Piórem walcząc

Redakcja
Mistrz z czytelnikiem Neapol 1996 Fot. Arturo Patten
Mistrz z czytelnikiem Neapol 1996 Fot. Arturo Patten
Na marginesie wydania pierwszego tomu "Dzieł zebranych" GUSTAWA HERLINGA-GRUDZIŃSKIEGO (WL) o różnych odcieniach młodości zabarwionej Twardowskim, Frydem i Żeromskim z drem ZDZISŁAWEM KUDELSKIM, historykiem literatury, rozmawia Marcin Wilk

Mistrz z czytelnikiem Neapol 1996 Fot. Arturo Patten

- O 19-letnim Gustawie Herlingu-Grudzińskim Maria Kuncewiczowa powiedziała tak: "bystry, sumienny i inteligentny". Miała rację?

- Dużo w tym trafnej obserwacji. Herling-Grudziński jako młody chłopak oraz gimnazjalista z pewnością był wyrazistą postacią. Warto tu przypomnieć, że pierwsze swoje próby literackie podejmował już w 1935 roku. Jako 17-latek ogłosił na przykład w formie dwugłosu krytyczny artykuł dotyczący sposobu nauczania humanistycznego. Myślę tu o "Rozmowie o nauce literatury polskiej". Razem ze szkolnym przyjacielem, Jurkiem Głowanią, napisali z kolei krytyczny artykuł o "Granicy" Zofii Nałkowskiej, który redakcja "Nowej Kuźni" nie wydrukowała ze względu na stopień jego trudności. Musiał być już wtedy bardzo ukształtowany.

- Był też zapewne więc wobec siebie autokrytyczny?

- Na pewno wiele od siebie wymagał. Dlatego tych pierwszych prób Herlinga-Grudzińskiego nie znamy. Na przykład nowela "Rozrachunek", którą wysłał do redakcji "Kuźni Młodych", została odrzucona. Kącik porad dla przyszłych adeptów literatury prowadził wówczas Jan Twardowski, już wybijający się poeta, przyszły ksiądz, który ocenił nowelkę Herlinga jako doskonałą konstrukcyjnie, ale banalną i słabą jeśli idzie o treść. Grudziński, rozgoryczony taką opinią prawdopodobnie zniszczył tekst.

- Kiedy zyskał świadomość własnego warsztatu?

- Tak naprawdę zainteresowania Herlinga-Grudzińskiego i jego wszechstronność szczególnie ujawniły się w latach studiów, kiedy trafił w 1937 roku do Warszawy. Stało się to wszystko, dodajmy, wbrew ojcu, który widział w Gustawie następcę mająteczku w Suchedniowie. Chciał więc, żeby przyszły autor "Innego świata", studiował na SGGW. Herling-Grudziński zaczął jednak polonistykę, co i tak trudne stosunki z ojcem tylko pogorszyło. Wtedy matka, z którą pisarz był bardzo mocno związany, już od pięciu lat nie żyła...

- Był zdolnym studentem?

- Na pewno od razu zabłysnął. I jako student, i jako działacz Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej, a nawet wiceprezes, w Kole Polonistów. Szybko też trafił przez kolegów do szkółki Ludwika Frydego. To było coś w rodzaju prywatnego seminarium, kilkunastoosobowego. Zdolni studenci wyłowieni przez Frydego zbierali się raz na jakiś czas i czytali rozmaite teksty - m.in. Brzozowskiego, Maritaine'a, kardynała Newmana, Crocego - a następnie dyskutowali. Kontakt z Frydem niewątpliwie wpłynął na młodego Gustawa, zaszczepił w młodym poloniście postawę wyznawstwa - jeśli są jakieś rzeczy istotne, to warto o nich pisać, nawet dobitnie i walczyć o nie piórem. Po latach Herling-Grudziński wielokrotnie wspominał, że Fryde był jego przyjacielem, mistrzem i nauczycielem.

- Czy poza sprzeciwem wobec ojca Herling-Grudziński często się buntował?

- Potrafił. Widać to było m.in. w jego stosunku do Frydego. Gdy w jakimś piśmie Fryde opublikował artykuł o nowej poezji, a Gustaw uznał, że tekst jest za mało bojowy, potrafił publicznie skrytykować swojego mistrza. Już jako 19-latek wchodził w polemiki z uznanymi, znacznie starszymi od siebie poetami i twórcami.
Warto tu wspomnieć, że w 1938 roku na łamach "Orki na Ugorze" odbyła się ciekawa dyskusja o poezji. Brało w niej udział kilka osób, m.in. Czesław Miłosz. Organizował tę debatę Herling-Grudziński.

Dodać również warto, że studenci skupieni wokół Frydego byli wrogo nastawieni do skamandrytów jako "mafii reklamiarskiej", a jednocześnie manifestowali oni swoje przywiązanie do grupy poetów z Awangardy Lubelskiej czy Wileńskiej - Czechowicza, Miłosza czy Zagórskiego Jest w tym też zarazem coś żartobliwego: Herling-Grudziński obiecał bowiem Frydemu, że nie będzie pisał na łamach "Wiadomości Literackich", sztandarowego pisma skamandrytów. Paradoks sprawił, że po latach wojny Gustaw wylądował w Londynie wśród współpracowników Mieczysława Grydzewskiego - czyli kontynuacji "Wiadomości Literackich".

- Samo życie. Swoją drogą, Gustaw Herling-Grudziński, jak wynika z Pańskiej opowieści i wydanego przez WL pierwszego tomu dzieł zebranych, był przed wojną faktycznie niebywale aktywnym człowiekiem pióra.

- Widać z pewnością było w nim pazur krytyczny. Był szalenie oczytany. Jako 19-latek miał na swoim koniec ponad 30-kilka publikacji. To musiała być naprawdę silna osobowość. Gdy się prześledzi, o czym pisał, to można mówić o tym tylko z podziwem. A były tam różne rzeczy. Teksty o Gombrowiczu i o Schulzu, o Dąbrowskiej, o Czechowiczu, Andrzejewskim, Konińskim, krytyczne wypowiedzi o Żeromskim. Ten ostatni zwłaszcza był dla niego bliski - poprzez kielecczyznę, a jednocześnie, z latami narastał w nim bunt przeciwko Żeromskiemu jako nauczycielowi inteligencji polskiej. Żeromski zaszczepił w nim postawę aktywności, chęci działania.

Z Żeromskim wiąże się zresztą anegdota. Jako uczeń Herling-Grudziński poznał bowiem w Kielcach antykwariusza, Icka Chitlera, który wcześniej współpracował z Żeromskim. Praca ta polegała na dostarczaniu ściągawek dla uczniów. Tak dorabiał autor "Wiernej rzeki". Ironia losu sprawiała, że Herling-Grudziński tę tradycję kontynuował i również dostarczał. To oczywiście trochę niepedagogiczne, ale tak właśnie było.

- Kto by pomyślał, że w ten sposób dojdzie do spotkania Herlinga-Grudzińskiego z Żeromskim...

- To nie wszystko! Chęć działania i niezgoda na rzeczywistość doprowadziła Herlinga-Grudzińskiego w Kielcach do kółka komunistycznego. Trwało to kilka miesięcy, niewiele brakowało, a przyszły pisarz zostałby wyrzucony z gimnazjum. Potem, ostro wziął się do roboty. Na szczęście. Po latach Herling-Grudziński swój "komunizancki" romans - jak sam to określał - oceniał jako zupełnie nieporozumienie. Żeromszczykiem natomiast pozostał do końca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie