Pierwsza taka z Dąbrowy Tarnowskiej

Redakcja
- Przed wyjazdem z Dąbrowy wiele osób gratulowało mi i cieszyło się, że mi się udało. To było moje marzenie i ziściło się - mówiła wczoraj Agata Bulwa w Archery Park, gdzie Joanna Nowicka walczyła w 1/8 finału.

Agata Bulwa na igrzyskach

 Agata Bulwa była fetowana w Dąbrowie Tarnowskiej na długo przed wyjazdem na igrzyska do Sydney. W sierpniu stało się jasne, że będzie pierwszą olimpijką w historii Dąbrowy Tarnowskiej. Tak przynajmniej zapewnia o tym ona sama.
 Jej olimpijska przygoda nie będzie trwała długo. Już w sobotę czeka ją bowiem odlot do Polski. Wcześniej jednak może zrealizować swe drugie marzenie - zdobyć medal igrzysk.
 Pierwszą szansę, indywidualnie, zaprzepaściła bardzo szybko.
 - Raczej przespałam ją - uściśla. - W eliminacjach byłam bardzo nieskoncentrowana. Słabo strzelałam i miałam dopiero 60. wynik. To sprawiło, że w 1/32 finału trafiłam na bardzo wysoko rozstawioną zawodniczkę (nr 5), Olenę Sadownychę z Ukrainy. Wówczas już nie strzelałam tak źle, wiele łuczniczek ze słabszymi wynikami awansowało dalej. Ja jednak odpadłam, przegrywając 155-163 i zajęłam w igrzyskach 37. lokatę. Nie rozpaczam. Może znaczenie miał fakt, że to pierwsze moje igrzyska. Brakło doświadczenia, mimo że długo tu trenowałyśmy i wiedziałam, jakie panują warunki. Wcześniej było nawet gorzej, bo było zimno i często wiał silny wiatr. Teraz wiatr w zasadzie nie przeszkadzał.
 Bulwa ma w Sydney dwa łuki Yamahy, te same, których używa od kilku lat. Swoje ma także karbonowe strzały. - Używam jednego łuku, drugi jest rezerwowy, tylko na wypadek poważnej awarii pierwszego. Te zdarzają się na szczęście niezmiernie rzadko, lepiej, by łuk rezerwowy pozostał schowany, gdyż ma trochę inne parametry - większe ramiona. Długość strzał jest dobrana indywidualnie do każdej zawodniczki, więc każda z nas przyjechała ze swoimi.
 Turniej drużynowy, w którym Polki będą bronić brązowego medalu z Atlanty, odbędzie się w czwartek.
 - Nie sposób prorokować, jakie zajmiemy miejsce. Nowicka i Łęcka pokazały w turnieju indywidualnym, że są w dobrej dyspozycji. Ja też zapewniam, że mimo tamtej słabości, jestem w dobrej formie. Najlepsze będą chyba Koreanki. O innych zespołach trudno mi cokolwiek powiedzieć. Indywidualnie było sporo niespodzianek, na przykład Turczynka Natalia Nasaridze, medalistka mistrzostw świata i Europy, odpadła już w pierwszej rundzie z zawodniczką z RPA Kirstin Lewis. Każdy scenariusz jest możliwy, ale my tanio skóry nie sprzedamy.
 Na odpoczynek przed wyjazdem pozostanie piątek. - Może się jeszcze wybierzemy coś zobaczyć w okolicy. Byłyśmy już w Sydney na rekonesansie, wtedy był czas na zwiedzanie najważniejszych miejsc miasta. Najbardziej jednak podobało mi się to, co jest poza Sydney, czyli Blue Mountains oraz leżące pośród nich miasto Katoomba - mówi Bulwa.
 Najbardziej charakterystycznym elementem położonych godzinę jazdy od Sydney Blue Mountains są trzy szczyty, zwane Three Sisters (Trzy Siostry). Oby ich kamienny spokój udzielił się w czwartek trzem naszym łuczniczkom.

 Więcej informacji na stronach

KRZYSZTOF KAWA, SYDNEY

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie