy o odpowiedniej jakości, to nie będziemy walczyć o utrzymanie, a o coś znacznie więcej.

- Wie Pan, jakim piłkarzem jest Denis Popović, który będzie najprawdopodobniej głównym reżyserem waszej gry?
- Przyznam, że nie wiem dokładnie, jak gra Denis. Szczerze mówiąc, nie oglądałem meczów I ligi. Myślę jednak, że ludzie, którzy ściągali go do Wisły, doskonale wiedzieli, co robią. Oby przeskok z I ligi do ekstraklasy nie okazał się dla niego problemem i w pełni zaprezentował swoje możliwości.

- Liczy Pan, że przyjdzie jeszcze napastnik? Póki co, w Wiśle takim klasycznym snajperem jest tylko Pan, a to będzie nakładało na pańskie barki dużą odpowiedzialność.
- Z odpowiedzialnością za wynik radzę sobie od dłuższego czasu. Jestem przyzwyczajony do tej sytuacji i brak wielkiej konkurencji nie wpływa na mnie negatywnie. Nie oznacza to jednak, że nie przydałby się nam jeszcze ktoś do ataku. Czasami dobrze byłoby, gdyby ktoś mnie odciążył w niektórych spotkaniach. Jestem jednak przygotowany na to, żeby grać cały czas. Jestem zdrowy i pełen optymizmu. Teraz trzeba się tylko dobrze przygotować do sezonu.

- Poprzedni kończył Pan z uczuciem niedosytu zarówno jeśli chodzi o wynik drużyny, jak i swoje osiągnięcia.
- Zabrakło nam pary na finiszu. I drużynie, i mnie. Nie stwarzałem sobie sytuacji, nie strzelałem bramek i drugi raz z rzędu walkę o koronę króla strzelców przegrałem w fazie finałowej. Chciałbym jednak strzelić jeszcze parę bramek dla Wisły i mocno liczę, że przygotowania z nowym sztabem dadzą pozytywny bodziec mnie i drużynie.

- Strzelił Pan w minionym sezonie mniej bramek niż w poprzednim. Pewnie w zbliżających się rozgrywkach będzie Pan chciał pokazać, że to nie jest już stała tendencja?
- Pamiętam, że w pierwszym sezonie w Wiśle, w którym grałem w podstawowym składzie po odejściu Maćka Żurawskiego i Tomka Frankowskiego, strzeliłem trzynaście bramek, a w kolejnym już tylko siedem. Później jednak dwa razy z rzędu byłem królem strzelców. Oby tak ułożyło się to również teraz.

- Sezon zaczynacie od bardzo trudnych meczów.
- I bardzo dobrze. Kiedyś i tak trzeba zagrać derby, z Lechem Poznań czy z Legią Warszawa. Dla mnie nie ma większego znaczenia, kiedy to nastąpi. Będziemy grać co tydzień, nikt nie będzie miał prawa narzekać na zmęczenie. Gotowym trzeba być już na pierwszy mecz. Trzeba pojechać "z grubej rury" i tyle.

Rozmawiał Bartosz Karcz

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3