Piłka ręczna. Koniec pucharowej przygody na szczeblu centralnym dla MTS Chrzanów

  • Gazeta Krakowska

Jerzy Zaborski

MTS Chrzanów, na co dzień występujący na zapleczu ekstraklasy (grupa C), zakończył swoją przygodę na szczeblu centralnym Pucharu Polski. W 1/16 finału przegrał wyjazdowe spotkanie z drugoligową rezerwą Wisły Puławy, po rzutach karnych. W regulaminowym czasie był remis 30:30.
<strong>Karol Put</strong> był jednym z najbardziej eksploatowanych zawodników MTS Chrzanów w meczu 1/16 Pucharu Polski w Puławach przeciwko rezerwom Wisły.
 Fot. Jerzy Zaborski

Dla fanów chrzanowskiego szczypiorniaka jest to smutna wiadomość. MTS po raz pierwszy wystąpił w rozgrywkach centralnych Pucharu Polski, więc liczono, że w Chrzanowie zamelduje się ekstraklasowy zespół, co byłoby historycznym wydarzeniem.

Jednak MTS od początku pucharowych zmagań na szczeblu ogólnopolskim miał „pod górkę”. Nie było mu dane – tak jak przed rokiem było w przypadku SPR Tarnów – od razu po wygraniu rywalizacji w Małopolsce zmierzyć się z topowym zespołem w Polsce. Najpierw los przydzielił mu drugoligowy Brzeg, z którym chrzanowianie, w grudniu ubiegłego roku, poradzili sobie bez większych problemów.

Wszyscy liczyli, że po wyeliminowaniu Brzegu i zameldowaniu się w 1/16 finału, MTS musi zagrać wreszcie z ekstraklasową ekipą. Jak na złość, los przydzielił mu kolejnego drugoligowca, co skazywało chrzanowian na wyjazdową potyczkę. W pucharach gospodarzem meczu zawsze jest zespół występujący w niższej klasie rozgrywkowej. Być może wielu liczyło, że wyprawa do Puław będzie tylko formalnością. Tak się jednak nie stało. - Rezerwy ekstraklasowych ekip z reguły naszpikowane są młodzieżą, które za wszelką cenę chce się pokazać z jak najlepszej strony, żeby być w kręgu zainteresowań sztabu szkoleniowego pierwszego zespołu – wyjawia Marcin Dęsoł, prezes chrzanowskich szczypiornistów. - Poza tym, trzeba pamiętać, że młodzież potrafi być nieobliczalna. Jeśli pozwoli się jej rozegrać, może spłatać figla wyżej notowanej ekipie – prezes chrzanowian trafnie ocenił sytuację. Wszak młodzi puławianie wcześniej w pucharowej przygodzie wyeliminowali trzech pierwszoligowców, występujących z MTS w jednej grupie C, czyli AZS AWF Biała Podlaska, Zamość czy KSSPR Końskie. Chrzanowianie byli zatem czwartym „skalpem” rezerw Wisły.

Początek meczu w Puławach nie zapowiadał jednak porażki chrzanowian. Długo utrzymywali prowadzenie sześcioma bramkami. Taka przewaga często w piłce ręcznej pozwala „dowieźć” zwycięstwo do końcowej syreny. Jednak w drugiej połowie przewaga MTS zaczęła topnieć, aż rywale doprowadzili do remisu. - Zabrakło nam przede wszystkim zdrowia – uważa prezes Dęsoł. - Chłopcy pojechali do Puław bez pięciu zawodników stanowiących o obliczu zespołu, że wymienię Dawida i Marcina Skoczylasów, Michała Gasina, Janka Orlickiego i Przemysława Wierzbica. Skoro kadra zespołu była mocno okrojona, pozostali w grze wiodący zawodnicy byli mocno eksploatowani, jak choćby Michał Romian czy Karol Put. Brak sił to niedokładne rzuty, czy nie do końca przygotowane. Wiadomo, że jak rywal złapie wiatr w żagle, a zaliczka topnieje w zastraszającym tempie, w poczynania zawodników dodatkowo wkradła się nerwowość.

O wyniku przesądziły zatem rzuty karne, które lepiej wykonywali puławianie. Z kolei dla MTS są one jakimś fatum, bo po raz czwarty w historii przegrali mecz w takich okolicznościach.

Być może czynnikiem łagodzącym porażkę jest fakt, że chrzanowianie, mając w perspektywie pierwszy mecz ligowy dopiero 26 stycznia, dopiero na początku nowego roku rozpoczęli przygotowania do rundy rewanżowej, więc obecnie są w ciężkim fizycznym treningu, żeby z powodzeniem walczyć o ligowe punkty.

- Na pewno porażka w Puławach boli, skoro perspektywa walki we własnej hali z ekstraklasowym zespołem była na wyciągnięcie ręki, a pękła niczym bańka mydlana – analizuje prezes chrzanowian. - Na pewno konfrontacja przeciwko ekstraklasowej ekipie byłaby wydarzeniem nie tylko dla zawodników, ale także i fanów, a dla klubu okazją do podreperowania klubowych finansów. Nie muszę przypominać, że na każdym meczu ligowym w Chrzanowie frekwencja na trybunach jest duża, to pewnie w Pucharze Polski mecz obejrzałby nadkomplet publiczności. Cóż, nie ma co rozdzierać szat, tylko w spokoju przygotowywać się do premiery rundy rewanżowej w ligowych zmaganiach.

Po pierwszej rundzie chrzanowianie plasują się na 4. pozycji, a ich najbliższy rywal z Radzymina, zamyka stawkę, mając w dorobku tylko cztery punkty. Jednak prezes chrzanowian jest daleki od dopisywania sobie punktów w szatni. Zwraca uwagę na to, że ekipa z Radzymina w końcówce pierwszej rundy przegrywała mecze niewielką różnicą bramek. Poza tym, poznała już smak rywalizacji na zapleczu ekstraklasy, więc rywale wyciągną wnioski z pierwszych spotkań. W Radzyminie chrzanowianie wygrali 29:21.

DZIEJE SIĘ W SPORCIE - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3