Pierwsze straty Świtu

Redakcja
Świt Krzeszowice - MKS Trzebinia Siersza 0-2 (0-1) 0-1 Wolak 10, 0-2 Ciepichał 69. Sędziował: Wojciech Popow Kraków. Żółte kartki: Piątek, Bogusz - Piórko, Mrozek, Witek. Widzów 1000

Grupa zachodnia

Świt Krzeszowice - MKS Trzebinia Siersza 0-2 (0-1)

 0-1 Wolak 10, 0-2 Ciepichał 69. Sędziował: Wojciech Popow Kraków. Żółte kartki: Piątek, Bogusz - Piórko, Mrozek, Witek. Widzów 1000
 Świt: Grzybek 5 - Giszka 4 Piątek 4 (61 Łuszczek), Jawień 4, M. Giza 6 - Jaworski 4, P. Giza 5, Durzyński 6, Chlipała 5 (68 Funek) - Szumiec 3 (46 Krzyściak 4), Bogusz4
 Trzebinia: Dębski 6 - Piórko 6, Witek 6, Mrozek 7, Klimek 5 - Ziach 5, Stojewski 7, Kasprzyk 7, Wolak 7 - Moskal 6 (85 Jędrzejczyk), Lasek 5 (64 Ciepichał 5)
 Gorzką pigułkę musieli przełknąć kibice Świtu. Uważana za jednego z faworytów rozgrywek miejscowa jedenastka, w meczu na szcycie IV ligi okazała się wyraźnie gorsza od niedocenianej wcześniej drużyny z Trzebini.
 Oba zespoły przystąpiły do gry z mocnym postanowieniem zwycięstwa. Krzeszowiczanie częściej posiadali piłkę, a jednak w 10 minucie po stracie futbolówki przez Chlipałę to Moskal podał do Wolaka a ten płaskim strzałem po raz pierwszy w tym sezonie zmusił do kapitulacji bramkarza Świtu. Bramka na tyle zaskoczyła i zdeprymowała miejscowych, iż przez następne kilka minut nie potrafili przeprowadzić żadnej składnej akcji. Ich ataki były rwane, nerwowe, brakowało im dynamiki i pomysłu na rozmontowanie dobrze grającej obrony przyjezdnych. Wreszcie w 20 minucie Durzyński uderzył sprzed pola karnego i gdy wydawało się, że piłka nieuchronnie zmierza do siatki, z linii bramkowej wybił ją świetnie ustawiony Piórko. W pierwszej połowie jeszcze tylko Jawień sprawdził czujność Dębskiego strzałem z dalszej odległości i na tym skończyłyby się emocje, gdyby nie faul Mrozka, który w starciu z Boguszem rozbił mu ręką nos bez żadnej reakcji ze strony sędziego. Zresztą prowadzący bardzo niepewnie zawody Wojciech Popow swoimi decyzjami doprowadził do złośliwej gry. Mnożyły się kuksańce a w 67 minucie Piątek sfaulował a potem "przespacerował" się po plecach Stojewskiego w efekcie otrzymując jedynie żółtą kartkę. W 70 min, wprowadzony niewiele wcześniej na boisko, Ciepichał przeprowadził solową akcję i strzałem nie do obrony ustalił wynik. Kilka minut potem ten sam zawodnik mógł zdobyć kolejną bramkę lecz jego uderzenie we wspaniałym stylu obronił Grzybek. W końcówce do odrabiania strat przystąpili miejscowi a przed szansą zmiany niekorzystnego wyniku stanęli Piotr Giza strzelając z 25 metrów w poprzeczkę a później Bogusz, po którego uderzeniu piłka trafiła w słupek. Po zwycięskim meczu z sztani gości długo jeszcze dochodziły chóralne śpiewy.

(PAW)

Przez 74 minuty w dziesięciu

Kalwarianka - Wieczysta Kraków 0-2 (0-2)

 0-1 Ćwiękała 3 min (samobójcza), 0-2 Liszka 34 min. Sędziował Robert Smok z Libiąża. Czerwona kartka - Kaczmarczyk (16 min, za faul na Liszce). Żółte kartki: Michulec - Liszka. T. Surowiec.
 Kalwarianka: Kościelnik 5 - Bartoszek 5, Kaczmarczyk 0, Ćwiękała 4, J. Kozik 5 - Sałach 5, Michulec 6, Pilch 4, Mazuga 4 - R. Kozik 5, Niewidok 4.
 Wieczysta: Szewczyk 6 - Małota 5, Ścigalski 6, Morawiec 5 - Zając 6 (71 Kwiatkowski), A. Cybulski 5 (66 Dąbrowski), Semper 7, Nowak 6, Pać 5 - Liszka 4 (46 Szczerba 3), Cewicki 3 (46 T. Surowiec 3).
 Już w 3 min, obrońca gospodarzy Mateusz Ćwiękała, mocno naciskany przez Marcina Zająca, tak niefortunnie odbił piłkę kolanem, że wpadła do siatki obok zupełnie zaskoczonego bramkarza Sławomira Kościelnika. Do zamieszania na polu karnym doszło po mocnym dośrodkowaniu Bartłomieja Nowaka.
 A, że nieszczęścia chodzą czasami parami, od 16 minuty Kalwarianka musiała grać w dziesiątkę. Czerwoną kartką został bowiem ukarany Sebastian Kaczmarczyk. Nie zdołał opanować piłki, która podskoczyła na kępce trawy. Jego kiks wykorzystał Marcin Liszka. Przed sobą miał tylko Kościelnika. Kaczmarczyk złapał go jednak za koszulkę, uniemożliwiając zakończenie akcji i być może zdobycie gola.
 Osłabiona Kalwarianka mogła wyrównać w 20 min, gdy Mirosław Pilch zostawił kilka metrów za plecami Jacka Ścigalskiego, ale strzelił niecelnie.
 Mimo liczebnej przewagi, krakowianie zdobyli tylko jeszcze jedną bramkę. W 34 min, po dośrodkowaniu Zająca, Koścelnik krzyknął do kolegów "Moja!". Piąstkująć piłkę, trafił nią w głowę Liszkę. Dzięki temu napastnik Wieczystej znalazł się przed pustą bramkę i szansy oczywiście nie zmarnował. Goście skorzystali więc z dwóch prezentów rywali. Ich inne próby strzeleckie były nieudane. M.in. w 38 min Kościelnik nie dał się zaskoczyć Liszce, który znalazł się w dogodnej sytuacji po długim, prostopadłym podaniu Artura Cybulskiego. W odpowiedzi groźną kontrę przeprowadzili Filip Niewidok i Mirosław Pilch, ale ten posłał piłkę nad poprzeczką. W 42 min będący sam przed bramkarzem gospodarzy Mirosław Semper strzelił akurat w niego. Kościelnik popisał się refleksem w 44 i 45 min, po akcjach Sempera z Liszką i Tomasza Małoty z Zającem.
 Po przerwie, zawodnicy Wieczystej seryjnie marnowali znakomite okazje (Tomasz Surowiec w 51 i 64 min, Bartłomiej Szczerba w 58 min, Semper w 60 min, Pać w 75 min, czy Małota w 89 min). W 85 min Surowiec trafił w poprzeczkę.

(SAS)

Przed pracą w kopalni

Janina Libiąż - Alwernia 0-4 (0-1)

 0-1 Józkowicz 24, 0-2 Kuciel 55 (karny), 0-3 Józkowicz 78, 0-4 Józkowicz 87. Sędziował Leszek Solarz z Krakowa. Żółte kartki: Rożnawski - Kuźmiński, Józkowicz. Widzów 250.
 Janina: Szewczyk 7 - Kosowski 4, J. Chylaszek 2 (46 Cygan 2), Bielawa 3 (81 Dawid Chylaszek), Szumniak 3 - Rożnawski 4, Kos 4, Lickiewicz 3, Łysak 3 - Mazurkiewicz 3, M. Grabowski 3.
 Alwernia: Frączek 6 - Dukała 6, Kuciel 7, Sęk 6, Strączek 6 - Folga 6, Przepiórka 6, Jojko 7 (85 Ficek), Kuźmiński 7 - Guzik 5 (57 Gościniak, 79 Balonek), Józkowicz 9.
 Piłkarze Janiny nie zdobyli jeszcze punktu w czwartoligowych bojach i wszystko wskazuje na to, że sytuacja w najbliższej przyszłości nie zmieni się. W poniedziałek kilku piłkarzy (Szewczyk, Kosowski, Kos, Rożnawski, Łysak, Mazurkiewicz, Jan Chylaszek) będzie musiało podjąć pracę w kopalni "Janina", co z pewnością zakłóci cykl treningowy zespołu.
 - Mamy w składzie kilku piłkarzy, którzy powinni jeszcze występować w lidze juniorów - mówił po meczu II trener Janiny Jan Chylaszek.
 Już w 2 minucie Przepiórka po raz pierwszy sprawdził czujność Szewczyka, który obronił "główkę" rywala z 6 metrów. Później kolejno strzelali Kuciel i Guzik, ale bez efektu bramkowego. Wreszcie w 24 minucie crossowym Sęk podał do Józkowicza, który celną "główką" dopełnił formalności. Józkowicz nie tylko strzelał, ale potrafił także wypracować sytuacje kolegom. To właśnie po faulu na nim sędzia przyznał gościom karnego, którego pewnie wykorzystał Kuciel. Później pan Marcin sfinalizował jeszcze akcje Kuźmińskiego i Przepiórki.

(ZAB)

Gdyby zabrakło Węgla

Skawinka - Zasole Unia Oświęcim 2-0 (0-0)

 1-0 Węgiel 74, 2-0 Węgiel 78. Sędziował Janusz Honkowicz z Gorlic. Żółte kartki: Radziszewski - Piotr Maciesza, Sibik, Adamczyk. Widzów 500.
 Skawinka: Barcik 6 - Rapacz 5, Orzechowski 6, Jezioro 5, Czekaj 4 - Kmieć 6 (80 Łężniak), Wach 4 (66 Wojtasik 4), Skowronek 5, Węgiel 8 - Woźniak 4 (46 Mamczur 4), Radziszewski 5 (77 Krok).
 Unia: Jarosz 5 - Paweł Maciesza 5, Piotr Maciesza 5, Wojtulewicz 5 - Sibik 4, Pękala 4 (71 M. Jończyk), Cienkosz 5 (81 Majcherski), Janeczko 5, Jasek 4 - Mańka 4 (50 Adamczyk), Rymek 4 (79 B. Jończyk)
 Skawince bardzo trudno gra się bez napastnika Sławomira Ziarkowskiego, który wciąż ma gipsowy opatrunek na nodze, po meczu w Sieprawiu sprzed kilku tygodni. W sobotę gospodarze frontalnie atakowali ledwie przez 20 minut. Gdy jednak zorientowali się, że w polu karnym gości nie da się rozegrać piłki, gdyż niemal wszyscy zawodnicy z Oświęcimia grali w defensywie bardzo konsekwentnie, gra się wyrównała. W środku pola wprawdzie dominowali skawinianie, lecz nie potrafili skonstruować groźnej akcji. Dopiero w 32 min uderzył z 18 metrów Skowronek, lecz Rafał Jarosz pewnie obronił. Goście w całym meczu przeprowadzili właściwie tylko jeden naprawdę groźny atak. W 35 min Patryk Cienkosz zagrał do Patryka Mańki, ten natychmiast przedłużył do Adama Janeczki, który był sam na sam z Barcikiem. Bramkarz wyszedł jednak zwycięsko z tego pojedynku. Tuż przed przerwą dwa razy groźnie uderzył z daleka Tomasz Orzechowski. W 43 min trafił z 25 metrów w poprzeczkę, zaś dwie minuty później piłka przeleciała tuż obok górnego rogu.
 Po przerwie wciąż grano głównie w środku boiska. Dopiero wejście Mariusza Wojtasika ożywiło gospodarzy. Wojtasik też w 74 min rozsądnie wycofał piłkę do Marka Węgla, ten niczym Kazimierz Deyna w meczu z Włochami w 1974 r. uderzył mocno zewnętrzną częścią stopy. Piłka, lecąc jeszcze za słupek, minęła interweniującego tuż przed bramką Jarosza, po czym skręciła i wpadła do siatki. Po czterech minutach strzelec gola dostał futbolówkę po szybkiej akcji Michała Jeziory i Mirosława Kmiecia. Spokojnie popatrzył na wychodzącego Jarosza i lekkim lobem ustalił wynik. Defensywna taktyka gości nie przyniosła więc sukcesu, lecz gospodarze sukces zawdzięczają przede wszystkim doświadczeniu i umiejętnościom Marka Węgla.

(KG)

Samotny Harańczyk

Górnik Brzeszcze - Clepardia Kraków 1-1 (1-0)

 1-0 Borowczyk (25), 1-1 Mazur (59). Sędziował: Bogusław Górnik z Bukowiny Tatrzańskiej. Żółte kartki: Dziadzio - Mazur, Frankowski. Widzów 250.
 Górnik: Surzyn 4 - Zarzycki 5, Kozieł 5, Dziadzio 5, Żmuda 5 (69 Błotko 6) - Brańka 3 (63 Sporysz 4), Jawor 6, Bartuś 6, Zajdler 6 (69 Hnatyszyn 3) - Harańczyk 7, Borowczyk 6.
 Clepardia: Augustyn 5 - Sikora 5, A. Brussman 7, D. Brussman 5, Czernichowski 5 - Mazur 6, Gurbiel 6, Stefańczyk 5 (69 Pasterczyk 5), Szczepaniak 6 (89 Baran) - Kopeć 5 (54 Przeginiak 2), Frankowski 6 (62 Bojko 3).
 Ostro rozpoczęli gospodarze. W 12 min pięknie uderzył z 16 metrów lewą nogą Bartuś, jednak Augustyn obronił. W 25 min Harańczyk wyłożył piłkę nadbiegającemu z prawej strony Borowczykowi, który strzałem z 13 m w bliższy róg posłał ją do siatki. Po tym golu brzeszczanie cofnęli się do obrony, Clepardia natomiast za wszelką cenę starała się wyrównać. W 43 min z 16 metrów, z woleja uderzył Kopeć, lecz piłka przeszła metr obok słupka. Minutę później okazję miał Artur Brussman. Surzynowi udało się jednak zdjąć piłkę z głowy krakowskiego obrońcy.
 Po przerwie okazji nie wykorzystali m.in. Stefańczyk i Gurbiel. Surzyna pokonał dopiero Mazur w 59 min mocnym, ale sygnalizowanym strzałem z ok. 25 m.
 Po wyrównaniu zarówno goście, jak i gospodarze zaczęli grać ofensywnie. Dwukrotnie, w 72 i 74 min przed szansą na zdobycie bramki dla Clepardii stał Szczepaniak, z kolei stuprocentowej okazji dla Górnika nie wykorzystał Harańczyk, który też kilkakrotnue wyprowadzał znakomite akcje, jednak wyraźnie w zespole Brzeszcz brakowało dorównującego mu napastnika. Piłka minimalnie minęła spojenie słupka i poprzeczki po główce Bartusia. W ostatniej minucie Sporysz z 22 metrów trafił w poprzeczkę.

(PIM)

Jak Dawid z... kolegami

Kabel Kraków - Wisła II Kraków 1-1 (0-0)

 1-0 Muniak 49, 1-1 Mrowiec 85. Sędziował Witold Norek z Krakowa. Żółte kartki: Koźmik, Zalas - Paluszek, Kuzera. Widzów 100.
 Kabel: Bułka 8 - Zalas 5, Koźmik 6, Pląder 5 - Kubla 5, Szewczyk 5, Jelonek 5, Kędziak 5 (66 Suska), Kapusta 5 - Muniak 6, Bała 5 (76 Zdanowski).
 Wisła II: Krzywda 5 - Kuzera 4, R. Mazur 6, Wisio 5 - Żurek 6, Wisła 6, Huzejko 6, Marzec 5 - Pytel 4 (76 Tworek), Mrowiec 6, Paluszek 5.
 Dawid Bułka jeszcze 15 sierpnia grał w rezerwie Wisły przeciw Fablokowi Chrzanów. Za kilka dni występował już w Kablu, gdzie został wypożyczony. Utalentowany bramkarz był bohaterem sobotniego spotkania...
 Na stadionie przy ul. Wielickiej stanowiącym własność Telefoniki wszystko zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami - od ataków "gości". W 9 min Żurek strzelił nad poprzeczką, w 20 min, po akcji Huzejki i Żurka, w piłkę nie trafił Pląder i Marzec z 11 metrów minimalnie chybił, po minucie Huzejko podał do Żurka, ten zacentrował, Paluszek wyprzedził Zalasa, lecz "główkował" za wysoko. Kabel, którego piłkarze niedawno wznowili dopiero regularne treningi, w tym czasie z rzadka kontratakował. I tylko spiker - Paweł Tarnowski - wierzył w szanse tej drużyny.
 W 32 min Koźmik w walce o piłkę zaatakował Paluszka i sędzia przyznał gościom "jedenastkę". Kamil Kuzera strzelił po ziemi w lewy róg, lecz Bułka złapał piłkę. Od tego momentu obrona gospodarzy, z bramkarzem na czele, grała praktycznie bezbłędnie. Kabel śmielej też zaatakował. W 36 min po centrze Kubli Jelonek minimalnie chybił.
 W 4 minucie po przerwie Maciej Bała dokładnie podał do biegnącego w stronę bramki Zbigniewa Muniaka, a ten z 20 metrów uderzył precyzyjnie, tuż przy słupku. Łukasz Krzywda minimalnie spóźnił interwencję i gospodarze prowadzili 1-0. W 59 min Bułka efektownie obronił strzał Dawida Wisły w górny róg bramki, a w rewanżu Muniak dokładnie podał do Bały. Ten drugi, będąc sam na sam z bramkarzem, nie wytrzymał jednak nerwowo i Krzywda wybił nogą jego niedokładny strzał.
 W 79 min, po uderzeniu Dawida Wisły piłka odbiła się od obrońcy i zmieniła kierunek, lecz i wtedy wpadła w ręce Bułki. Goście wyrównali dopiero 5 minut przed końcem, gdy Żurek zacentrował z rzutu wolnego, a nie pilnowany Mrowiec główkował z 6 metrów.

(KG)

Pomogła reprymenda

Garbarz Zembrzyce - Fablok Chrzanów 3-0 (0-0)

 1-0 Daniel 54, 2-0 Daniel 61, 3-0 Błasiak 80. Sędziował Mariusz Wrażeń z Gorlic. Żółte kartki: Wojtaszczyk, Frączek, Klimek - Wójcik, Dąbek. Czerwona kartka Dąbek (druga żółta 60 min). Widzów ok. 350.
 Garbarz: Marszałek 6 - Sibik 4 (68 Wojtaszczyk 2), Barcik 7, Żak 6 - Kawczak 7, Daniel 8, Raczek 6, Głuc 5 (81 Stypuła), Jończyk 7 - Klimek 6, Frączek 6 (79 Błasiak 2).
 Fablok: Gielarowski 5 - Dąbek 0, Oczkowski 4, Antonik 4 - Wójcik 4, Pokojski 5, Borowy 4, Broniek 4, Feluś 4 - Burliga 5 (71 Matyaszkiewicz 1), Kobyliński 4 (80 Żmuda).
 Zmiana szkoleniowca niewiele zmieniła w grze Fabloku. Fakt, że chrzanowianie trafili na dobrze dysponowanych rywali, szczególnie Daniela. Piłkarz pozyskany przed sezonem z Kalwarianki znalazł wspólny język z kolegami. W pierwszej połowie dwie jego akcje z Frączkiem omal nie przyniosły gola gospodarzom.
 W tej części gry bliżsi zdobycia gola byli jednak goście, szczególnie Borowy. Najpierw Marszałek w 26 min źle wybił piłkę, Borowy przejął ją 17 metrów od bramki i strzelił obok słupka. Pomocnik Fabloku po raz drugi stanął przed szansą w 40 min, ale zamiast strzelać podawał do Burligi. Ten drugi również miał w pierwszej połowie bramkową okazję. O brak skuteczności przede wszystkim miał po meczu pretensje do swoich podopiecznych trener Lucjan Zieliński.
 Reprymenda Eugeniusza Fornalczyka sprawiła, że Garbarz po zmianie stron zaatakował zdecydowanie. W 49 min Klimek po centrze Kawczaka był 7 metrów od bramki i mając przed sobą tylko Gielarowskiego, spudłował. Chwilę później Daniel po dośrodkowaniu Jończyka, które główką przedłużył Klimek ze spokojem przerzucił piłkę nad bramkarzem. Napór gospodarzy nie słabł. Szansę na podwyższenie wyniku miał Frączek w 58 min, ale strzelił zbyt lekko. Dwie minuty później znów Frączek uwolnił się spod opieki obrońców i Dąbek próbując ratować sytuację, sfaulował go z tyłu. Sędzia natychmiast sięgnął po żółty kartonik, a że Dąbek zobaczył go w tym meczu po raz drugi, musiał opuścić boisko. Z rzutu wolnego Daniel ładnym strzałem obok muru pokonał po raz drugi Gielarowskiego. Osłabieni goście spasowali i poza strzałami z dystansu nie byli w stanie zagrozić Marszałkowi, natomiast Garbarz przewagę w tym spotkaniu potwierdził trzecim golem Błasiaka.

(BK)

Co dalej?

Karpaty Siepraw - WawelKraków 0-1 (0-1)

 0-1 Daniel 37. Sędziował Robert Włodarczyk z Krakowa. Żółte kartki: Olipra, B. Szablowski - Romiszewski, Szwajca, Mielec, Pater. Widzów 120.
 Karpaty: Szuba 4 - Wyroba 4, Turcza 6, B. Szablowski 3 - Włodarczyk 4 (72 Kantor), Kleczyński 3 (46 Wójtowicz 3), T. Szablowski 4, Rączka 5, Siatka 2 (46 Kaczmarczyk 3) - Płatek 4, Olipra 3.
 Wawel: Biernacki 5 - Kossak 5, Szwajca 5, Romiszewski 4 - Pater 5, Wołowicz 5, Głogowski 4, Nosek 4 (84 Hamowski), Mielec 4 - Daniel 6 (89 Wolfinger), Rusin (24 Marszałek 5).
 Kiedy w 37 sekundzie gry Janusz Olipra, po zagraniu Turczy z wolnego uderzył tuż pod poprzeczkę i Rafał Biernacki końcami palców wyrzucił piłkę za bramkę, kibice miejscowych mieli prawo oczekiwać korzystnego wyniku. A jednak Karpaty, drugi raz z rzędu, przegrały na własnym boisku. Już w 10 min Artur Daniel uderzył tuż nad poprzecką, a po kolejnych 6 minutach Arkadiusz Wołowicz z rzutu wolnego również minimalnie chybił. Jeszcze w 18 min Krzysztof Włodarczyk groźnie zacentrował, lecz Biernacki pewnie złapał piłkę. W 32 min Wołowicz zaryzykował strzał z ponad 30 metrów. lecz nie sprawił żadnego kłopotu Markowi Szubie. Decydująca dla losów gry była 37 min. Wołowicz dośrodkował z rzutu wolnego, a niepilnowany Daniel uderzył piłkę głową. Szuba zareagował za późno i Wawel objął prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli uderzeniami: Rączki i Noska, ktore minimalnie chybiły. lecz w ostatniej minucie tej częśći gry Pater strzelił mocno i Szuba wypuścił pilkę z rąk, lecz zdołał ją złapać zanim w pobliżu zjawili sie rywale
 Trener Włodzimierz Kwiatkowski zmienił w przerwie dwóch piłkarzy lecz nie miało to żadnego wpływu na postawę miejscowych. Piłkarze Wawelu dominowali na boisku, ale i oni nie mogli wypracować sytuacji strzeleckich. Natomiast po drugiej stronie boiska w 56 min Pater uderzył głową, lecz Szuba sprostał zadaniu, a w 75 min strzał Głogowskiego zablokował Turcza, a po kolejnych 4 minutacxh Pater zagrał do Mielca, który nie trafił w bramkę. Ostatnią szansę na wyrównanie piłkarze Karpat stracili w 83 min, gdy po akcji Piotra Kantora Wojciech Rączka trafił w poprzeczkę.
 Po meczu sieprawcy działacze zastanawiali się nad sposobami uzdrowienia sytuacji w klubie.

(KG)

 Pauzowała Garbarnia Kraków

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie