Paweł Zegarek o Limanovii, Cracovii i odejściu Probierza. "Trener Jacek Zieliński musi mieć czas na wprowadzenie swoich zasad"

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Cracovia.pl; Limanovia.net archiwum
Udostępnij:
Rozmawiamy ze szkoleniowcem czwartoligowej Limanovii Pawłem Zegarkiem. Drużyna pod jego wodzą w niedawno zakończonej rundzie jesiennej rozgrywek czwartej ligi grupy małopolskiej wschodniej plasuje się na dobrym trzecim miejscu. Zahaczamy też o Cracovię, w której Paweł Zegarek jako napastnik występował jeszcze w latach dziewięćdziesiątych.

Panie trenerze trzecie miejsce po rundzie jesiennej należy chyba przyjąć z zadowoleniem?
Tak, nie spodziewałem się, że będzie to tak dobrze wyglądać. Już w trakcie sezonu przejąłem przecież zespół, którego kompletnie nie znałem (Paweł Zegarek jest następcą Waldemara Warchoła). Po treningach i wielu rozmowach udało się dokonać fajnych rzeczy, graliśmy to, czego oczekiwałem, to co sobie założyliśmy. Miejsce jest bardzo fajne, ale można też odczuwać niedosyt pod względem ilości punktów. W dwóch, trzech meczach mogliśmy wypaść lepiej zdobyć więcej „oczek”.

Po październikowej porażce 0:2 ze zdecydowanym liderem rozgrywek Bruk Bet II Termalicą w Niecieczy, rozbiliście Glinika Gorlice 7:2, zremisowaliście z Okocimskim Brzesko, wygraliście derbowy pojedynek z Sokołem Słopnice i okazaliście się lepsi od Watry Białka Tatrzańska. W skrócie to wyniki, które nie są dziełem przypadku.
Generalnie nastawiliśmy się na to, by w tych meczach po prostu zapunktować. Taki był plan, temu podporządkowaliśmy pracę z zespołem. I po Termalice fizycznie wyglądaliśmy nieźle. Co do starcia z Glinikiem, roznieśliśmy rywala już w pierwszej połowie. Trzeba jednak pamiętać o tym, że tabela jest mocno spłaszczona. Nie ma co się zachłystywać dobrą sytuacją w ligowym zestawieniu i cieszyć względnym spokojem. Zimą musimy dobrze przygotować się na wiosnę i być odpowiednio skoncentrowanym przed meczem z każdym rywalem. Podkreślam: z każdym.

Kapitan pańskiego zespołu Kamil Kurczab, z którym niedawno rozmawiałem, opisał Pana jako zwyczajnego i dobrego człowieka. Mówił też, że potrafi Pan rozmawiać z piłkarzami, a dla młodszych jest autorytetem. Zgodzi się Pan z tymi słowami?
Ciężko tak mówić na swój temat. (śmiech) Jestem raczej skromną osobą. W pracy po prostu staram się być człowiekiem. Moją dewizą jest: człowiekiem się jest, trenerem się bywa. Relacje międzyludzkie muszą stać na dobrym poziomie i wtedy można coś budować.

Jeśli spojrzeć na pierwszą ósemkę ligi, poza liderem większość drużyn z czołówki prezentuje zbliżony poziom, osiąga podobne wyniki. Różnice punktowe u góry są już naprawdę niewielkie.
Dokładnie tak jest. Poza liderem ta grupa dysponuje podobnym potencjałem piłkarskim, gdzie o wyniku często decyduje dyspozycja dnia, forma danego zawodnika. Każdy z każdym może wygrać i odwrotnie.

Jak oceni Pan siłę lidera z Niecieczy? To jak na razie zespół poza zasięgiem tej ligi.
Tych osiemnaście zwycięstw mówi samo za siebie. Do tego sześć straconych bramek. To po prostu bardzo dobra i silna drużyna. Zapewne jeśli nic się nie zmieni, duży wyzwaniem dla Termalicy będą mecze z Wieczystą Kraków. Tyle że krakowianie mają na koncie dwa remisy, a nasz lider jednak wszystko wygrywa.

Uprzedził Pan moje pytanie. Zwycięzca czwartej ligi w nagrodę lub za karę w barażach o trzecią ligę zmierzy się najprawdopodobniej z Wieczystą Kraków. A Wy chcielibyście zagrać w takim meczu?
Oczywiście natomiast teraz takie dokonanie jest poza naszym zasięgiem. My koncentrujemy się na utrzymaniu w czwartej lidze, by móc zagrać w tych nowych rozgrywkach. A co życie pokaże w następnej kolejności, zobaczymy.

Zmieńmy nieco klimat. Chodzi Pan na mecze swojej Cracovii?
Zdarzyło mi się bywać regularnie, teraz z uwagi na pracę zdarza się to trochę rzadziej, ale byłem na spotkaniu z Rakowem Częstochowa (Cracovia wygrała 1:0 po pięknym golu).

Czyli miał Pan szczęście widzieć niesamowitą bramkę Otara Kakabadze?
Tak, to było fantastyczne! Siedziałem akurat na wysokości 16 metra i widziałem zza jego pleców jak ta piłka po jego uderzeniu kapitalnie wpada do bramki. Gra nie była jeszcze taka jakiej życzą sobie kibice, ale trener Jacek Zieliński musi mieć po prostu czas na wprowadzenie swoich zasad.

Odejście trenera Michała Probierza po ponad 1600 dniach pracy przy Kałuży to dobry ruch dla rozwoju obecnej drużyny „Pasów”? Jak na polskie realia Probierz był swojego rodzaju trenerską ciekawostką.
Uważam, że tak. Jako „Pasiak” chciałbym, by Cracovia grała piłkę atrakcyjną dla kibiców i jednocześnie skuteczną. To bardzo trudne w naszych realiach. Mało jest bowiem drużyn kreatywnych, próbujących rozgrywać piłkę krótkimi podaniami. Mam jednak cichą nadzieję, że młodzież szkolona już inaczej niż my, będzie potrafiła się do tego łatwiej dostosować.

Na co stać „Pasy” w bieżącym sezonie ekstraklasy?
Mistrzostwo czy puchary już nam nie grożą, ale spadek również. Myślę, że jest szansa na mocny środek tabeli z poprawą gry w piłkę. Fajnie byłoby, gdyby zawodnicy otworzyli się na grę. Kiedyś Cracovia słynęła z krakowskiej gry na małej przestrzeni. To było coś.

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie