Pęd po kategorię A

Redakcja
(INF. WŁ.) Nic tak nie "poprawia" stanu zdrowia poborowych jak wysokie bezrobocie. - Mamy więcej chętnych do odbycia zasadniczej służby niż wojsko potrzebuje - mówi mjr Krzysztof Dedo, szef Wydziału Poboru i Uzupełnień Wojskowej Komendy Uzupełnień w Krakowie Podgórzu. Choć pogoda na to nie wskazuje, od początku lutego trwa wiosenny pobór.

18-latki już nie uciekają przed wojskiem. Dziś służba to szansa na pracę.

   18-letni Łukasz z Krakowa, uczeń Technikum Łączności, który stawił się wczoraj przed komisją pracującą w Nowohuckim Centrum Kultury, jest zadowolony, że dostał kategorię A. Jeszcze nie zdecydował, czy po ukończeniu szkoły będzie nadal się uczyć, co umożliwiałoby mu odroczenie odbycia służby. - Ta kategoria jest ważna później w pracy, a także, żeby starać się o prawo jazdy - mówi Łukasz.
   - Stanem zdrowia młodych ludzi coraz bardziej interesują się pracodawcy, a także firmy ubezpieczeniowe, bo ten, kto ma kategorię D, może płacić wyższe składki. Poza tym firmy, zwłaszcza zachodnie, chcą ludzi zdrowych, najchętniej z uregulowanym już stosunkiem do służby wojskowej - mówi dr Henryk Nowacki, przewodniczący Powiatowej Komisji Lekarskiej dla Miasta Krakowa nr II. - Banki nie chcą dawać kredytu komuś, kto jeszcze nie był w wojsku, bo się boją, że jak młody człowiek dostanie wezwanie, przestanie spłacać raty.
   Członkowie komisji pamiętają poborowego, który niemal płakał, błagając o przyznanie kategorii A. Nie udało się, dostał E - co oznacza całkowitą niezdolność do służby, nawet w czasie wojny. - Miał wadę serca. Nie możemy łamać przepisów - tłumaczy dr Nowacki.
   Nie tylko młodzi ludzie urodzeni w 1985 r., których do 23 kwietnia będą wzywały komisje poborowe i lekarskie, walczą o kategorię A.

   Coraz częściej do WKU zgłaszają się znacznie starsze roczniki rezerwistów, prosząc o podwyższenie przyznanej im kiedyś kategorii D (niezdolny do służby w czasie pokoju). - Proszą o powtórne skierowanie na komisję lekarską. Połowa z nich uzyskuje potem kategorię A - mówi mjr Dedo. Oficer nie ma wątpliwości, że chodzi o pracę. Wyższa kategoria zdrowotna jest im potrzebna, by mogli starać się o zatrudnienie w straży miejskiej, agencji ochrony czy w policji.
   - Jakieś 85 procent tych, którzy stawiają się u nas(średnio 35 osób dziennie)dostaje kategorię A - mówi dr Nowacki. - Niektórzy nie przynoszą nam zwolnień czy zaświadczeń lekarskich, bo są nieubezpieczeni i rzadko mają kontakt ze służbą zdrowia - dodają członkowie komisji.

Byłby wstyd w rodzinie

   - Pewnie, że dostałem kategorię A. Inaczej byłby wstyd w rodzinie - mówi z dumą 19-letni Marek Kowalczyk, który już zakończył formalności związane ze stawieniem się przed komisją. Najchętniej odbyłby służbę od razu, bo po zasadniczej szkole zawodowej, jaką skończył, nie ma pracy ani widoków na jej znalezienie. - W wojsku mógłbym zrobić prawo jazdy na ciężarówkę albo chociaż zostać sanitariuszem - planuje.
   Dla wielu jego rówieśników, zwłaszcza tych z małych miasteczek i wsi, 12 miesięcy w wojsku oznacza zapewniony wikt i opierunek, czyli nierzadko poważną ulgę dla budżetu rodziny. Jeśli poborowy mieszka sam i jest właścicielem mieszkania, armia może mu przez okres służby płacić za nie czynsz. Jest jeszcze jeden ważny atut zasadniczej służby wojskowej: po wyjściu do cywila młody człowiek przez pół roku ma prawo do zasiłku dla bezrobotnych.
   Choć prawie nikt nie skarży się przed komisją na bóle czy kontuzje, nie każdym zdolnym do noszenia broni armia się zainteresuje. - Mamy sporo osób karanych. Młodzi ludzie mówią otwarcie o wyrokach za kradzieże czy rozboje - opowiada dr Nowacki. Takich żołnierzy wojsko jednak nie potrzebuje - zapewnia mjr Dedo.

Marzenia o misji

   Najbardziej "kręci" poborowych możliwość wyjazdu na misję pokojową. Nawet do niebezpiecznego Iraku, bo "wojenny" żołd to przecież bardzo dobre pieniądze. Młodzi ludzie nie zawsze jednak zdają sobie sprawę, że na misję jadą tylko najlepiej przygotowani dopiero po odbyciu służby zasadniczej; dotąd - głównie żołnierze zawodowi, kontraktowi i tzw. nadterminowi, którzy po 12 miesiącach służby pozostali w armii.
   - Żołnierzem nadterminowym może zostać osoba zdyscyplinowana, dobrze wyszkolona, najlepiej ze średnim wykształceniem. Może pozostać w wojsku nawet do 7 lat - przypomina mjr Dedo. I dodaje, że na misje pokojowe jeżdżą tylko niektóre doborowe jednostki. I to właśnie one - np. 6. Brygada Desantowo-Szturmowa - mają najwięcej chętnych.
   Młodzi ludzie ubiegają się też o możliwość odbywania służby nadterminowej. Zdarza się, że w doborowych jednostkach jest aż 10 kandydatów na jedno miejsce.
    Na poborowych najsilniej działa możliwość zarobienia większych niż w kraju pieniędzy. Według danych ministerstwa obrony, to 560 dolarów na miesiąc plus żołd wypłacany w kraju - tyle dostaje szeregowy uczestniczący w misjach pokojowych lub misjach NATO (za służbę w strefie wojny otrzymuje się dodatkowo 5-6 dolarów dziennie).
   Oficer niższy rangą może liczyć na 1000-1200 dolarów miesięcznie, pułkownik i generał dostaje do 3,5 tys.__dolarów, a wszyscy oprócz tego - normalną pensję w kraju. Ale i to - ze względu na zagrożenie - nie wszystkich zachęca do wyjazdu na Bliski Wschód. Młody lekarz pracujący w komisji w Nowohuckim Centrum Kultury, pytany, czy pojechałby do Iraku, odpowiada: - _Za takie pieniądze, jakie dostaje brytyjski oficer - tak. _Polski żołd nie jest dla niego wystarczającą zachętą.

Studenci - do rezerwy

   Większość młodych krakowian, zwłaszcza studentów, do wojska jednak nie trafi. - Najwyżej jedną trzecią powoływanych przez nas stanowią mieszkańcy dużych miast - mówi mjr Dedo. Przez ostatnie trzy lata, na mocy rozporządzenia ministra obrony, absolwenci wyższych uczelni byli przenoszeni do rezerwy bez odbycia szkolenia wojskowego. Ponadto od października 2003 r. studenci II roku mogą w czasie nauki zaliczać dodatkowy przedmiot - przysposobienie obronne. Po egzaminie i złożeniu wniosku do komendanta WKU czeka ich tylko 6 tygodni przeszkolenia wojskowego w czasie wakacji.
   Być może z takiej właśnie możliwości skorzysta w przyszłości 18-letni Mateusz Kotowicz, licealista z Krakowa.
   - 90 procent osób, które stają do poboru, zgłasza chęć dalszej nauki. Zatem tak naprawdę tylko 10 procent chce trafić do wojska - mówi mjr Dedo. Nadal jedynie w miejscowościach podgórskich ten, kto nie założył munduru, okrywa się - w oczach znajomych - wstydem. A ci, na których armii zależy najbardziej - informatycy, kierowcy ciężkich aut, płetwonurkowie, biegle władający obcymi językami - wolą karierę w cywilu. Tymczasem wojsko "ściga" dziś poborowych najwyżej do 24. roku życia.
EWA ŁOSIŃSKA
    Zasadnicza służba wojskowa jest coraz krótsza. Od lipca 2004 r. będzie trwała 11 miesięcy, od 2005 r. - 10, a od 2006 r. - 9 miesięcy. Przez ten czas powołany do odbycia służby będzie miał wikt i opierunek w jednostce. Norma żywieniowa dla żołnierza wynosi 10,50 zł na dobę (w czasie ćwiczeń jest wyższa o 50 proc.). Około 20 zł miesięcznie to dodatek na środki czystości, jaki dostaje żołnierz. Przysługuje mu też miesięcznie 300 g proszku do prania i wymiana munduru polowego raz na dwa tygodnie. Żołd wynosi 105-150 zł miesięcznie, w jednostkach specjalnych - nieco więcej. Żołnierz nadterminowy może liczyć na 760 do 1200 zł netto miesięcznie. Do tego dochodzi umundurowanie, zakwaterowanie i zaprowiantowanie w wojskowej stołówce (może zrezygnować i wybrać ekwiwalent pieniężny). Na zakończenie zasadniczej służby każdy żołnierz dostaje jeszcze 800 zł.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie