Piąty mecz bez gola!

FIL
Hutnik - Górnik Wieliczka 0-1 (0-0)

0-1 Gruszka 47

   Sędziował Andrzej Szymański (Rzeszów). Żółte kartki: Kaczor, Kępa, Wiącek - Grodzicki, Kępski, Suchan. Czerwona kartka: Wiącek 90+2. Widzów ok. 500.
   Hutnik: Sotnicki - Stanula (60 Mielec), Pasionek, Atanasković, Papież - Kępa (46 Morawiec), Kaczor, Madejski, Antas (46 Wiącek) - Kołodziej, Jasiak (67 Dutka).
   Górnik: Juszczyk - Powroźnik, Grodzicki, Baran, Pawłowicz - Gruszka, Musiał, Weinar, Cebula, Kępski (82 Kopyść) - Zegarek (61 Suchan).
   Gospodarze w piątym kolejnym meczu nie potrafili zdobyć gola! Ich (nie)skuteczność jest zatrważająca. Mieli wiele znakomitych sytuacji podbramkowych, a nie wykorzystali ani jednej. Goście sami przyznali po meczu, że mieli szczęście, iż nie stracili choćby jednego gola.
   W Hutniku nie grali Kula, Kostera (obaj są chorzy) i Kwieciński (po rozgrzewce okazało się, że uraz nogi nie pozwala mu na występ). W Górniku zabrakło Kusi (leczy kontuzję) i Ziółkowskiego (pauzował za czwartą żółtą kartkę).
   Hutnicy rozpoczęli mecz efektownie, od mocnego uderzenia, ciągłych ataków i dwóch znakomitych sytuacji. W 2 min Kołodziej z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. W 6 min "musiało" być 1-0. Goście myśleli, że będzie spalony, sędzia jednak słusznie "puścił" grę i dwóch krakowian znalazło się przed bramkarzem Górnika. Stanula mógł sam strzelać, ale podał do lepiej ustawionego Kępy, tyle że ten posłał piłkę obok słupka!
   Gdy w 17 min piłkę po kolejnym rzucie wolnym Kołodzieja, ale tym razem z około 35 metrów, Juszczyk wybił na róg, a po kornerze wyegzekwowanym przez Kołodzieja Papież główkował w spojenie słupka z poprzeczką, kibice Hutnika zaczęli się niecierpliwić. Ich pupilom wyraźnie brakowało albo precyzji, albo szczęścia.
   Wieliczanie, choć oddali inicjatywę rywalom, ani myśleli się tylko bronić. Kiedy tylko nadarzała się okazja, kontratakowali. W 23 min Zegarek strzelił z 20 metrów, ale Sotnicki ładnie sparował piłkę na róg. 4 min później Cebula przejął podanie Stanuli i zacentrował do będącego tuż przed bramką Zegarka, ale ten nie wykorzystał dogodnej sytuacji. Widać było jednak, że gościom łatwiej przychodzi konstruowanie akcji, grali swobodniej, składniej. Hutnicy nie wychodzili na pozycje; zawodnik prowadzący piłkę nie miał często do kogo tak zagrać, by zrodziła się z tego groźna akcja. To powodowało, że ich rywale szybko organizowali szyki obronne. W końcówce I połowy dobrą okazję zmarnował Papież, a obok słupka strzelił Madejski.
   Gdy ty nie strzelisz, tobie strzelą... O słuszności tego starego powiedzonka przekonali się krakowianie zaraz po przerwie, gdy pięknym golem popisał się Gruszka. Ba, 2 min później mógł podwyższyć wynik (po podaniu od Zegarka, który odebrał piłkę Pasionkowi), ale dobrze spisał się Sotnicki.
   W końcówce meczu obie drużyny też miały okazje do zmiany wyniku. W 71 min "bomba" Madejskiego przeleciała obok słupka, w 78 min Suchan w sytaucji sam na sam nie zdołał pokonać Sotnickiego, a w 79 min mocny strzał Wiącka obronił Juszczyk, w 83 min Wiącek główkował z 6 metrów nad poprzeczkę, a w 84 min Kołodziej z 20 metrów strzelił nad bramkę. W 88 min Kołodziej znowu trafił w poprzeczkę! Jeszcze w 90 min Mielec próbował pokonać Juszczyka strzałem z półobrotu.
   Już w przedłużonym czasie gry Wiącek sfaulował w polu karnym Kopyścia. Sędzia pokazał mu czerwoną kartkę (miał już na koncie "żółtko"), ale podyktował rzut wolny sprzed linii pola karnego.
    JERZY FILIPIUK

Jak padŁa bramka

0-1

Kaczor wybił piłkę, która trafiła do Gruszki, a ten popisał się pięknym strzałem w samo okienko hutniczej bramki.

Sędzia się uśmiechał...

   Po meczu trener Hutnika Robert Kasperczyk miał duże pretensje do... PZPN o obsadę sędziowską: - Jestem zbulwersowany poczuciem humoru PZPN desygnującego na mecz drużyny biorącej udział w wyścigu o awans sędziego z Rzeszowa. Wydając niektóre decyzje, sędzia uśmiechał się w naszym kierunku... (FIL)

Zdaniem trenerów

   Robert Kasperczyk, Hutnik: - Ciężko zebrać myśli po takim meczu. Sytuacjami, które stworzyliśmy, można by obdzielić trzy, cztery spotkania. Nie umiem wytłumaczyć racjonalnie, jak po podaniu Stanuli Kępa nie strzelił bramki. W środę urządziliśmy wewnętrzną grę. W sparingu z juniorami widać było, że nie zapomnieli, jak się strzela bramki. Teraz mieli tyle sytuacji, w których powinni zdobywać bramki...
   Ireneusz Adamus, Górnik:- Mecz był dramatyczny. Miał dwie odsłony. W pierwszej połowie Hutnik trafił dwa razy w poprzeczkę i jeszcze miał dwie inne sytuacje bramkowe. My stworzyliśmy jedną sytuację, ale Zegarek minął się z piłką. Po przerwie, mimo że Hutnik miał optyczną przewagę, przy stanie 1-0 wyprowadzaliśmy kontry i kilka z nich mogło się zakończyć bramką. Nie strzeliliśmy jej, ale mecz zyskał na atrakcyjności. W piłce trzeba mieć trochę szczęścia. Jak w życiu...(FIL)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie