Pełne zaciemnienie

Pełne zaciemnienie

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Zaczęło się w rejonie Wielkich Jezior. Nastąpiło przeciążenie generatorów. Zadziałały systemy zabezpieczające. - To nie terroryści - zapewnia prezydent Bush. (INF. WŁ.) Czwartkowa awaria sieci energetycznej pozbawiła prądu elektrycznego północno-wschodnie stany USA oraz kanadyjską prowincję Ontario - zamieszkane przez około 50 milionów osób. Była to największa awaria systemu przesyłu energii elektrycznej w historii USA. - Awarii nie spowodowali terroryści - oświadczył prezydent George W. Bush.

Największa awaria energetyczna w historii Ameryki


Największa awaria energetyczna w historii Ameryki








Zaczęło się w rejonie Wielkich Jezior. Nastąpiło przeciążenie generatorów. Zadziałały systemy zabezpieczające. - To nie terroryści - zapewnia prezydent Bush.


   (INF.
WŁ.) Czwartkowa awaria sieci energetycznej pozbawiła prądu elektrycznego północno-wschodnie stany USA oraz kanadyjską prowincję Ontario - zamieszkane przez około 50 milionów osób. Była to największa awaria systemu przesyłu energii elektrycznej w historii USA. - Awarii nie spowodowali terroryści - oświadczył prezydent George W. Bush.
   Wczorajsze wydania amerykańskich i kanadyjskich gazet na pierwszych stronach opisują katastrofę energetyczną, która sparaliżowała miasta Nowy Jork, Cleveland, Detroit, kanadyjskie Toronto i Ottawę, setki miejscowości w stanach Nowy Jork, New Jersey, Pensylwania, Connecticut, Vermont, Massachusetts, Michigan, Ohio oraz Ontario - najludniejszą prowincję Kanady.
   Problemy zaczęły się w czwartek około godz. 16.11 czasu wschodnioamerykańskiego (22.11 czasu warszawskiego). "Washington Post" pisze, że do pierwszej awarii inicjującej katastrofę energetyczną doszło w rejonie Wielkich Jezior, po amerykańskiej albo po kanadyjskiej stronie granicy. Przyłączone do wspólnej sieci elektrownie obu krajów próbowały wyrównać spadek mocy, jednak nastąpiło przeciążenie generatorów prądotwórczych. Zadziałały systemy zabezpieczające, wyłączające kolejne elektrownie m.in. w stanach Nowy Jork i New Jersey.
   Elektrownie atomowe wyłączane są automatycznie, gdy znika możliwość ich zasilania z zewnątrz, niezbędnego np. do napędu awaryjnego chłodzenia reaktora. Liczba miast i mniejszych miejscowości pozbawionych prądu elektrycznego powiększała się szybko. Gazeta "New York Times" podaje, że miasto Nowy Jork zostało pozbawione prądu około godz. 16.15.
   Tajemnicza awaria zaniepokoiła Pentagon. Obawiano się, że może być efektem ataku terrorystycznego. Z lotnisk wystartowały samoloty bojowe. W stan alarmu postawiono oddziały Gwardii Narodowej. Jednak - jak oświadczył amerykański prezydent George W. Bush w telewizyjnym wystąpieniu - za awarię nie byli odpowiedzialni terroryści.
   Nowojorski Manhattan, biznesowe centrum Wschodniego Wybrzeża USA, został pozbawiony prądu elektrycznego tuż przed rozpoczęciem się popołudniowego szczytu komunikacyjnego. W windach, na najwyższych piętrach wieżowców, w pociągach metra, zatrzymujących się nagle w podziemnych tunelach, zostało uwięzionych tysiące ludzi. Przestały działać klimatyzatory, systemy łączności telefonii komórkowej, bankomaty, chłodziarki oraz setki innych urządzeń.
   Szpitale i lotniska nowojorskiej metropolii przeszły natychmiast na awaryjne zasilanie. Policja rozpoczęła akcję ewakuowania osób uwięzionych w windach manhattańskich wieżowców. Jak donoszą agencje, na atak serca umarła jedyna nowojorska ofiara braku prądu - kobieta, która schodziła po schodach starając się opuścić duszny pozbawiony klimatyzacji wieżowiec. Ewakuowano również tysiące pasażerów metra.
   Kto mógł, opuszczał wyspę Manhattan przez mosty łączące ją z Queensem, Bronksem, Brooklynem - nowojorskimi sypialniami. Po kilku godzinach marszu docierał do domu. Z tego rozwiązania nie mogli skorzystać ludzie, dojeżdżający z dalszych miejscowości. Pozbawieni szans powrotu do domów spali na dworcach autobusowych, kolejowych, chodnikach.
   Setki gości manhattańskiego hotelu Marriott Marquis również spały na chodniku, ponieważ nie działały zasilane energią elektryczną zamki ich pokoi otwierane za pomocą elektronicznych kluczy - przypominających wyglądem karty kredytowe. Bezpieczeństwa wszystkich śpiących na ulicach Manhattanu pilnowały wzmocnione patrole policji.
   Noc z czwartku na piątek wielu nowojorczyków spędziło organizując kolacje na chodnikach. W całym mieście zdarzyło się kilka kradzieży sklepów. Policja twierdzi, że w nocy z czwartku na piątek zdarzyło się nawet mniej kradzieży niż podczas zwykłych nocy. Nie powtórzyły się masowe kradzieże, do których doszło podczas wielogodzinnej awarii energetycznej w 1977 roku.
   Porty lotnicze w rejonie pozbawionym prądu miały poważne zakłócenia w pracy, jednak nie doszło do ich zamknięcia. Władze lotnicze poinformowały, że oświetlenie lotnisk i pracę ich wież kontrolnych zapewniają generatory.
   Opóźnienia w ruchu lotniczym odczuła jednak cała Ameryka oraz pasażerowie połączeń transatlantyckich. Wczoraj transport lotniczy funkcjonował już normalnie, udało się zmniejszyć tłum pasażerów koczujący na lotniskach.
   New York Times raportuje, że w domach niektórych rejonów Brooklynu, Bronksu i Queensu prąd popłynął już w czwartek, około 23.00. Burmistrz Michael Bloomberg zapowiedział, że przywracanie normalnego życia w mieści przeciągnie się do soboty. Podczas piątkowego szczytu dojazdów do pracy nie funkcjonowało metro. Regularne kursowanie pociągów podziemnej kolejki miało być przywrócone w piątek wieczorem. - Sądzę, że w poniedziałek wszystko powróci do normy. Uważam, że będziemy mieli całkiem normalną sobotę - powiedział dziennikarzom burmistrz Bloomberg.
   Ucierpiał nie tylko Nowy Jork. Cleveland pozbawione zostało nie tylko prądu elektrycznego, lecz również wody - którą z jeziora Erie do miejskiej sieci wodociągowej dostarczały uzależnione od prądu elektrycznego stacje pompowe.
   Mieszkańcy Toronto - sparaliżowanego brakiem prądu biznesowego centrum Kanady - uważają, że lokalne władze nie stanęły na wysokości zadania. Burmistrz Toronto Mel Lastman - w przeciwieństwie do swoich kolegów z Nowego Jorku i Ottawy nie informował mieszkańców na bieżąco o tym, co się dzieje w mieście.
   Kanadyjski premier Jean Chretin stwierdził, że przyczyną katastrofy było uderzenie pioruna w amerykańską hydroelektrownię Niagara Mohawk przy wodospadzie Niagara. Natomiast minister obrony John McCallum powiedział, że spowodowała ją awaria w elektrowni atomowej w amerykańskim stanie Pensylwania.
   Tymczasem burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg stwierdził, że awaria w sieciach przesyłowych została zapoczątkowana gdzieś na terenie kanadyjskiej prowincji Ontario.
   Prezydent Bush zapowiedział powołanie komisji, która wyjaśni zarówno przyczynę energetycznej katastrofy, jak i powody, dla których przybrała ona tak dramatyczne rozmiary.
   Wczorajsze gazety przypominają wypowiedź Billa Richardsona, byłego szefa Departamentu ds. Energii, który nazwał Stany Zjednoczone "supermocarstwem posiadającym system elektryczny Trzeciego Świata".
   Występując podczas programu "Today" telewizji NBC gubernator stanu Nowy Jork George Pataki powiedział - To się nie powinno zdarzyć. Jesteśmy najbardziej zaawansowanym technicznie społeczeństwem na świecie i musimy mieć system energetyczny, który jest niezawodny.
(JAR)

Największe awarie energetyczne w Ameryce


   9 listopada 1965 r. - awaria objęła ponad 100 tysięcy kilometrów kwadratowych po obu stronach amerykańsko-kanadyjskiej granicy. Trwała 27 godzin. Pozbawiła prądu ok. 30 milionów ludzi, a w tym mieszkańcow Nowego Jorku oraz Toronto. Zaczęła się od przymusowego wyłączenia hydroelektrowni w prowincji Ontario. Awaria z 1965 roku pozbawiła prądu miejscowości leżące na tym samym - mniej więcej - obszarze USA i Kanady co czwartkowa.
   - Dzisiejsza awaria jest dramatycznym przypomnieniem o ważności nie zakłóconego przepływu prądu elektrycznego dla zdrowia i bezpieczeństwa naszych obywateli, a również dla obronności naszego kraju - napisał tego dnia ówczesny prezydent Lyndon Johnson w liście do władz agencji zarządzającej amerykańskim systemem energetycznym.
   14 lipca 1977 r. - błyskawice uszkodziły dwie stacje transformatorowe obsługujące północną część miasta Nowy Jork. Trwającą ponad 25 godzin przerwę w dostawie prądu doświadczyło dziewięć milionów mieszkańców Nowego Jorku i okolic. W mieście doszło do masowych kradzieży w sklepach. Policja nie panowała nad sytuacją.
   10 sierpnia 1996 r. - awaria linii wysokiego napięcia na granicy Kalifornii z Oregonem w jeden z najgorętszych dni tego lata. Prądu pozbawionych zostało 15 mln ludzi w siedmiu zachodnich stanach USA.
   - styczeń 1998 r. - gwałtowna burza śnieżna z zamarzającym deszczem przewróciła słupy wysokiego napięcia i pozbawiła prądu prawie 3 mln ludzi w prowincjach Ontario, Quebec i Nowa Anglia. (PAP, JAR)

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo