Pierwsze u siebie

PAN
Grupa I

Rajsko - Grzegórzecki 3-1 (1-0)

1-0 Wróbel 28, 2-0 Wróbel 64, 3-0 P. Wrona 76, 3-1 Bieniek 84.

Sędziował Mateusz Bartecki. Żwidzów 100.

Rajsko: Ćwik - Przebinda, Czarnecki, Łakomski, Trojanowski, Góra, Wesołowski (85 W. Wrona), Kaczmarczyk, Ładyga (70 Struk), Wróbel, P. Wrona.

Grzegórzecki: Król - Łada, Kubiszewski, Galicki (75 Zalewski), Żurawiecki, Śmiłek, Konieczny, Rybak, Michalik (81 Król), Bieniek, Kracoń.

   W Rajsku spotkały się sąsiadujące ze sobą w tabeli zespoły rywalizujące o utrzymanie. Na boisku zdecydowanie lepsi okazali się gospodarze, którzy dominowali przez całe 90 minut. Od początku na bramkę strzeżoną przez Króla sunął atak za atakiem świetnie w tym dniu dysponowanych miejscowych. W 8 min po rzucie rożnym minimalnie przestrzelił głową Przebinda, kilka minut później taki sam błąd przytrafił się Czarneckiemu. W 20 min rajdem przez pół boiska popisał się Wróbel, ale piłka po jego uderzeniu w sytuacji sam na sam trafiła w spojenie słupka z poprzeczką.
   Chwilę później ten sam zawodnik plasowanym strzałem z 16 metrów pokonał Króla. W 31 min P. Wrona po przedryblowaniu całej obrony gości podciął piłkę nad wybiegającym Królem, jednak ta nieznacznie minęła słupek. W 40 min Grzegórzecki po raz pierwszy zagroził, ale Bieniek w nieprawdopodobny sposób nie potrafił umieścić piłki z dwóch metrów w opuszczonej już przez Ćwika bramce. Po przerwie w dalszym ciągu stroną dominującą byli gospodarze. W 56 min po solowej akcji rozgrywający świetną partię Wróbel trafił w słupek. Kilka minut później dopisało mu szczęście i strzałem z 10 metrów podwyższył rezultat.
   W 76 min dwójkowa akcja Wróbla i P. Wrony zakończyła się trzecim golem dla Rajska. W 84 min po niepotrzebnym faulu Góry Bieniek z rzutu karnego strzelił honorową bramkę dla krakowian. Jeszcze tylko minimalnie niecelny strzał oddał w końcówce Kaczmarczyk i kibice w Rajsku mogli świętować pierwszą w tej rundzie wygraną u siebie swoich ulubieńców.
   

Prądniczanka II Kraków - Tramwaj II Kraków 0-1 (0-1)

0-1 Dobosz 12.

Sędziowała Katarzyna Duczyńska. Żółta kartka: R. Miśtal. Widzów 20.

Prądniczanka II: Szewczyk - Bugała, Gorczyca, Surówka, Książek - Kokoszyński, Wróblewski, Gajoch, Daszyński - Kowal (46 Pławiak), Cygan.

Tramwaj II: R. Miśtal - Janosik (62 Marzec), Machaczka, T. Miśtal, Janus - Wrzodek, Gaweł, Dobosz, Witek (46 Laszczyk) - Witoń (76 Kwiecień), Mitka.

   Rezerwa Tramwaju, pomimo iż awans zapewniła sobie już tydzień temu, nie zwalnia tempa, tym razem podopieczni Łukasza Hermaniuka wygrali wyjazdowy mecz z drugą drużyną Prądniczanki prowadzoną przez najlepszego snajpera pierwszej drużyny - Radosława Kolańskiego.
   Lider tabeli poza pierwszym kwadransem gry nie zachwycił, ale szybko zdobyta bramka wydatnie pomogła mu w zdobyciu kompletu punktów. Pierwsze minuty meczu to zdecydowana przewaga gości. Napór lidera tabeli trwał jednak zaledwie kilkanaście minut, co jednak bardzo istotne, okraszony został on bramką, jak się później okazało jedyną w meczu. W 12 min Dobosz przyjął piłkę na 25 metrze, zamarkował dośrodkowanie na długi słupek do Mitki, a sam zdecydował się na kapitalne uderzenie z lewej nogi w krótki róg bramki, czym zupełnie zaskoczył Szewczyka. Po zdobyciu bramki piłkarze Łukasza Hermaniuka już z mniejszym impetem atakowali rywala, który z minuty na minutę niwelował przewagę Tramwaju II. W końcowych fragmentach pierwszej połowy gospodarzom udało się przejąć inicjatywę na boisku, w efekcie w 40 min poważnie zakotłowało się w polu karnym R. Miśtala, który na grząskim polu karnym niepewnie interweniował, po sporym zamieszaniu piłkę poza pole karne wyekspediował Janus. Był to jak się okazało akcent zapowiadający sporą przewagę Prądniczanki II w drugiej części gry.
   W drugiej odsłonie piłkarze Tramwaju II dali się zepchnąć przeciwnikowi do defensywy, jednak gracze Radosława Kolańskiego dużej przewagi optycznej nie potrafili zamienić na sytuacje strzeleckie. Lider tabeli ograniczał się jedynie do chaotycznego wyprowadzania akcji, które jednak szybko przerywali Książek wraz z Gorczycą. Druga połowa meczu nie była widowiskiem porywającym, Tramwaj bronił jednobramkowej zaliczki, a Prądniczanka II za wszelką cenę próbowała przebić się przez dość szczelną defensywę rywala, w końcowym efekcie decydując się na strzały z dystansu, te jednak nie siały żadnego poważnego zagrożenia pod bramką R. Miśtala. Im bliżej końca meczu, tym jednak goście coraz częściej próbowali wyprowadzać kontrataki, kilka z nich mogło nawet spowodować nieco zamieszania pod bramką Szewczyka, ale za każdym razem brakowało tego ostatniego podania. Spośród nielicznych okazji przyjezdnych najdogodniejszą stworzył sobie Kwiecień, który wbiegł między dwóch obrońców na 16 metrze, ale strzelił mocno wprost w bramkarza. Końcowe fragmenty gry to walka w dość ekstremalnych warunkach atmosferycznych, nad boiskiem bowiem rozszalała się wichura i ulewa, która mocno utrudniła poczynania zwłaszcza przyjezdnym, którym przez kilka minut przyszło wyprowadzać akcje pod wiatr. Obie krakowskie ekipy podzieliły się w tym sezonie łupami, Prądniczanka ograła Tramwaj w piątej lidze, w klasie B jest na odwrót.
   

Dragon Szczyglice - Potok Więckowice 2-1 (1-1)

1-0 Machnik 27, 1-1 Węgiel 36, 2-1 Kwoka 78. Widzów 150.

Dragon: T. Marchewczyk - Zachara, Sas, P. Zieliński, Kwoka, Kańka (75 P. Marchewczyk), Dyrek, Machnik, Kmiecik (70 Dźwierzyński), Marona, Cymer (46 Celarski).

Potok: Piszczek - Mora, Szczepański, Kapelan, Nęcka, Dziedzic, Węgiel, Skwarczyński, Kurdziel, Mikulec, Bartuś (70 Drewniak).

   Derby gminy Zabierzów tradycyjnie było zacięte, nie brakowało w nim walki i emocji. Mecz zaś nie stał na imponującym poziomie, wręcz był słaby, choć zawsze gdy obie strony walczą, przyjemnie jest patrzeć na zawody, nawet pomimo marności przeprowadzanych ataków.
   Gospodarze objęli prowadzenie po centrze Kwoki i strzale głową Machnika, który przelobował Piszczka. Inicjatywę przejęli goście i po rozegraniu rzutu rożnego weteran Węgiel strzałem w krótki róg doprowadził do remisu. Gra zrobiła się brutalna, obie strony miały pretensje do sędziego, który karał piłkarzy żółtymi kartonikami. Druga połowa rozpoczęła się od ataków gości, którzy jednak nie stwarzali groźnych sytuacji, niemniej inicjatywa była właśnie po ich stronie. Ozdobą zawodów był gol Kwoki, który wyprowadził piłkę z obrony, minął czterech zawodników i uderzył z 20 metrów, zmuszając Piszczka do kapitulacji. Gospodarze mogli wygrać w wyższych rozmiarach, jednak po uderzeniu z woleja Marony piłka odbiła się od słupka. Końcówka meczu była nerwowa, Dragon chciał utrzymać prowadzenie, goście doprowadzić do remisu, a z zadania lepiej wywiązali się ci pierwsi. (PAN)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie