Pijany dróżnik w Bochni

PK
Tym razem nie doszło do tragedii, bo o podejrzanym dróżniku powiadomił policję kierowca autobusu, widzący, że ruch rogatek nie odpowiada kolorom sygnalizacji świetlnej… Jak się okazało, 45-letni mężczyzna był całkowicie pijany. We krwi miał ponad 4 promile alkoholu. Dla wielu osób taka dawka byłaby niebezpieczna dla życia. Pracownik PKP został zatrzymany w areszcie. Początkowo zarzucano mu sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy komunikacyjnej. Potem złagodzono jednak kwalifikację prawną czynu. Dróżnikowi grozi teraz od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Ponieważ do wczorajszego wieczora sprawca jeszcze całkowicie nie wytrzeźwiał, policja go nie przesłuchała ani nie został mu przedstawiony zarzut popełnienia przestępstwa.

Nietrzeźwy dróżnik wykonywał swoje obowiązki na przejeździe kolejowym w Bochni. I to akurat w dniu, w którym minęła trzecia rocznica śmierci Janusza Kuliga, po tym jak dróżniczka nie opuściła szlabanu w niedalekiej Rzezawie.

Przypomnijmy, że na przejeździe w Rzezawie, gdzie zginął Janusz Kulig, nie ma już ani dróżnika, ani budki zasłaniającej kierowcom widok na tory. Działa za to kosztujący ponad 1 mln zł system samoczynnej sygnalizacji przejazdowej. Są to sygnały świetlne i dźwiękowe sterowane mikroprocesorami zbierającymi dane z czujników, które zainstalowano na torach, oraz tarcze ostrzegawcze, które sygnalizują maszyniście, czy przejazd został zamknięty. (PK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie