Piramida franków ze skał i lodu

Marek Długopolski
fot. switzerland tourism
Szwajcaria. Matterhorn to najbardziej znany szczyt świata, wielu uważa też, że najpiękniejszy. Zermatt z kolei to świetny kurort

Matterhorn i Zermatt. Zermatt i Matterhorn. Alpejskie syjamskie bliźniaki. Gdyby pierwszy mógł pobierać choć centyma od każdego zdjęcia, mieszkańcy drugiego żyliby w blasku góry franków. -_ Nie narzekamy. W zupełności wystarczy nam ten widok, który mamy -_zapewnia Anna z uśmiechem.

Matterhorn to najbardziej znany szczyt świata, wielu uważa też, że najpiękniejszy. Zermatt z kolei to kurort marzeń, jedna z najlepszych alpejskich miejscówek, ale też wolna od samochodów oaza spokoju. Tutaj nikt się nie spieszy, wydaje się, że czas nieco wolniej płynie. Czy jest drogo? Jest, nawet bardzo. Nikt jednak nie narzeka, nie marudzi! - Gdyby było tanio, to komu chciałoby się jechać aż tak daleko w __góry - mówią żartem mieszkańcy wioski zagubionej wśród alpejskich olbrzymów. I robią wszystko, aby żyło się w niej jak najwygodniej.

Hotelowe gwiazdy

Kurort oferuje ponad 14 tysięcy łóżek, wspaniałą kuchnię, a także widok nie tylko na kilkadziesiąt czterotysięczników, ale przede wszystkim na imponujący skalno-lodowy szpikulec Matterhornu. I to się podoba.

Świadczą o tym choćby wypełnione wielojęzycznym gwarem ulice i zaułki kilkutysięcznej wioski, a także ponad setka hoteli, w tym parę pięciogwiazdkowych, oraz luksusowe, wielopokojowe apartamenty z basenami i bogatą ofertą spa.

-__ Nasze hotele są najlepsze - twierdzą gospodarze Zermatt. I przypominają, że aż 12 z nich - pięcio-, cztero- i trzygwiazdkowych - znalazło się na czołowych miejscach ogólnoszwajcarskiego rankingu zimowych hoteli, przygotowanego przez SonntagsZeitung. „Niesamowity design, fascynujące miejsce, gwiazdka Michelin” - to krótka, mówiąca jednak wszystko charakterystyka pięciogwiazdkowej „Omni”. „Arcydzieło” - to mowa o czterogwiazdkowym „Backstage”.

Nic więc dziwnego, że to tutaj „znikają”, szukając chwil wytchnienia, możni tego świata - królowie i książęta, prezydenci i premierzy, szejkowie i emirowie, rosyjscy i chińscy milionerzy i miliarderzy, gwiazdy estrady, artyści... Tutaj także wypoczywają ich... prawnicy i ochroniarze. Wszyscy wiedzą, że gdzie jak gdzie, ale w Zermatt mogą liczyć na absolutną dyskrecję. A to kolejna zaleta tej uroczej miejscowości. Jeszcze jedną jest cisza. Spokoju wypoczywającym nie zakłóca bowiem ryk aut, gdyż po Zermatt kursują tylko dorożki i śmieszne, dość toporne kanciaste elektryczne samochodziki.

- Czy to może była księżna Kate? - Przykro mi. Niestety, nie zauważyłem - odparł grzecznie, ale stanowczo hotelowy boy. Gość z Dalekiego Wschodu nie dał jednak za wygraną. Popędził za niewysoką, elegancką brunetką. - Niestety, nie. Nie będę miał autografu - stwierdził nie tylko zdyszany, ale i mocno zawiedziony. A przecież mógł mieć szczęście i... autograf, bowiem do Zermatt chętnie zaglądają członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej.

W wiosce otoczonej przez potężny wał Klein Matterhorn, Rothorn i Gornergrat widziano także m.in. Madonnę, Robbiego Williamsa, Bryana Adamsa, Phila Collinsa. Tutaj noc poślubną mieli spędzić Nicole Kidman i Tom Cruise. - O naszej dyskrecji świadczy to, że dowiedziano się o tym długo po ich wyjeździe z Grand Hotel Zermatterhof - podkreślają zadowoleni gospodarze. Najbardziej znany skalny szpikulec świata wywarł takie olbrzymie wrażenie na Depeche Mode, tak wielkie, że zespół poświęcił mu okładkę „Construction Time Again”.

Nie można też zapomnieć o ponad 150 restauracjach, kuszących podniebienie smakami z całego świata, najwytworniejszymi daniami i przednimi trunkami. O dopieszczenie kubków smakowych możnych dbają tu kulinarni wizjonerzy i artyści.

Nie utrzymała życia

- Używali jej pierwsi zdobywcy Matterhornu - zapewnia przewodnik po Matterhorn Museum w Zermatt.

Na czerwonym aksamicie leży spory kawałek konopnej liny, niemy świadek tragedii sprzed ponad 150 lat. Na jednym jej końcu, rozsnutym i mocno postrzępionym, przez ułamek sekundy zawisło życie 7 jego zdobywców. - Niestety, nie wytrzymała... Czterech spadło w przepaść. Wielki sukces zamienił się w ogromną tragedię - przypomina o wydarzeniach z 14 lipca 1865 roku.

Dramat ten rozsławił jednak niewielką i bardzo biedną miejscowość. O tym, co wydarzyło się na Matterhornie, pisały bowiem wszystkie europejskie gazety, a jej echa docierały również za ocean. Do Zermatt zaczęli przybywać kolejni śmiałkowie, skuszeni złą sławą piekielnego szczytu... Za nimi podążali turyści, coraz więcej turystów. A że nie była to łatwa wyprawa, świadczy choćby to, że bity trakt, dostępny dla wozów, kończył się w St. Niklaus, a więc ładnych kilkanaście kilometrów od wysokogórskiej osady. Resztę trasy trzeba było przebyć na nogach albo w specjalnej „lektyce”.

Gdy już dotarło się do Zermatt, też nie można było liczyć na nadmierne luksusy. Kto miał szczęście i odpowiednią kwotę pieniędzy, mógł nocować w chatach - dość zresztą spartańsko urządzonych - górali. Jeśli gości było więcej, trzeba było się zadowolić szopą albo stodołą. Tak jednak zaczął rodzić się uroczy, alpejski kurort.

Mimo tych trudności Zermatt odwiedzało coraz więcej gości - przypominają jego gospodarze. W 1880 roku było ich już ponad 12 000. Nic więc dziwnego, że pod koniec XIX stulecia wysokogórską miejscowość postanowiono połączyć linią kolejową. Jej budowę - z Visp - rozpoczęto w 1888 roku. Nim kolej dotarła do Zermatt, minęły trzy lata. W tej chwili rocznie przejeżdża nią ponad 2,5 miliona turystów - 250 tysięcy to pasażerowie słynnego panoramicznego pociągu Glacier Express.

„Zjazd” z Matterhornu

- Bajka. Muszę zrobić fotkę i wrzucić na „fejsika”. Takiej jeszcze żaden znajomy nie ma. Niech zazdroszczą... - cieszy się Olga. Janusz, jej chłopak, też przystanął, w milczeniu podziwiał majestat olbrzyma.

Bo Zermatt / Cervinia to także mekka narciarzy, nie tylko tych najbogatszych. Zimą kusi aż 360 km nartostrad. - 170 km perfekcyjnie przygotowanych tras i __35 wyciągów jest już otwartych - przypominają gospodarze miejscowości. -__ Aż tak drogo nie jest. Da się wytrzymać - zapewniają zaś krakowianie. - Można przecież przenocować w __hostelu, albo poszukać tańszej kwatery - mówią.

Najwyżej położone tereny narciarskie znajdują się na lodowcu Theodul - to tzw. Matterhorn Glacier Paradise. Zjeżdżać można z aż 3883 m n.p.m. tj. z Klein Matterhorn do 1620 m n.p.m.! Nudzić tutaj nie będą się także wszyscy, którzy lubią wypuszczać się poza ubite ratrakami szlaki. Tutaj śnieg zalega przez 365 dni w roku. To raj, ale nie tylko dla bogaczy!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie