Piątek trzynastego. Dlaczego 13 jest pechowa, czym jest...

Piątek trzynastego. Dlaczego 13 jest pechowa, czym jest triskaidekafobia i dlaczego wierzymy w przesądy?

Anita Czupryn

Polska

Aktualizacja:

Polska

Źródło: TVN

Piątek 13? Jeśli będę bardziej uważna tego dnia, to może coś z tego zostanie mi na sobotę, niedzielę i resztę dni - mówi psycholog Katarzyna Korpolewska.
I znów 13 w piątek. To już drugi taki piątek w tym roku. Ma to dla Pani jakieś znaczenie?
Dziś już nie ma. Kiedy byłam dzieckiem, bałam się tej daty. Piątek 13-go kojarzył mi się okropnie. Powód był prosty - tak mówiły inne dzieci i ja im uwierzyłam, że ten dzień oznacza pecha. Ale zdarzyło się raz, że musiałam zdać bardzo ważny dla mnie egzamin. Wypadał, jak się można domyślić, 13-go w piątek.
Postanowiłam, że to będzie dla mnie szczęśliwy dzień. I rzeczywiście taki był. Od tamtego momentu wierzę, że ten dzień, którego tak wielu się boi, dla mnie jest pomyślny. Mnie nic złego nie spotka. Żyję na przekór przekonaniom o pechowym piątku.

Skąd się w ludziach biorą obawy związane z tą datą? Można by powiedzieć, taki fajny dzień, weekend się przecież zaczyna.
Z jednej strony - owszem. Ale z drugiej, myślę sobie, że ta nieparzysta liczba, pechowa trzynastka mogła się wziąć z tego, że ona nie pasuje. Kiedyś jajka się liczyło na tuziny - miało być dwanaście. To trzynaste było nie wiadomo czym.



Apostołów też było dwunastu.
Na przykład. Więc generalnie to, co nie pasowało do ustalonego wzorca, uznaliśmy za pechowe. Może to o to chodzi? A może jest to astrologicznie uzasadnione? Ale na ten temat nie będę się wypowiadać, bo to wykracza już poza moją znajomość rzeczy.
Człowiek, który boi się piątku 13-go, będzie wytwarzał pole pełne obaw, niepokojów, i może pechowe zdarzenia przyciągać
Pechowa trzynastka dorobiła się już nawet własnej nazwy chorobowej - to triskaidekafobia, na którą cierpieli podobno i Napoleon Bonaparte, i Franklin Roosevelt, czy też Mark Twain. Roosevelt do tego stopnia, że kiedy na oficjalnym przyjęciu zjawiło się 13 gości, to dodatkowo zapraszał swoją sekretarkę. Kiedy zwykła wiara w przesądy zamienia się w zaburzenie nerwicowe?
O zaburzeniu można mówić wtedy, kiedy ludzie żyją od 13 do 13 i każdy taki dzień, bez względu na to, czy jest to piątek czy nie piątek, traktują jako coś, co ma przynieść nieszczęście. W związku z tym, na przykład, biorą urlop w pracy, ograniczają swoją aktywność - przesąd zaczyna im demolować życie. Drugim czynnikiem, który warto wziąć pod uwagę, są silne emocje, przeżywane przy tej okazji. W moim domu nikt się piątku 13-go nie obawiał, o tym się nie mówiło, ale wystarczyło, że dzieci w szkole pokazały mi, że tego się należy bać, to przejęłam te emocje. Dziś już nieważne jest, co miało za tym stać, co złego miało się stać, dość, że też zaczęłam się obawiać. Myślę, że u ludzi, którzy dorastali z takimi emocjami, a być może były one jeszcze dodatkowo podsycane, albo przez to, co mówiło najbliższe otoczenie, albo przez to, co już człowiek sobie samodzielnie wbił do głowy, czytając na przykład różnego rodzaju rewelacje na ten temat. Pamiętam jak raz, przypadkiem natknęłam się w internecie na opowieści ludzi na temat tego, co dramatycznego zdarzyło się im w takim okropnym dniu.

ZOBACZ TEŻ | Piątek trzynastego. Czy gwiazdy wierzą w przesądy?


Źródło: TVN



Tu muszę z niejakim wstydem przyznać, że mnie też zdarzyło się coś dramatycznego. Jednego roku 13 marca na stacji benzynowej pod Częstochową uderzyłam swoim samochodem w samochód właściciela stacji. Auto było białe, padał śnieg, a ja byłam zmęczona. „Oczywiście piątek trzynastego!” - zawołał właściciel i wbił mi to zdanie do głowy. Rok później stojąc na skrzyżowaniu w Olsztynie i czekając na zmianę świateł, to w mój samochód rąbnął jakiś kierowca i uciekł. I następny rok - 13 marca wracałam z warmińskiej wioski, znów padał śnieg, było ślisko i wylądowałam w rowie. Aż w końcu postanowiłam przerwać ten pechowy krąg i przestać się przejmować. To rodzi kolejne pytanie: czym jest pech? Na ile sami ściągamy nieprzyjemne sytuacje?
Jestem przekonana, że sami go przywołujemy. To jest tak, jak z infekcją: jeżeli człowiek ma osłabiony organizm, to łatwiej się zarazi od innej, kichającej osoby. Tak też chyba jest z pechem - kiedy przydarza ci się coś dramatycznego w piątek 13-go i zapamiętujesz tę datę, to następnym razem, kiedy się ten piątek pojawia, zaczynasz się bać, jesteś spięty, spięta, i być może, rzeczywiście znów coś takiego się zdarzy. Sami sprowokujemy, albo będziemy mniej uważni. To jedna strona. Z drugiej - być może jest tak - mówię być może, bo tego tematu nie zgłębiłam - że człowiek, który boi się piątku 13-go, będzie wytwarzał wokół siebie pole pełne obaw, niepokojów, słowem dysharmonii i może takie zdarzenia przyciągać.

Ludzie zajmujący się fizyką kwantową dowodzą, że jeśli się na czymś mocno skupiamy, to rzeczywistość nam to ofiarowuje. Dlatego wolę skupiać się na tym co miłe, dobre i piękne. Ale nie zastanawiało Panią, skąd w katolickim w końcu kraju tak silna jest wiara w przesądy i zabobony, w to, że istnieje fatum?
To zawsze szło w parze obok siebie. Sami papieże wierzyli w astrologię i korzystali z porad astrologów.
1 3 »

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Bzdury

Katrin (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

Bzdury, gdzie w Biblii pisze o piątku 13 tego? Wiara w zabobony jest śmieszna
:)

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo