Piłka nożna - Limanowa. Orkan Szczyrzyc czeka na wznowienie ligi

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Trener Wojciech Tajduś od rundy wiosennej będzie prowadził Orkan Szczyrzyc
Trener Wojciech Tajduś od rundy wiosennej będzie prowadził Orkan Szczyrzyc Fot. screen YouTube Dariusz Grochal archiwum
Trzej nasi przedstawiciele na boiskach czwartej ligi grupy małopolskiej wschodniej – MKS Limanovia, Sokół Słopnice oraz Orkan Szczyrzyc, czekają na dalsze decyzje Rządu dotyczące luzowania obostrzeń. Obecny lockdown potrwa do niedzieli 18 kwietnia i nasuwa się pytanie, co dalej ze sportem amatorskim (zawodowy odbywa się normalnie wedle wcześniejszych terminarzy – przyp. red.). AKTUALIZACJA: Od najbliższego poniedziałku 19 kwietnia sport amatorski na świeżym powietrzu wraca do łask.

Przypomnijmy, że w czwartoligowej tabeli w grupie wschodniej Limanovia dowodzona przez trenera Piotra Kapustę zajmuje piąte miejsce (34 punkty na koncie, bilans bramkowy 36 do 11, 4 punkty straty do lidera - przyp. red.); Sokół Słopnice, którego po trenerze Wojciechu Tajdusiu przejął Dawid Suder jako beniaminek plasuje się na siódmej pozycji, co można uznać za fantastyczny wynik (29 pkt, 44 do 27, 9 pkt); zaś Orkan Szczyrzyc prowadzony przez wspomnianego trenera Tajdusia jest dwunasty i ma w swoim dorobku 18 punktów, legitymuje się bilansem bramkowym wynoszącym 22 do 28 trafień oraz traci 20 „oczek” do prowadzącego Lubania Maniowy.

Rozmawiamy z opiekunem piłkarzy ze Szczyrzyca, Wojciechem Tajdusiem. M.in. o trwającym lockdownie na niższych poziomach rozgrywek, oczekiwaniu na kolejne decyzje płynące z Rządu, odejściu z Sokoła Słopnice i zimowych transferach szczyrzycan. Jesienią Orkan pod wodzą Kordiana Wójsa wygrał pięć meczów, trzy zremisował i w ośmiu musiał uznać wyższość przeciwników. Co ciekawe Szczyrzycanie o wiele lepiej spisywali się na wyjazdach (cztery wygrane i po dwa remisy oraz przegrane) niż na własnym boisku (po jednej wygranej i remisie oraz aż sześć porażek).

Panie trenerze co słychać w Orkanie? (rozmowa odbyła się we wtorek 13 kwietnia)
- Zarówno u nas w Orkanie, jak zapewne w innych klubach jest troszeczkę niepewności dotyczącej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy…

Jak radzicie sobie z raz po raz przedłużanymi obostrzeniami?
- To bardzo trudny czas nie tylko dla Orkana, ale dla wszystkich zespołów występujących na co dzień na tym niższym szczeblu rozgrywkowym. Najgorsza jest oczywiście ta niepewność kiedy i czy w ogóle zainaugurujemy rundę wiosenną.

Liga miała wrócić do gry pod koniec marca. Zimą zapewne odliczaliście już dni do rozpoczęcia wiosennych zmagań. Nic jednak z tego nie wyszło. Pozostaje czekanie.
- Zimowe przygotowania same w sobie są już dość długie i każdy zawsze nastawia się czekając z utęsknieniem na rozpoczęcie ligi. Również trenerzy, tak starają się ułożyć sobie plan przygotowań, żeby od początku być w jak najlepszej formie fizycznej. W tym momencie pozostaje poczekać kiedy obecne obostrzenia dotyczące sportu zostaną wzniesione.

Jak w ogóle przyjęliście decyzję Rządu o wprowadzeniu lockdownu, w tym zamrożeniu sportu na szczeblu amatorskim?
- Okres pandemii jest takim czasem, gdzie nie na wszystko ma się wpływ. W środowisku piłkarskim zdania na ten temat są oczywiście mocno podzielone. My jako Orkan dostosujemy się decyzji władz Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, bo to nam pozostało. Tak jak powiedziałem wcześniej mamy nadzieję, że po 18 kwietnia nie będzie już żadnych większych przeciwwskazań do rozpoczęcia rywalizacji w czwartej lidze.

Wedle terminarza do zakończenia tegorocznej kampanii na czwartoligowym szczeblu pozostało trzynaście kolejek. Wierzy Pan w to, że uda się je wszystkie rozegrać?
- Zawsze trzeba myśleć pozytywnie. Niestety pewnie już w tym momencie nie unikniemy rozgrywania meczów ligowych w środku tygodnia. Może to stanowić problem dla większości drużyn, bo jednak każdy pracuje, ale chyba to jedyna możliwość dogrania wszystkich ligowych spotkań. Datą graniczną zakończenia sezonu jest 30 czerwca. Jeżeli obostrzenia zostałyby jednak przedłużone, wówczas bardzo mocno stopnieją możliwości zagrania wszystkich meczów i z tego co słyszałem możliwe byłoby dogranie tylko czterech brakujących spotkań do zakończenia sezonu zasadniczego. Sytuacja jest cały czas zmienna, więc na ten moment ciężko coś powiedzieć tak na 100 procent .

Plasujecie się aktualnie na dwunastym miejscu w ligowym zestawieniu. Czysto teoretycznie, gdyby teraz zdecydowano się na zakończenie sezonu, Orkan spokojnie by się utrzymał, a taki cel przedstawił przecież przed Panem zarząd klubu ze Szczyrzyca. Patrzy Pan na to w ten sposób?
- Niby tak, ale jednak utrzymanie w taki sposób nie dałoby nam dużej satysfakcji. Wiadomo, że sytuacja od ponad roku jest niecodzienna i nikt nigdy by nie przewidział takich „atrakcji”. Jednak nie po to wykonywaliśmy pracę na treningach, nie po to rozgrywaliśmy dużą ilość sparingów, żeby teraz mieć satysfakcję z utrzymania bez gry. Myślę, że sezon nie zostanie zakończony po rundzie jesiennej. Zagadką jest w tym momencie ile uda nam się zagrać kolejek w najbliższych miesiącach.

Co Pan takiego widział w klubie ze Szczyrzyca, że zimą zamienił Sokoła Słopnice na Orkan?
- Nie traktowałbym tego w takich kategoriach, że zamieniłem Słopnice na Szczyrzyc. Po prostu tak jak wspominałem, po dość długim okresie pracy w Słopnicach uznałem, że potrzeba nowych wyzwań dla mnie jak i dla drużyny, co jest normalną rzeczą w piłce nożnej. W Sokole spędziłem bardzo fajny czas, awansowaliśmy do czwartej ligi i w obecnym sezonie już po rundzie jesiennej zagwarantowaliśmy sobie udział w grupie mistrzowskiej, o której przed sezonem nikt nawet nie śnił. Darzę ten klub dużym sentymentem i szacunkiem, zdania nie zmienię. Po rezygnacji z Sokoła pojawiły się jakieś propozycje współpracy, wybrałem opcję Orkana i mam nadzieję że uda nam się wspólnymi siłami osiągnąć założony cel.

Zimą zdołaliście dokonać kilku transferów. Jest Pan z nich zadowolony?
- Po zakończeniu rundy jesiennej bieżącego sezonu włodarze klubu rozstali się z kilkoma zawodnikami. Po przyjściu do drużyny moim zadaniem było uzupełnienie kadry. Pozyskaliśmy kilku zawodników, którzy są bardzo ambitni i myślę, że będą realnym wzmocnieniem drużyny. Z ligi okręgowej przybyli do nas Dawid Antolak (Huragan Waksmund), Kacper Frydecki (Grębałowianka Kraków), Kacper Czernicki (Strzelec Frysztak), zaś z A –klasowego Płomienia Limanowa przyszedł Tomek Łątka, który już dużo wcześniej powinien dostać szansę gry w wyższej lidze. Ciekawym wzmocnieniem jest Tomek Kurek, który mieszka w okolicach Szczyrzyca, a w swoim CV ma udane występy w Hutniku Kraków (w rozgrywkach 2019/2020 nowy nabytek Orkana zanotował dziewięć meczów w trzeciej lidze, w tym cztery w wyjściowym składzie, zdobył jedną bramkę). W ostatnim czasie nękały go kontuzje i miał roczną przerwę w grze, ale to zawodnik, który na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i mam nadzieję, że odbuduje się u nas i spróbuje jeszcze gry w wyższej lidze, bo na to bezwzględnie zasługuje. Do treningów powrócił także doświadczony bramkarz Krzysztof Piwowarczyk, który nie występował przez rundę jesienną.

Gdyby liga została odmrożona po 18 kwietnia, to z kim rozegralibyście pierwszy tegoroczny mecz o punkty?
- Pierwszy mecz rozegramy na zawsze trudnym terenie w Kamionce Wielkiej ze Skalnikiem.

Czego Wam życzyć w tej obecnej, bardzo niewygodnej sytuacji?
- Myślę, że nam jak i wszystkim przedstawicielom piłki nożnej z naszego rejonu, po prostu tego powrotu do normalności.

Wideo

Materiał oryginalny: Piłka nożna - Limanowa. Orkan Szczyrzyc czeka na wznowienie ligi - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie