Pech bramkarza

BK
MKS Trzebinia-Siersza - Tuchovia Tuchów 3-1 (2-0)

1-0 P. Szczepanik 45, 2-0 Sabuda 45+2, 2-1 Wiśniowski 65, 3-1 Skwarczeński 79.
Sędziował Rafał Wiewiór (Kraków). Żółta kartka: Bogucki. Widzów: 150.
Trzebinia: Wilk 6 - T. Szczepanik 6, Cieszyński 6, Skwarczeński 6, P. Szczepanik 6 - Sabuda 6, Bartuś 5 (60 Rogalski), Ołownia 6, Czech 4 (46 Bogucki 3) - Wojdała 4 (60 Drobniak), Jędrzejczyk 6 (85 Zgoda)
Tuchovia: Mleczko 4 (49 Wantuch 4) - K. Różycki 4, Masłoń 3 (46 Wiśniowski 4), B. Grzebień 4, Jamka 4 - Sobol 4, Ustjanowski 4, Stec 4, Ł. Ludwa 3 (46 P. Ludwa 3), Stachoń 3 (46 Orlik) - Kucharzyk 4
Krótko po rozpoczęciu II połowy pod bramką Tuchovii Bogucki i Mleczko zderzyli się głowami. Bramkarz gości padł na murawę, na jego twarzy pojawiła się krew i odwieziony został do szpitala. Po meczu trafił tam też gracz MKS.
Trener Kordela nie miał na ławce drugiego golkipera i między słupkami stanął awaryjnie Wantuch. W tym momencie wzięły w łeb plany szkoleniowca tuchowian, który liczył, że po przerwie jego zespół mocniej zaatakuje i spróbuje odrobić dwa gole.
Pierwszego strzelił głową z bliska P. Szczepanik. Goście myślami byli już chyba w szatni, bo minęło niewiele ponad minutę, a piłka ponownie wylądowała w ich siatce. Tym razem Sabuda dopełnił formalności z kilku metrów po akcji Wojdały z Jędrzejczykiem. Było to potwierdzenie przewagi MKS, jaką miał od początku, chociaż przez prawie pół godziny z jego ładnych dla oka akcji niewiele wynikało. Gorąco pod bramką Tuchovii było dopiero w ostatnim kwadransie I połowy. Zanim padły gole dwóch okazji dla trzebinian nie wykorzystali Bartuś i Wojdała, który z 5 m główkował wprost w bramkarza.
Miejscowi po zmianie stron chyba nie docenili rywali, którzy mimo nieszczęścia z bramkarzem, jeszcze poderwali się do walki. Jeden z kontrataków celnym strzałem zakończył Wiśniowski. Na więcej ich nie było stać, tym bardziej, że podrażnieni takim obrotem sprawy gospodarze dosyć szybko postarali się o skuteczną odpowiedź. Wynik ustalił Skwarczeńki zamieszaniu pod bramką. W końcówce jeszcze strzał Drobniaka obronił Wantuch. Piłkarze MKS wygraną dedykowali swemu kierownikowi drużyny Alfredowi Godyniowi, który obchodził 60. urodziny. Jubilat, który swoją funkcję pełni od 20 lat (przed MKS szefował w Górniku Siersza), nie krył wzruszenia. (BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie