Piotr Brożek na razie bez klubu. Czy to koniec kariery?

Bartosz Karcz
Tomasz Bolt/Polskapresse
Udostępnij:
Piłka nożna. Piotr Brożek rozegrał 247 meczów w ekstraklasie. Do tego m.in. 26 spotkań w europejskich pucharach. Dzisiaj nie ma jednak klubu.

Po tym jak „Pietia” po sezonie 2013/2014 rozstał się z Wisłą Kraków, podpisał umowę z Piastem Gliwice. W tym klubie rozegrał w minionym sezonie 23 spotkania. I więcej nie będzie, bo po zakończeniu sezonu obie strony uznały, że nie przedłużą umowy. Od tego momentu Piotr Brożek nie związał się z żadnym z klubów.

Przez moment wydawało się, że ponownie może wrócić do Wisły. Związane to było z ewentualnym transferem Macieja Sadloka do Legii Warszawa. Ostatecznie Sadlok został jednak w Krakowie, a Brożek bez klubu.

– W __tym momencie nie mam żadnej oferty – przyznaje piłkarz. – Trenuję indywidualnie, dużo czasu spędzam na __siłowni. Zobaczymy, może jeszcze ktoś będzie chciał mnie pozyskać.

Zainteresowanie było, ale z I ligi, z Zagłębia Sosnowiec. Ostatecznie jednak „Pietia” nie zdecydował się grać na zapleczu ekstraklasy. Czy to oznacza, że w wieku zaledwie 32 lat rozważa zakończenie piłkarskiej kariery? – Zobaczymy. Nie planowałem tego, ale jeśli nic konkretnego się nie pojawi w najbliższym czasie, to trzeba będzie po prostu poszukać sobie innego zajęcia. Znam piłkarzy, którzy kończyli grę jeszcze wcześniej niż ja. Podchodzę do tego spokojnie. Na futbolu świat się nie kończy – przyznaje Brożek, który w wolnych chwilach kibicuje Wiśle i ciągle grającemu w niej bratu Pawłowi.

– Byłem na meczu z Lechem i __gra Wisły bardzo mi się podobała – przyznaje Piotr Brożek. – Po zmianach kadrowych jest w tej drużynie potencjał. Trzeba tylko dać trochę czasu chłopakom, ale już teraz z meczu na mecz grają coraz lepiej.

Piotr Brożek był pod wrażeniem gry m.in. Krzysztofa Mączyńskiego, który staje się powoli jednym z kluczowych piłkarzy Wisły. – Pamiętam Krzyśka jeszcze z okresu, kiedy wchodził do pierwszej drużyny Wisły – wspomina „Pietia”. – Rozwinął się od tego czasu niesamowicie. Z marszu stał się ważnym zawodnikiem drużyny. Oby tak dalej, bo widać, że bardzo może pomóc temu zespołowi.

Były gracz Wisły, z którą zdobył m.in. pięć tytułów mistrza kraju i dwa Puchary Polski, już zaciera ręce na niedzielną konfrontację „Białej Gwiazdy” z Legią Warszawa. Uważa przy tym, że krakowianie absolutnie nie stoją na straconej pozycji przy ul. Łazienkowskiej.

– Wystarczy przypomnieć ostatnie mecze obu drużyn w Warszawie. Raz był remis, który Legia uratowała w ostatniej chwili, a __później warszawianie wygrali minimalnie. Teraz też spodziewam się meczu „na styku” – mówi Piotr Brożek. Uważa również, że fakt, iż Legia zagra w czwartek mecz w Lidze Europy, nie powinien mieć znaczenia. – To wszystko jest sprawa indywidualna. Jeden piłkarz woli grać co trzy dni, inny w rytmie tygodniowym. Jedno jest jednak pewne – Legia ma tak szeroką kadrę, że i w czwartek, i w niedzielę wystawi bardzo mocny skład. Wisła pokazała w meczu z Lechem, że potrafi grać z najlepszymi, i oby to samo udowodniła w Warszawie – kończy Piotr Brożek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie